wtorek, 21 maja 2013

Klub fitness czy ćwiczenia w domowym zaciszu?

Zastanawiasz się nad wprowdzeniem aktywności do swojego życia? Chcesz posmakować przypływu endorfin, który niesie ze sobą sport? Masz chęć, aby zmienić swoje życie, ale nie wiesz jak się do tego zabrać i w czym odnajdziesz przyjemność? Dzisiaj zwracam się głownie do osób, które swoją przygodę ze sportem dopiero rozpoczynają i szukają swojej fit miłości.

Ćwiczyć można wszędzie, a może nawet powinno się ćwiczyć wszędzie. Choć uwielbiam zajęcia grupowe potrafię również bardzo mocno docenić inne formy aktywności. Ostatnio mam ogromny zapał do biegania i mimo, zajęć w klubie znajduje w sobie sporo energii, którą wydatkuje na kilkukilometrowy bieg. Siłownia?? Fajnie jest stanąć przed lustrem i w skupieniu podnosić "ciężary". Jak zanaleźć idealną dla siebię altetnatywę?

Ćwiczenia w domu kontra ćwiczenia grupowe w klubie fitness. Podobny charakter aktywności, a jednocześnie różny o 180 stopni...

Dlaczego wybrałabym ćwiczenia w domu?

Ogromną zaletą treningów z płyt DVD lub You Tube jest ich dostępność, a właściwie to, że są darmowe. W tym aspekcie biją klub fitness na łeb na szję. Ogromny wybór różnego rodzaju treningów i kanałów sprawia, że wsród masy trenerów, każdy może znaleźć coś odpowiedniego dla siebie i własnego temperamentu. Wybrane ćwicznia można wykonywać przez taki czas jakim dysponujemy i o której godzinie dusza zapragnie. Treningi w domu to czasem jedyna alternatywa dla osób, które nie mogą wyrawć się z domu nawet na godzinę - napięty grafik, opieka nad dzieckiem. Nie wymagają czasu i benzyny na dojazdy, a ćwiczyć można nawet w bieliźnie, jeśli ktoś ma na to ochotę. Same oczywistości, prawda? Fakty, które sprawiają, że ta forma w ostanim czasie stała sie niewierygodnie popularna.

Choć doceniam te zalety i wiem, że dla niektórych to jedyna możliwa opcja napiszę teraz

dlaczego wybrałabym zajęcia grupowe w klubie fitness?

Pierwsza, najważniejsza dla mnie kwestia. Ćwiczenia w grupie są niewiarygodnie motywujące. Ja czerpie energię od grupy - grupa czerpie energię ode mnie. Energia aż kipi z sali. Uwielbiam ruch przy muzyce. W najskrytszych marzeniach zawsze widziałam siebie jako tancerkę. Cóż, nie było mi to pisane. Pisany był mi fitness, który sprawia, że mogę połączyć trening ciała z wygibasami na parkiecie. Głośna muzyka i mocny beat sprawiają, że nie odnotowuję wysiłku, który właśnie wykonałam. 
Ważne dla mnie jako uczestniczki zajęć (uwielbiam odwiedzać inne fitnesski i bezgranicznie oddać się  treningowi) jest obecność instruktora. Nie każdy ma idealne "czucie" i kontrolę własnego ciała, dlatego tak ważne jest, aby fachowe oko dało wskazówkę zanim błędny i czasem niebezpieczny ruch wejdzie nam w nawyk. 
Zajęcia fitness mają określony czas i nie da się zatrzymać ich przyciskaiem pause. Żaden dzwonek do drzwi ani marudzący mąż nie wyciągnie mnie z tego azylu. 
Klub fitness oprócz spalarni tłuszczu i fabryki mięśni jest miejscem przemiłych spotkań towarzyskich. Czasem naprawdę warto wyrwać się z domu i zmienić otoczenie choć na półtorej godziny.

Mogła bym tak bez końca wymieniać bo wiadomo... uwielbiam to. Ogromnie ciesze się, że tak wiele osób ćwiczy w domu i to nie jest żadne "pitu pitu". Mogę jedynie stwierdzić, że podziwiam te osoby za samozaparcie, bo ja zawsze znajduję w domu tysiące rzeczy do zrobienia, które nie mogę czekać ani minuty. Wszystko mnie rozprasza, a ściany i sufit ograniczają. Tak jak mogę zrobić serię brzuchów czy przysiadów tak wszelkie wyskoki, wymachy i wykopy zawsze kończą się obtarciami i siniakami. Kluby fitness są drogie. Wiem. Nie każdy może sobie pozwolić na karnet, którego wartość odpowiada ćwiartce wypłaty. Dlatego pozdrawiam Zuzkę, Ewę i wszystkich innych instruktorów, którzy podnoszą społeczeństwo z kanapy :D.



 Na sali fitness oraz w starciu z Zuzką:)



Uwielbiam tą energię:)







21 komentarzy:

  1. ah, marzy mi się EU4YA ! niestety w tym czasie mam kurs z wzmacniania :) i pytanie do Ciebie, w jakiej szkole robiłaś kurs na instruktora? może IFAA : )?

    OdpowiedzUsuń
  2. Energia! Z Ciebie, z tego postu, bije masa energii! Niesamowite i inspirujące, jak cała Ty!
    Dziękuję! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety nie choć marzy mi się. Robiłam kurs na AWF Poznań - było fajnie ale czułam niedosyt:)

    Ja też 25 go mam maraton fitness ale mmam nadzieję, że chociaż w niedziele pojade na jeden dzień na ta boska eu4yę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to polecam Ci IFFA, jeśli chciałabyś się doskonalić :) świetna sprawa:D
      także eu4ya mnie omija ale będę na pewno w Warszawie na IFAA great show i Gdańsku na IFAA summef fit. moze się zobaczymy :) ? pozdrawiam ! ;)

      Usuń
  4. Kiedyś, choć było to sporo czasu temu, bardzo intensywne uczęszczałam na fitness i siłownię, niestety instruktorki były nudne jak flaki z olejem, troche mnie to zraziło i odtąd ćwiczę w domu. Gdybym spotkała taką pozytywną osobę jak ty, napewno nie musiałabym ziewać na zajęciach:)Ponieważ ja się łatwo nie poddaję, planuję za jakiś czas, dać szansę kolejnej siłowni:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czyli tak naprawdę obie te opcje są dobre:) Można kombinować i urozmaicać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. obie są dobre, zależą zwyczajnie od tego co kto lubi :) i woli.
      mi najlepiej w gymie, to wtedy taki tylko mój, święty czas.
      a w domu- w domu potrafię sobie trening spinningowy zrobić, tylko taki, czasem coś na brzuch, rozciąganie, nieco ćwiczeń na moją połamaną rękę, i tyle... reszta (większość) w gymie.
      bo w domu nie lubię ćwiczyć, dlatego pełna podziwu jestem dla osób, które w domu ćwiczyć lubią i w domu ćwiczą :D

      Usuń
    2. Mnie ćwiczenia w domu nudzą - jedyne co "robię" w domu to taniec - bo nie ma w mojej siłowni zajęć dancehall - więc samasobie radzę :) a tak to umieram z nudów, co siłownia, to siłownia :) poza tym - to jedyny czas tylko dla mnie, w domu ciągle dziecko, praca przy komputerze - a tak to wychodzę i koniec :) Pozdrawiam gorąco!

      Usuń
  6. Ciekawy wpis. Mocno motywujesz i inspirujesz :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też wolę klub - choć niekoniecznie jakiś wielki;) Także mnie to bardziej motywuje i dodaje energii - oczywiście gdy instruktorzy są odpowiedni:-)Po paru ładnych latach biegania do klubu oceniam, że nie wszyscy są do tego stworzeni;) Nie zmienia to faktu, że gdy mam mniej czasu, ćwiczę w domu i jeśli ktoś ma tylko taką możliwość, to jest to świetne rozwiązanie :-)Myślę, że mniejsza/większa motywacja do ćwiczeń w domu jest też zależna od naszego charakteru;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam mieszane uczucia, czasem wolę w domu czasem w klubie. Zależy od humoru chyba ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czuję się podziwiana :D
    Ja zazwyczaj czas na ćwiczenia mam późnym wieczorem - ok. godz. 22-23. Nie znam żadnej siłowni ani fitness klubu, które byłyby otwarte do tak późnych godzin. W domu absolutnie nic mnie nie rozprasza i potrafię bez problemu wygospodarować te 40-60 minut na ćwiczenia. Nie ma mnie wtedy dla nikogo ;)

    A tak lekko odbiegając od tematu - polecam ten filmik: http://www.youtube.com/watch?v=bafkFhkMTbM. Można się nieźle uśmiać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiem, podziwiem bardzo;)

      Filmik wiedziaam - jest boski:)

      Usuń
  10. z checia zapisalabym sie do finess klubu, bo treningi w domu są czasami nuzące

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem za obiema opcjami. :) W domu ćwiczę ciągle, jednak byłam kilka razy na zajęciach fitness i miło wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oba wyjścia mają swoje plusy i minusy :P w domu trudniej sie zebrać, ale po treningu i prysznicu można rzucić się na łózko a na siłowni jest ta niesamowita atmosfera która dodaje mega power'a ! :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajnie przedstawiłaś wszystkie za i przeciw. Nie przemawia do mnie jedynie argument, że karnety do klubów fitness są drogie... Owszem, drogo wychodzą pojedyncze wejścia. Karnet open bywa tylko 6-7 razy droższy. Ja mam karnet do różnych siłowni, klubów fitness, baseny itp. za 120 zł miesięcznie i nawet jak na moją "studencką kieszeń" nie wydaje mi się, żeby to był duży wydatek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w mojej maleńkiej, ale dobrze wyposażonej siłowni osiedlowej płacę 110 zł/miesiąc bez żadnych umów - w tym jest wszystko, i siła, i fitnessy, i sauna na podczerwień, i solarium (z którego nie korzystam). W dodatku trener zawsze chętny do pomocy i do trenowania :) Najdrożej jest w modnych sieciówkach, wiadomo :)

      Usuń
  14. Ja i tak będę za treningiem w domu.
    Dokładniej za Kalisteniką. Ćwiczyłem na siłowni garażowej i na profesjonalnej siłowni, ale kalistenika daje mi więcej radości. jest bardziej ogólnorozwojowa i bezpieczniejsza niż tzw. Wolne Ciężary.
    Polecam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Super zestawienie. ja jestem fanką fitnesu i nie wyobrażam sobie dnia bez tego ćwiczenia.

    OdpowiedzUsuń
  16. Sprawdźcie treningi na http://fitnoteq.com/pl?ref=bc
    To jedna z fajniejszych aplikacji na telefon i tablet. W dodatku po polsku !

    OdpowiedzUsuń