czwartek, 11 kwietnia 2013

Leniwe popołudnie raz do roku? Czemu nie!

Czasem zdarza się tak, że mimo chęci ciało odmawia posłuszeństwa. Ból kolana (mimo, że lekki) to nie przelewki, a znak że trzeba odpocząć. Decyzja, choć nie łatwa, zapadła. Siedzę w domu! Nie jestem chora, wiec mogę robić to, na co mam ochotę i tutaj pojawia się problem. Czuję się kompletnie nieswojo. Już niepamiętam kiedy miałam takie normalne, leniwe, najzwyklejsze w świecie popołudnie bez fitnessu. Co ze sobą zrobić... Film? Super. Bez popcornu? Chyba spasuję. Spacer z psem? Przecież miałam odpoczywać. Ratunkiem na tą chwilę jest stukanie w klawiaturę, ale niestety nie jestem typem pisarki. Jedyne, co udało mi się zaplanować to piękna w swojej prostocie, długa kąpiel z produktami, które czekały na tą okazję zbyt wiele tygodni i zabiegi pielęgnacyjne na szeroką skalę.

Jak spędzić takie leniwe popołudnie nie lądując z paczką czipsów przed telewizorem?? Jakieś pomysły??





Zawsze pozostaje mi sposób "na Vito"...;)



3 komentarze:

  1. Well, ja wtedy gotuje (glownie pieke cuda, ktore rzadko potem jem, ale mam na szczescie komu to rozdawac), ale przyznam, ze zawsze z wytesknieniem czekam raz w tygodniu na moj cheat day i na chilloutowe popoludnie, a i tak konczy sie to tym, ze nie moge przez 5 minut na pupie spokojnie usiedziec. W tym tygodniu padlo na dzis, musze zafundowac sobie odpoczynek (jutro mam warsztaty instruktorskie spinningu) i juz nie wiem co ze soba zrobie... Pewnie pojde z moim chlopakiem do parku popuszczac latawce i wybiegac psa :)
    A, wiem- porzadkowanie szafy pomaga, relaksuje, no i zawsze dobrze sie po prostu dluuuugo porozciagac. Tego nigdy za duzo.

    OdpowiedzUsuń
  2. Vito ma genialne pomysły :D

    OdpowiedzUsuń