piątek, 28 czerwca 2013

Koniec = początek

koniec roku szkolnego = początek wakacji

koniec wymówek = początek pięknej przygody

którą w moim przypadku jest fitness. Dla innych może nią być bieganie, pływanie, jazda na rowerze i każda inna forma aktywnego spędzania czasu. Jak zmienić swoje życie z kanapowego na aktywny? Chciałabym to wiedzieć. Myślę, że każdy  potrzebuje innego bodźca do takiej transformacji. Dla jednego jest to chęć zadbania o sylwetkę, a dla drugiego troska o zdrowie. Powodów, żeby zmienić swoje życie jest pewnie milion: złamane serce, docinki koleżanki, męża, chłopaka, zazdrość o partnera, chęć zaimponowania komuś lub sobie. Myślę, że przynajmniej raz posmakowałam każdego z nich. Masę razy zaczynałam, szło dobrze, a potem bum - powrót do punktu wyjścia. Lenistwo, obżarstwo i ogromny złość na samą siebie. Nigdy wcześniej nie czułam się pewnie w swoich dążeniach. Podświadomie wiedziałam, że polegnę. Dzisiaj wiem, że tak się nigdy więcej nie stanie. 

Pokochałam ruch, pokochałam ćwiczenia. Zrozumiałam, że tysiąc kalorii to zbyt mało, że tłuszcz też jest potrzebny. Przekonałam się, że pot jest dobry, a zakwasy przyjemne.



Chcę Was zachęcić do aktywnego spędzenia wakacji/urlopu. Przyjemnie jest pokazać się na plaży z płaskim brzuchem, ale niestety traktowany zdrową dietą i trenowany miesiącami brzuch nie pozostanie w takim stanie, jeśli ćwiczenia zostaną zastąpione grillowaną  kiełbasą. Nie potrafię policzyć ile razy żyłam na warzywach, żeby podczas wakacyjnych wypadów nie czuć się jak prosiaczek wśród nieziemsko zgrabnych koleżanek. Po takim urlopie wracałam zawsze z co najmniej trzema kilogramami nadbagażu, który niestety nie znajdował się w mojej torbie...


Na brzuszku zbednego tłuszczu już nie widzę. Moje uda zawsze stawiają większy opór ćwiczeniom,
ale w końcu mam 25 lat i jeszcze kawał czasu, żeby robić przysiady.
Na zdjęciu poniżej ważyłam zapewne tyle samo co teraz (nie wiem dokładnie), a ciało jakieś inne... ;)


Na weekendowy wyjazd zabieram ze sobą:
matę, żeby poćwiczyć w cieniu,
byty do biegania - kto powiedział, że na lody trzeba iść spacerem,
masę bikini, bo wierzę, że prognozy się nie sprawdzą

Motywacyjna gadka trochę jak z podręcznika. Prawda? ;)
Napisałam to wszystko, bo jest prawdą i ... nie chcę widzieć nagłówków w postach typu: Utyłam podczas urlopu. Zróbcie to dla mnie i bądźcie aktywne :)

37 komentarzy:

  1. Oo tak, wyjeżdżam w niedzielę do Bułgarii i także zabieram ze sobą buty i top sportowy. Mam tylko nadzieję, że moje chęci do biegania w ekstremalnych temperaturach nie zanikną.. Zawsze jeszcze zostaje hotelowa siłownia :) Życzę Ci udanej pogody (z resztą myślę, że nawet deszcz Cię nie powstrzyma przed ruchem;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej mieć ze sobą cały ekwipunek niż żałować że się nie zabrało:)

      MIłego wyjazdu:D

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Od jakiegoś już czasu czytam tego bloga z miłą chęcią, zawsze patrząc na twarz kojarzyłam ją skądś, ale sama nie wiedziałam skąd. Dzisiaj odwiedziłam swoją starą szkołę po roku i zorientowałam się, że ta sama symaptyczna twarz, a raczej jej właścicielka uczyła mnie rok temu tańczyć poloneza... :) Całkiem pozytywne zaskoczenie i niesamowity zbieg okoliczności! Ale ten świat mały

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się, że odbierasz moją twarz jako sympatyczną. Nie słyszę tego często i chyba domyślam się, którą absolwentką jesteś ;)

      Fakt. Zbieg okoliczności i nowe dla mnie doznanie. Chyba jesteś pierwszą osobą, która miała ze mną styczność w rzeczywisości i trafiła na mojego bloga - przynajmniej pierwsza, która skomentowała ;) Miło

      Usuń
  4. Moje uda też są bardzo oporne na ćwiczenia: biegam 5 razy w tygodniu, codziennie skacze na skakance 10-15 minut, wytrzymuję WallSit 2-4minut, Sumo Squats, Squats, przeróżne kombinacje ćwiczeń na nogi, dodatkowo plank w różnych kombinacjach i inne ćwiczenia na pozostałe partie, ale uda biorą 70% a reszta ciała 30%. Co najlepsze uda mają lekki zarys mięśni, a reszta ciała jest pięknie wyrzeźbiona. Cellulit jest delikatnie widoczny w jednym miejscu- nad kolanem- MOJA ZMORA_ KOSZMAR:|| z dnia na dzień widzę go coraz mnie ale z takim oporem... chce się go pozbyć- ciągle szukam nowych rozwiązań na niego- mam nadzieję, że znajdę patent!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrząc na Twój upór śmiem sądzić, że za kilka tygodni po celulicie nie zostanie najmniejszy ślad :)

      Usuń
  5. spoko, na mnie w tej materii możesz liczyć :)
    baw się dobrze :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do Ciebie nie miałam najmniejszych wątpliwości :)

      Usuń
  6. u mnie szwy ściągnięte, więc w końcu mogę potrenować :) z pewnością lato jest najlepszym czasem na wszelkie ćwiczenia i zakochanie się w aktywności:) dla tych nieprzekonanych jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest. Lato to idealny moment :)

      Usuń
  7. w tamte wakacje obiecałam sobie, że za równy rok będę chudsza, bardziej wysportowana i zadowolona ze swojego ciała. zostały mi jeszcze 2 miesiące, ale już teraz mogę powiedzieć, że mi się udało (-10kg!) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratulacje :) Miło jest czytać takie komentarze. Jestem pewna, że nie spoczniesz na laurach :)

      Usuń
  8. Wakacje to dla mnie najaktywniejszy okres, bo mam najwięcej czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można się poświęcić aktywności bez reszty :D

      Usuń
  9. najbardziej to widzę róznicę w twoich pośladkach... ! Łałć... :)
    dla mnie wakacje są aktywne, ale za to bywa paskudnie z dietą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokusy na każdym kroku. Jak czuję zapach gofrów to tracę kontrolę nad sobą;) To jest fajne, że gdy człwiek dużo się rusza to może czasem stacić kontrolę dla ukochanego przysmaku :)

      Usuń
  10. Masz całkowitą rację. W moim przypadku momentem przełomowym była utrata osoby, która była dla mnie niesamowicie ważna. Tak też się złożyło, że w tym samym czasie moja koleżanka schudła i stała się niewiarygodnie drobna. Wtedy uwierzyłam, że i ja mogę schudnąć! Do tego byłam taka zła na byłego, że odreagowywałam w ćwiczeniach. I tak małe efekty napędzały mnie jeszcze bardziej. Schudłam szybko i niezdrowo z pomocą siłowni.. znacznie szybciej niż koleżanka o której wcześniej wspomnialam. Tak czy owak, wróciłam nie tyle do wagi startowej, ale 2x większej. Głupota. Już nie wiem czy jest sens próbować po raz 123242 chudnąć, skoro i tak nie potrafię wagi utrzymać i tyję za każdym razem więcej niż ważyłam wcześniej :c Ale spróbuję. Po raz ostatni, daję sobie na to całe wakacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dasz radę jeśli napradwę tego chcesz :) Ja popełniłam bardzo wiele błędów zanim zrozumiałam jak prawidlowo zadbać o ciało i formę. Nie żałuję, bo za każdym razem nauczyłam się czegoś nowego i teraz jestem w tym miejscu gdzie zawsze chciałam być. NIe wyznaczja sobie terminu. Staraj się działać w swoim własnym tempie. Daj ciału tyle czasu ile potrzebuje, bo znów doznasz okrutnego jojo. Powodzenia :)

      Usuń
  11. Mnie niestety podłamaly wyniki matur dzisiaj, aczkolwiek tez mam w planach prowadzic fitnesowe wakacje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mature zawsze można poprawić. Pewnie nie poszło aż tak źle. 3mam kciuki za fitnessowe wakacje :)

      Usuń
  12. ohh ja juz nie wiem od dawna co to wakacje :( super post :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja w tym roku mam wakcje pełna gęba ;)

      Usuń
  13. Teraz i wtedy wyglądałaś super :)
    ale to Ty musisz czuć się dobrze, ze sobą :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie może być inaczej! Będziemy aktywne!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. boski masz brzuch, musze Cię dogonić bo taki brzuch to moje marzenie od zawsze

    OdpowiedzUsuń
  16. Tak tak, potrzebny jest bodziec i czas, aby do człowieka on doszedł. Ja zmieniłam swoje życie po dwóch miesiącach od bodźca, ale pokazałam co swoje i jestem z tego zadowolona. Ty wyglądasz cudownie i sama w sobie możesz być bodźcem i motywacją dla innych.
    A co do grilla to chyba czasem można sobie pozwolić na jakieś mięsko, oby tylko z umiarem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ty się cieszysz i trzymam kciuki za dalsze sukcesy :)

      Usuń
  17. Trafiłam na bloga niedawno, ale bardzo polubiłam i wracam :)
    Przed fitnessową przygodą też nie wyglądałaś źle! Wygladam podobnie, a dążę do takiej pupy, ud i łydek jak Twoje, bo są rewelacyjne ;) Chętnie chodziłabym na fitness do takiej osoby jak Ty, ale jestem z Krakowa niestety. mogę zapytać, ile masz wzrostu? :)
    Pozdrawiam! W.

    OdpowiedzUsuń
  18. Dziękuję za miłe słowa :)

    W Krakowie jest pewnie masa świetnych instruktorów, ale prawda jest taka, że wszystkie ćwiczenia można robić w domu (no chyba, że te ze sprzętem, który nie każdy posiada;)) Mam 163 cm

    OdpowiedzUsuń
  19. Zrobiłaś byka, powinna byc "dążenia" a nie "dąrzenia"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety zdarza mi się :( ortografia to była zawsze moja bardzo słaba strona. Dzięki za zwrócenie uwagi.

      Usuń
  20. Sylwia (kuzynka)26 listopada 2013 10:47

    Agata ja Cię proszę napisz kiedy było "przed fitnessem" bo jak dla mnie zawsze jesteś piękna i z rewelacyjną figurą:) A teraz to już w ogóle nie mogę od Ciebie oczu oderwać:)

    OdpowiedzUsuń