niedziela, 14 kwietnia 2013

Barbie pink nails i babeczki, których nie spróbowałam

Niedziela to mój dzień "paznokciowy", a szczególnie jeśli podczas sobotnich zakupów upoluję nowe lakiery. Malowanie pazurków jest dla mnie ważne i wiem nawet dlaczego... Całe dnie w dresowych spodniach i bez makijażu potrafią naprawdę znacząco zagłuszyć moje poczucie kobiecość. Bez względu na to, w co jestem ubrana i jak mocno spocona i czy mam w rękach gryf czy hantle, kolorowe, a czasem nawet przesadnie rzucające się w oczy paznokcie zawsze są ze mną. Taka już jestem...silna jak mężczyzna, a paznokcie w kolorze sukienki lalki Barbie.





Niedzielne popołudnie spędziałam leniuchując w doborowym damskim towarzystwie. Na stole obok kawy (zamienionej po kilku godzinach na różowe wino) zaagościły czekoladowe babeczki. Moją faworytką była ta z duzymi kawałkami białej czkolady. Musiałam wykazać się naprawdę stalową silną wolą, żeby jej nie spróbować. Obeszłam się smakiem, ale ich widok naprawdę cieszył moje oczy.






4 komentarze:

  1. Hej! Zaglądam tu do Ciebie i zaglądam:) Bardzo fajnie prowadzony blog. Zdjęcia cud miód i co bardzo uwielbiam są własne a nie czyjeś. Super, że bawisz się gifami etc. Sama muszę opanować tą sztukę! Może niedługo się uda.
    pozdrowienia
    Ah no i babeczki wyglądają super!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm a ja trochę tego nie rozumiem. Tego odmawiania sobie jednej, malutkiej babeczki. Jeśli tak bym miała na nią ochotę, zjadłabym ze smakiem a potem i tak spaliła z nawiązką treningiem. Po co się udręczać :)

    Ja wychodzę z założenia, że nie jem tego, na co nie mam ochoty czyli wszystkie fast foody, których nigdy nie lubiłam, gazowane, słodzone napoje, pseudo soki, chipsy i inne krakersy, itp. Ale gdy mam ochotę na słodkie, proszę bardzo. Jeśli jest się aktywnym, nie może się nic odłożyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasem sobie pozwalam na słodkości, ale to nie był ten dzień:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam różowe i czerwone paznokcie :)

    OdpowiedzUsuń