środa, 8 maja 2013

Odbijam się od dna - koniec z pancaksami

Od kilku dni całkowicie rozsmakowałam się w pancaksach. Śniadanie, obiad i wciąż nie mam dość. Jestem prawdziwym węglowodanowym potworem i całkowicie straciłam nad sobą kontrolę. Z mąka razową czy bez, czas zakończyć ten niebezpieczny proceder i zjeść trochę białka.

Pasta, w skład której wchodzą: pomidory w puszce, tuńczyk, czerwona fasola, makaron pełnoziarnisty, czosnek, bazylia i chilli. Wszystkie składniki lubię same w sobie, a w tym połączeniu smakują mi jeszcze bardziej.

Syndrom odstawienia potrwa zapewne kilka dni. Już teraz, mimo że jestem po obiedzie, mam ochotę na placuszki z truskawkami...



Conajmniej tydzień...


"Batony fitness" kupiłam w cukierni. Pierwszy raz spotkałam coś takiego - być może dlatego, że juz od dawna nie kożystam z ich asortymentu;)
Smak całkim niezły.




26 komentarzy:

  1. uwielbiam Twojego bloga! jesteś dla mnie prawdziwą inspiracją, kiedyś też chciałabym zostać instruktorką fitness :) pasta z tuńczykiem i pomidorami jest pyszna <3

    OdpowiedzUsuń
  2. ale ale wegle sa dobre, zwlaszcza, dla kogos tak ruchliwego, jak Ty (glikogen jest dobry :))... i z trudem wierze, ze bylas az takim potworem ;)
    anyways zerknij do mnie- mam na blogu salatke z soczewica, tak dobra bialkowa szama, ze oj, nie bede przepisu wklejala w komentarz, odkopiesz ja spokojnie sama (jesli zechcesz)
    o wlasnie, chyba dzis na obiad wlasnie nam taka zaserwuje, bo swieza mieta czeka w lodowce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W weekend salatka z soczewica:)

      Usuń
    2. Super, mam nadzieję, że będzie Ci smakowała. Jak obiecałam zaserwowałam ją dziś nam i było pysznie :D

      Usuń
  3. Pankejki ja też mogłabym jeść codziennie i w sumie nie sądzę, że byłoby to coś złego, jeśli używałoby się mąki żytniej. ;) Ale lepiej nie prowadzić monodiet, tylko urozmaicać swój jadłospis. Makarony też są pyszne, a na śniadanie zawsze można wymyślić coś innego - ja to u siebie na blogu praktykuję.
    Mmm, idę robić obiad! To danie sprawiło, że zgłodniałam :P

    OdpowiedzUsuń
  4. o takim odwyku jeszcze nie słyszałam :) powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś nie powiedziałabym że widać po Tobie te pancakes. Szczególnie w Twoim zawodzie takie pancakes to pestka:)

    Ale sosik ajny,sama takowy podobny tworzę:) Uwielbiam takie sosowe fantazje:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oh te pancakesy, są naprawdę uzależniające, szkoda, że tak kaloryczne :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziewczyny Wy naprawde nie macie pojęcia ile ja potrafię zjeść... Jak chłop, który wrócił z pola:) Na 5 sztukach sie u mnie nie kończy :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Faktycznie, pancakes wyglądają kusząco... Nie mogę oderwać wzroku :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak ja lubię te zdjęcia! ; ) A od pancakesów rzeczywiście łatwo się uzależnić ; )

    OdpowiedzUsuń
  10. ciekawe czy te batony faktycznie są fitness ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem ciekawa. Mają dużo orzeszków pokruszonych;)

      Usuń
  11. cóz, twoje pancakes wyglądają pysznie więc nie dziwię się, że nie miałaś ich dość :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Nawet się im nie przyglądam z bliska bo pewnie się zarażę od Ciebie i uzależnię :) Wyglądają pysznie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Też walczę z węglowodanami, rozbestwiłam organizm a teraz jest ciężko.

    OdpowiedzUsuń
  14. A dowiadywałaś się jaki jest skład tego batona fit z cukierni ? Ciekawe jak je robią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szybko je kupiłam, wiec nie znam składu:(

      Usuń
  15. Ja też jem dosyc często z mąki razowej, dodaje banana. może i kcal, ale przez to nie mam ciśnienia na słodkie ;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Faktycznie miałam zerowy apetyt na słodycze...

      Usuń
  16. Ja też jestem węglowodanowym potworem :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Apetyczne zdjęcia, aż zgłodniałam... :-P Powodzenia w postanowieniu, trzymam kciuki :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mniam cóż za apetyczne zdjęcia ;D
    A kubek jest genialny. Będę o nim pamiętać w chwilach słabości ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Cóż mogę napisać....moja wina, moja wina..:)
    Ale co tam kilogram....a ile było przyjemności dla podniebienia:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń