środa, 31 lipca 2013

Dzisiaj nie ćwiczę bo...

Zaplanowane treningi, rozpisana dieta, pozytywne nastawienie. Wszystko czego potrzeba do osiągnięcia wymarzonej sylwetki. Wszystko idzie jak po maśle, aż do pojawienia się ... pierwszej wymówki. Zmora która (chyba) dopada każdego, nawet tych najbardziej zawziętych. Walczyć z nimi nie jest łatwo, bo jeśli już przez głowę przejdzie spontaniczna myśl zjedzenia hamburgera albo jednorazowego opuszczenia treningu to trudno się jej pozbyć. Jak już wcześniej pisałam (klik) najlepiej nie dopuszczać takich myśli do siebie. Jeden raz to nie problem, dwa razy nie tragedia, ale co jeśli wymówki biorą górę i z zaplanowanego treningu, rozpisanej diety i pozytywnego nastawienia nie zostaje już ślad... Wtedy nie jest kolorowo i trzeba zaczynać od początku. Ja nie mam nic przeciwko zaczynaniu na nowo, ale są osoby, które po kilku niepowodzeniach mówią sobie, że zdrowie i szczupła sylwetka jest widocznie nie dla nich. Zero prawdy - nigdy nie można się nie poddawać, nawet jeśli miał/a byś zaczynać sto razy od punktu wyjścia.


"Dzisiaj wieczorem będę miała ciężki trening, więc mogę zjeść ten tłusty obiad, popić cola i potem wciągnąć ciasto - spalę to."

"Zjadłam tłusty obiad, wypiłam litr coli, a potem wciągnęłam ciasto - jestem zbyt najedzona, żeby iść zrobić trening".

"Mam okres" - pomijam dziewczyny, które naprawdę boleśnie go przechodzą, ale większość jest zdolna do ćwiczeń podczas miesiączki. Nie wiem skąd ta wymówka. Pewnie z czasów szkolnych, gdy był ona idealną okazją do uniknięcia aktywności. 

"Nie mam dzisiaj czasu" - czas się znajdzie. Taką wymówkę można częściej odczytać jako "nie chce mi się".


Można by tak pisać i pisać. Znam je wszystkie, bo sama z nich korzystałam. Nadal się zdarza, ale już bardzo rzadko i śmieję się do siebie, gdy to robię. Najważniejsze, żeby czasem nie zamieniło się na codziennie. W ogóle ruch jest cudowny. Tydzień wolnego dobrze mi zrobił, ale banan na buzi wrócił dopiero po poniedziałkowym treningu. 


Dzisiejszy strój. Uwielbiam żar z nieba, ale po ostatnich dniach miło poczuć chłodny powiew wiatru.


Dzisiejszy obiad w naleśnikarni. Tuńczyk, cebula, kukurydza i surówka. 


Dzisiejszy zakup. Uwielbiam fitnessowe ubrania z h&m, a szczególnie w takiej cenie ;)

42 komentarze:

  1. Mam pytanie. Czy staniki sportowe w H&Mie są dobrej jakości? I czy idealnie trzymają biust i nie trzeba nosić pod nim zwykłego stanika, bo tej wystarcza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przy D75 używam staników sportowych z H&M tylko na siłownię. Do biegania, podskoków na pewno się nie nadają. Mimo to są świetne, bo są bardzo wygodne, elastyczne i nie obcierają.

      Usuń
    2. Co za zbieżność, właśnie dodałam post o staniku idealnym do biegania, panache sport. Nie jest tani ale już nie wyobrażam sobie, że mogę ćwiczyć w czymś innym.

      Usuń
    3. Ja też mam mały biust, tak samo jak Agata i dla mnie staniki z hmu są ok bardzo> Ja akurat wybieram te ze sztywnymi miseczkami, żeby biust się "nie odznaczał" (Zakładam często na treningi obcisłe bluzki :D). Co prawda nie wiem jak jakościowo w porównaniu do firm typu Adidas czy Nike, bo te są dwa razy droższe i trochę mi szkoda aż tyle kasy, kiedy mogę sobie kupić za tę kwotę dwa. :)

      Usuń
    4. Myślę, że staniki z HM są bardzo dobrej jakości, ja już mam ich chyba z 5. I nie miałąm z nimi żadnych problemów, a mam nieco większe piersi ;) więc polecam:)

      Usuń
  2. Myślę, że na spory biust może nie wystarczyć. Dla mnie się sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tia, skąd ja to znam. Ja to sobie po prostu mówię "nie chce mi się" i czasem nie idę ćwiczyć :-o ale później wyrzuty sumienia są mega. Na szczęście zwykle się przełamuję i idę na siłownię/pobiegać, daję sobie wycisk, wracam do domu z uśmiechem na ustach i wiem, że było warto :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Jeśli nie chce mi się ćwiczyć i mimo tego zrobię cokolwiek satysfakcja jest jeszcze większa :)

      Usuń
    2. wczoraj miałam taki dzień :-( nie chciało mi się ruszyć tyłka :-( ale ruszyłam. Miał być bieg około 9 km, wyszło 5,5 km i niestety nie wróciłam z uśmiecham na ustach, tylko wnerwiona na siebie że tak słabo mi poszło :-( no cóż... bywa i tak.. w sumie to powinnam się cieszyć, że nie zostałam w domu tylko zrobiłam cokolwiek :-o

      Usuń
  4. Fajne te wymówki;-D co do okresu: to od kiedy w pierwszych dniach okresu ćwiczę prawie tak samo jak w dni, w których go nie mam nie odczuwam już bólu w brzuchu, mam tyle samo siły i czasem zapominam, że mam okres :-) to niesamowite:-) ćwiczenia są dobre na całe bolączki świata :D :D Kocham Ćwiczyć!! Ja wczoraj objadałam się pizza, własnej roboty- mniam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nie od jednej dziewczyny, słyszałam że odkąd ćwiczą regularnie bóle miesiączkowe praktycznie zniknęły :)

      Usuń
    2. bo znikają kompletnie;-). Muszę nieraz prowadzić zajęcia z miesiączką.Nospę biorę jedynie w ekstremalnych sytuacjach;-). Tylko, że bóle miesiączkowe znikają dopiero po długim czasie regularnego trenowania. Gorąco pozdrawiam!

      Usuń
    3. Pewnie u każdej kobiety ten czas jest inny. U jednych kilka tygodni u innych kilka miesiecy...

      Usuń
  5. Zgadzam się! Uwielbiam odzież z H&M! Mam legginsy, biustonosze i koszulkę sportową i wszystko jest rewelacyjne! Cena w miarę, wybór i dostępność. Nawet jakoś wydaje mi się super. Bez zastrzeżeń.


    Gorąco polecam bloga o fitnesie i aktywnym stylu życia

    positiveattitudetowards.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. jedne z moich ulubionych naleśników! pycha :)
    nie jestem z tych co się poddają, ale do treningu nie mogę się zebrać, w ogóle do jakiegokolwiek sportu :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdjęcie na którym jesteś, jest piękne. Kobiece, delikatne, świetnie stonowane.

    Ja jestem mistrzem wymówek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci żeby to się zmieniło głownie dlatego, że sport to sama radość :)

      Usuń
  8. i jeszcze ta chwila wahania- "iść czy nie iść?"- i sto tysięcy wymówek, żeby jednak nie. A przecież koniec końców wiesz, że jak pójdziesz, to na pewno nie pożałujesz! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak :0 Iść czy nie iść o to jest pytanie :D

      Usuń
  9. Mi się zazwyczaj nie chcę. CHoć jak widzę te bicki po FBW ,to już mi się zachiewa :D Ja mam z okresem inny problem - nic mnie nie boli,ale krwawienie jest bardziej intensywne i lekarz mi zabronił. Mówił,że mogę dostać krwotoku się wykrwawić itd. Ale z treningów koszykówki i z zajęć w-fu nigdy nie rezygnuję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Święta racja. U mnie zmorą jest wymówka "skoro zjadłam dzisiaj już tego batonika i dość ciężki obiad, to co mi szkodzi zjeść jeszcze chipsy" itp... Niestety, to straszny problem z którym walczę non-stop :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. KIedyś dokładnie tak sobie mówiłam ale już nie :)

      Usuń
  11. Hej otagowałam Cię :)
    Jeżeli masz ochotę na zabawę to serdecznie zapraszam :)
    http://ja-biegam.blogspot.com/2013/08/7-faktow-o-mnie-odpowiedz-na-tag.html

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale trafiłaś z tematem.. Tak właśnie się zastanawiałam czy nie odpuścić dzisiejszego treningu.. Ale dam radę, zaraz się biorę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NIe trudno trafić z tym tematem. Zawsze znajdzie się ktoś z takimi myślami :)

      Usuń
  13. niestety, u mnie okres jest zawsze wymówką :-o nie lubię ćwiczyć z brzuchem spuchniętym jak balon :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy dzień jest faktycznie ciężki ale ja mam to szczęście, że bardzo łagodnie go przechodzę :)

      Usuń
  14. Ja kupiłam sportową bluzkę za 20 zł i jestem z niej bardzo zadowolona, jest fioletowa idealna dla mnie, bo jeżdzę na fioletowym rowerze... właściwie to śmigam... http://jak-byc-fit.tumblr.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. jeśli masz ochotę na zabawę w małe odkrywanie siebie, to zapraszam do blogowej zabawy :-) szczegóły tu : http://crayonsworld13.blogspot.com/2013/08/zabawa-w-tagowanie-doacz-do-nas.html

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie niestety pierwszy dzień okresu odpada :( Szkoda, że nie zaobserwowałam u siebie takich zmian jak dziewczyny wyżej, chociaż ćwiczę regularnie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Wymówka "nie mam czasu" nie istnieje. Czasu mamy dokładnie tyle samo, pytanie tylko, na co go wykorzystujemy? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda:) czas się znajdzie zawsze gorzej z nastawieniem :)

      Usuń
  18. Napisalam do pani na pocztę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Hm a ja rzadko mam takie niechciejstwo, zazwyczaj, nawet jeśli jest mija bardzo szybko gdy wejdę na zajęcia i usłyszę jakąś fajną piosenkę :D. Jednak zdarzają mi się także rezygnacje z zajęć, przekładanie np. wtedy kiedy wyjeżdżam gdzieś z bliskimi, wakacje - ludzie na pierwszym miejscu :) wtedy mam zero wyrzutów sumienia, bo czas zupełnie nie zmarnowany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super podejście. Ja puszczam energiczną muzykę już w samochodzie więc na zajęcia wchodzę już nabuzowana energią :)

      Usuń
  20. Dzięki za ten post bo wczoraj nie ćwiczyłam i dzisiaj też sobie szukałam wymówki, a teraz wiem, że poćwicze i nie ma bata! :)
    Właśnie chcę zrobić znowu ten Twój trening z postu weekend na "bezludnej wyspie", a możesz mi powiedzieć jakiego to rodzaju są ćwiczenia i ogólnie trening? taki interwałowy czy coś? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tak. Jest to taki fitnessowy interwał. Właściwie całe ciało jest zaangażowane. Wszystkie te ćwiczenia robie na zajęciach ABT (Brzuch uda pośladki) i na TBC (Total Body) :)

      Usuń
    2. Ja też dzisiaj go zrobię :)

      Usuń