środa, 17 lipca 2013

Postawa godna naśladowania

Jako instruktorka fitness poznaję masę ludzi. Przez te kilka lat, przez wszystkie klubu w których prowadzę lub prowadziłam zajęcia przewinęły się setki osób, a że jestem typem analizującym wszystko co mnie otacza, zdążyłam stworzyć w swojej głowie typologię klienta korzystającego z usług fitness. 

Przykłady:

typ przedwakacyjno-przedimprezowy, czyli osoba, która kupuje karnet full, chodzi tak często jak to możliwe, przeważnie stosując rogorystyczną dietą, a gdy nadejdą wakacje, wesele czy rodzinna impreza znikają na długie miesiące, żeby wrócić przed kolejnymi wakacjami, weselem czy imprezą rodzinną, często (nie zawsze) traktuje ćwiczenia jak "zło konieczne", (chyba najpopularniejszy typ);

typ spędzający czas aktywnie, czyli osoba która cieszy się ruchem, chodzi na zajęcia regularnie przez cały rok, nie lubi bezczynie spędzać wolnego czasu, ma naturalna potrzebę ruchu, ćwiczy z uśmiechem na twarzy;

typ "koleżanka mnie wyciągnęła" Co tutaj dodać... koleżanka ją wyciągnęła, wiec przyszła, ale nigdy nie zrobiłaby tego sama z siebie, choć na zajęciach nieźle się bawi;

typ utrzymujący piękną sylwetkę, czyli ktoś super zgrabny i zadbany, kto chce tak wyglądać jak długo się da, osoba systematyczna, bez względu na urlopy czy pracę;

Oczywiście wyróżniłabym jeszcze wiele typów i podtypów, ale chciałabym się skupić na jednym, a dokładniej na konkretnej Pani, która chodzi na moje zajęcia od prawie roku. Przyporządkowałabym ją do ostatniego z wymienionych typów, bo ma super zgrabną sylwetkę i mimo 40 lat wygląda tak, jak większość nastolatek mogłoby tylko pomarzyć. Dziecko urodziła koło 30-tki i tym samym napawa mnie optymizmem, że można mieć piękną sylwetkę po ciąży, nawet jeśli nie jest się Adrianą Limą otoczoną przez specjalistów. Szczuplutka, ciało delikatnie umięśnione, a brzuch - w miejscu gdzie większość kobiet ma "oponkę" ona ma płaski jak deska brzuch z  widocznym zarysem mięśni. Opuszcza zajęcia rzadziej niż ja, a jeśli już ma się to wydarzyć, informuje mnie z dużym wyprzedzeniem. Podczas codziennych zajęć (jak sama mi opowiada) wykonuje przeróżne przysiady, a oglądając telewizję z rodziną robi brzuszki i stretching. Gdy wszyscy kładą się spać ona medytuje i wycisza swój umysł (muszę spróbować - dostałam instrukcje;)). Każdą osobę, która zmaga się z nadwagą lub z zaniedbanym ciałem odsyła do ćwiczeń i zdrowej diety, bo jest idealnym przykładem na to jakie efekty daję takie długoterminowe praktyki. Jak sama mówi jej nie wystarcza szczupła sylwetka -  to ćwiczenia dają jędrne i zdrowo wyglądające ciało. Gdy widzę ją pędzącą w wysokich szpilkach i krótkich szortach nie mogę się nie obejrzeć ;).

Postawa godna naśladowania. Na mnie robi ogromne wrażenie, a na Was?



Więcej "summer look" tutaj

Odwiedziłam wczoraj rodziców i załapałam się na pyszny obiad. Rosół, kurczak z piekarnika, kapusta z pomidorami (mniam), ziemniaczki z koperkiem. Taki tradycyjny obiad chyba nikogo nie "utuczy" wbrew temu ile złego mówi się o polskiej kuchni.



Pyszne, lekko kwaskowe ciasto z wiśniami



51 komentarzy:

  1. Haha,z tym wszystkich typów pomyslałam,że jestem osttatnim,a Ty własnie go chwalisz. Tylko,że u mnie jest problem,bo czasami mi brak motywacji,ale ostatnio jest całkiem niezle :) Szczupła jestem od zawsze,ale byc szczupłą,a miec mędrne ciało(do ktorego dążę) to dwie rożne sprawy :)
    No i mam pytania - czy często cwiczysz w domu,jesli mzsz zajęcia w klubie fitness i czy będąc instruktorem fitness jezdzisz na rożne szkolenia,takie większe treningi,no nie wiem jak to ując,po prostu czy masz czasami jakies wyjazdy gdzies dalej?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam za literowki,ale pisanie w telefonie daje takie efekty ;/

      Usuń
    2. W domu nie robię długich treningów bo 2 godziny dziennie to dla mnie wystarczajaco dużo. Często zdarza mi się robic brzuchy jeśli nie było ich na zajęciach, pompki (nie robie ich zbyt duzo w kubie bo dla większości jest to zbyt trudne ćwiczenie) i burpiee bo jest super;)

      Mam do siebie wielkie pretensje bo ostatnio dlugo nie byłam na rzadnym szkoleniu. Ostatni rok to praca plus 5 klubów do "obskoczenia", ale mam takie postanowienie, że choc by się walilo i paliło to od wrzesnia będe jeździć na co się da ;) KOnwencje pewnie miałaś na mysli :)

      Usuń
  2. takie osoby inspirują chociaż ja to raczej należę do tych co po prostu aktywnie spędzają czas wolny ;>

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj takie domowe jedzenie uwielbiam...już dawno nie jadłam rosołu:O ehh...;-) co do twojej klientki to fajnie, że są takie osoby które dbają o siebie i że po ciąży wygląda dalej szczupło i atrakcyjnie. Szczególnie, że moja granica 30. została kilka miesięcy temu przekroczona a dziecka jeszcze nie mam...więc jest dla mnie nadzieja:P

    OdpowiedzUsuń
  4. rzeczywiście postawa tej Pani jest godna naśladowania, tym bardziej że nie jest już pierwszej młodości, ma pewnie na głowie dom, pracę, dzieci. Po tylu latach człowiek czesto już sobie odpuszcza, więc taka systematyczność jest naprawde niesamowira :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Aleeeż mi ślinka pociekła na widok tego ciasta :))) Oj Ty Oj Ty!!!
    Co do pani w okolicach 40 - gratuluje wytrwałości!

    Widząc co dzieje się nawet z naturalnie szczupłymi kobietami w okolicach 40tki u mnie w pracy jestem przerażona. Wszystkie bardzo zaokrągliły się w brzuszkach ... Mam nadzieję że ja nie dopuszczę do takiego stanu bo wiem że rozwiązanie na szalejące hormony i zmieniający się metabolizm jest jedno - Ciężka praca!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację - ciężka praca ale naszczęście jest to możliwe:)

      Usuń
  6. hm, przez chwilę pomyślałam, kurde, ale wstyd jestem tym ostatnim typem - mega reguralnym, starającym się ładnie wyglądać, dobrze ubrać (choć na sali, basanie, siłowni jestem raczej nieumalowana, czerwona i spocona, co nie jest korzystne). Dobrze, że są tacy ludzie, którzy chcą dbać o siebie, swój wygląd i zdrowie. Chciałabym zobaczyć tę kobietę :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda z nas jest czerwona po ćwiczeniach ale powinien to byc powód do dumy, że dalaś w siebie wszystko :) Można ćwiczyć 4 godziny i nawet nie poczuc lekkiego zmecznia, ale przecież to nie ma sensu...:)

      Usuń
  7. Jestem przeciwinikiem stereotypu tuczącej polskiej kuchni:) Taki obiad to kwintesencja naszych tradycji, jest pyszny, ale najważniejsze, że rodzinny. Po prostu wszystko pasuje:)

    A co typów - zgadzam się! Sama takie widzę:p
    M.in. dlatego ja sama trenuję, żeby zrobić wszystko co możliwe, by w wieku 40-50lat cieszyć się zdrowiem. Wiadomo, że nie przewidzimy wszystkiego. Ale można się starać zapanować nad tym, na co mamy wpływ:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bardzo bym chciała cieszyć się fajnym ciałem do późnego wieku :)

      Usuń
  8. :) taki typ mi się podoba:) taka kobitka musi być niesamowita:) tylko brać przykład:)
    ja to chyba jestem typ po ptostu aktywny... nudzi mi się jak nic nie robię, dlatego ciągle mam jakieś zajęcia (sportowe i nie tylko:)).
    a obiadek marzenie:) wg mnie wcale nie tuczy (oczywiście zjedzony z umiarem:)),a wręcz przeciwnie, jakbyśmy takie domowe obiadki wcinali to by było ok, a tak batony, fast foody i inne drogi na skróty są grzechem... :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ojej Agata, ja też chcę taką instrukcję, pisze serio (wieczorną medytację):) gdybyś miała kiedyś chwilkę skrobnij mi na maila,a ciasto z wiśniami, robię takie z truskawkami pycha:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jutro się z nią widze wiec wypytam o więcej szczegółów i napiszę :)

      Usuń
  10. no no, to jest wzór - ale niektóre kobiety idą tą słuszną drogą, nie oskarżają ciąży i genów, tylko dbają o siebie :)

    http://pretty-perfection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. alo szukanie drogi na skróty, ktorej oczywiście nie ma

      Usuń
  11. Najwięcej cieleśnie inspirujących kobiet poznałam kilka lat temu chodząc do szkoły jogi. W zaawansowanej grupie mieliśmy kilka pań między 50-60 rokiem życia z naprawdę ładnymi, szczupłymi, jędrnymi sylwetkami. No ale nic nie ma za darmo - po latach praktyki były niesamowicie sprawne i potrafiły się "wbić" w asany z którymi ja nie dawałam sobie rady. Da się? Da się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo inspirujące - miałam taką profesorke od gimnastyki na studiach - zawstydzała nas wszystlkie;)

      Usuń
  12. Zdecydowanie postawa tej pani jest motywująca i godna podziwu, nawet jeśli się tylko o tym czyta.

    OdpowiedzUsuń
  13. a tak jeszcze myślę o tych inspiracjach - Ty też mocno inspirujesz. bo czasami ma "chwile niechciejności", ale za każdym razem kiedy natrafiam na Twojego bloga i widzę Twoje jednocześnie smukłe i silnie, pięknie wyrzeźbione ciało od razu mam ochotę pognać i coś ze sobą zrobić (może przed 40 jak będę wytrwała w końcu uda mi się tak bosko wyglądać hehe). I patrząc na to, że się odżywiasz zdrowo, jesz dużo warzyw i owoców i wcale nie jesz na śniadanie, obiad i kolację kurczaka i 500 gram nabiału, wierzę, że można ślicznie wyglądać nie będąc na "męskiej diecie" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uda Ci się napewno prędzej :) wystarczy wytrwalość

      Co do diety to zgadzam się z Toba i na pewno nigdy nie zmenie diety az tak diametralnie :)

      Usuń
  14. zawsze chciałam mieć taką motywację żeby cały czas ćwiczyć, dbać o siebie.. niestety u mnie tak nie jest.. uwielbiam ruch ćwiczenia.. ale mój leń jest większy.. teraz gdy pracuje jest on znacznie większy.. a historyjka jest godna podziwu.. ty także odwalasz kawał świetnej roboty, ćwicząc , prowadząc bloga czy treningi.. skąd w tobie tyle dobrej energi?? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój leń sie też odzywa ale staram się go nie słuchać czasem sie nie udaje ale ważne jest to co sie robi długoterminowo ;)

      Złą energię rozładowuje tłukąc talerze ;)

      Usuń
  15. chciała bym mieć tyle samozaparcia co ta pani:) meegaa;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Podziwiam takie kobiety :). Skąd one czerpią motywacje, żeby tak dbać o siebie?

    OdpowiedzUsuń
  17. patrzenie na takie kobiety jest inspirujace, podziwiam je za ten upor :)
    sama nie wiem, w ktorej Twojej grupie jestem, dwoje sie :D

    zdjecie z ciastem- mistrz ;) wygladasz jak dzieciak!

    OdpowiedzUsuń
  18. Grunt to wiara w siebie i własnie - samozaparcie! :) nie każdy to potrafi.

    OdpowiedzUsuń
  19. Taki obiad jest chyba najlepszy, jaki tylko można sobie wymarzyć :))

    OdpowiedzUsuń
  20. Droga Agato,
    Jak zapatrujesz się na liczenie kalorii? Staram się zrzucić ostatnie 3 kg(strasznie opornie mi to idzie!), zawsze jadłam raczej intuicyjnie, a wczoraj znajomy poinformował mnie, że moja zapotrzebowanie kaloryczne wynosi nie więcej niż 1200 kcal... Troche się przeraziłam, bo z ciekawości podliczyłam ile jem- wyszło mi ~1700 (oczywiście same zdrowe rzeczy, grzeszki są, ale rzadko). Pytam Cię o opinię, bo śledzę bloga od dawna i jesteś moją inspiracją. :)
    Pozdrawiam serdecznie!
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bzdura. Wszystko zależy od twojego wieku, wzrostu, wagi i aktywności fizycznej. W internecie są kalkulatory zapotrzebowania kalorycznego (osobiście polecam stronkę herk.pl) wystarczy uzupełnić dane i wychodzi Ci Twoje zapotrzebowanie kaloryczne na dzien. 1200 kcal to zapotrzebowanie dla osoby która cały dzien leży na kanapie i oddycha nie robiąc przy tym nic innego. Chodząc do pracy, czy wykonując jakikolwiek wysiłek (chociażby umycie naczyń czy gotowanie) zapotrzebowanie waha sie przeważnie w okolicach 1800kcal (utrzymanie wagi bez ćwiczeń fizycznych). ;)
      Twój kolega jest w błędzie i tylko powiela jakieś głupoty- nie ma pojęcia o czym w ogole mówi.
      Także sie nie martw. Jedzac 1700kcal i dorzucajac do tego cwiczenia 2-3 razy w tygodniu napewno zrzucisz ostatnie 3kg. Pewnie jesteś teraz w momencie plateau- musisz chwile poczekać i kg znowu zaczną spadać ;)

      Usuń
    2. Jesli jadłas bardzo mało do tej pory to Twój metabolizm rzeczywiście mógł znacznie spaść ale jak piszesz jadłaś zdrowo (a przynajmniej zdrowe rzeczy). Tak jak pisał mój poprzednik w internecie są bardzo fajne kalkulatory i sama czsem z nich korzystam żeby orientacyjnie wiedzieć ile czego jeść;) Kalorii nie liczę choć wiem ile co ma (kiedyś liczyłam baardzo skrupulatnie) i chyba orientacyjnie potrafię określić :)

      Usuń
    3. @ Anonim: Z ciekawości przeliczyłam wszystko na podanej stronie- wychodzi mi faktycznie 1200 kalorii, więc to, co pisał/a anonim troche by się wykluczało- dla jasności, mam 22 lata, mierzę 163 cm, ważę ~52 kg, aktywnośc fizyczna - wg tej strony spora, ćwiczę ok 4 razy w tygodniu, zwykle bieganie po ok 30-40 minut, ale inne ćwiczenia też się zdarzają. Teraz to już sama nie wiem, co sądzić :D
      Nie mniej jednak dziękuję za odpowiedź
      @Agata, tak jak piszę wyżej, staram się być aktywną, bardzo lubię biegac, więc to już bardziej "4life" niż metoda odchudzania, jem sporo warzyw, białka, owoców, stosunkowo mało słodyczy (nietolerancja glukozy). Nie wiem już sama, czy sugerowac się kaloriami, czy nie, bo naprawdę męczę się z tymi 2-3 kg. (waże niewiele, wiem, ale najbardziej komfortowo i pewnie czuję się z tymi mniejszymi cyferkami.)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    4. czyli wychodzi na to że musisz cierpliwie czekać aż te 3 kilkogtamy spadną bo pewnie to tylko tymczasowy przestój :) Powodzenia i 3mam kciuki :)

      Usuń
    5. No aż nie wierze i z ciekawości sprawdzam na tej stronie. BMR (czyli to co potrzebujesz do oddychania i pracy organów wewnętrznych) wynosi 1300kcal, zeby utrzymać dana wagę 2300kcal, a zeby chudnąc 1kg/tygodniowo 1200kcal. Tylko ze obcięcie kalorii o 1000kcal jest bardzo drastyczne. Nie lepiej dołączyć jeszcze 2 razy w tygodniu aktywność i jesc tak jak jesz i poczekać chwile dłużej bez niszczenia sobie metabolizmu (1200kcal to dieta iście głodowkowa)? :(

      Usuń
    6. Też bym się szczerze mówiąc nie chciała bawic w 1200, tak właśnie planowałam- jesc ok 1600-1700, to i tak poniżej zapotrzebowania, więc w koncu kg muszą polecieć. chodziło mi tylko o to, że faktycznie w kalkulatorze wychodzi mi to smieszne 1200 na redukcję. Dzięki Agatko i Anonimie za odpowiedzi. :)
      Ps. Agata, może się powtarzam, ale jesteś ogromną inspiracją! :)

      Usuń
  21. super motywująca kobieta :)i trzeba brać przykład! aktywność fizyczna i zdrowa dieta to klucz do sukcesu :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Inspirująca historia kobiety. Aż krzyknęłabym: Chcemy więcej takich historii!!! xD Genialnie mnie zmotywowałaś tą opowieścią. Dzięki Zaraz ruszam do jogi!

    positiveattitudetowards.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. takim kobietom należą się ogromne brawa! podziwiam je zawsze za wytrwałość i brak wymówek mimo tego, że rodzina na głowie ;)

    aż chciałabym zobaczyć jak wygląda.. :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja jestem zdecydowanie "typ spędzający czas aktywnie" :) uwielbiam bardzo się zmęczyć i w te wakacje odkryłam, że kocham szalenie szybką jazdę na rowerze i wszystkie wieeeelkie górki do pokonania :) najlepiej tak żeby pot się ze mnie lał hehe :) A co do fitness clubu to czytając Twój wpis przypomniałam sobie jak kiedyś zapisałam się sama do fitness clubu (moje koleżanki nie chciały) i tam poznałam wspaniałe zajęcia spinning, który jest podobny do indoor cyclingu (również chodziłam:)) i były bombowe! to coś dla mnie! Mega wysiłek, mnóstwo spalonych kcl, a jaka satysfakcja po takim ciężkim treningu :) Spodobał mi się tak bardzo, że chodziłam na niego trzy razy w tyg. i nie opuściłam żadnych zajęć. Zawsze przychodziłam na czas. Kiedy wyjeżdżałam na studia musiałam zrezygnować z tego fitness clubu i wtedy właściciele powiedzieli mi, że za to, że tak ładnie chodzę na zajęcia i żadnych nie opuszczam to dają mi zniżkę (bo musiałabym kupić cały karnet, ale już by mi czasu nie starczyło żeby go wykorzystać więc opuścili mi tak żeby było korzystanie dla mnie:)) Nawet nie wiecie jak mi się wtedy miło zrobiło! i nie chodzi mi wcale o obniżenie ceny. Tylko o to, że ktoś widział mój zapał i starania i mnie docenił, a ja po prostu robiłam to co sprawiało mi niesamowitą przyjemność! :) KOCHAM ROWER! :))) Pozdrawiam Ciebie Agatko i wszystkie Dziewczyny!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż serce rośnie jak czytam takie rzeczy. To misiał byc super klub. Takie gdzie dostrzega się klienta sa najfajniejsze. Nie znoszę gdy w klubie patrzy się tylko aby klient zostawil kase i najlepiej poszedł sobie, nie ubrudził podłogi ani nie zużył wody... takie niestety tez są. Jestes super :D

      Usuń
  25. Aha i jeszcze zapomniałam dodać, że jak wyjechałam na studia to od razu znalazłam najbliższy fitness club i chciałam się zapisać na spinning no ale nie było w zamian był własnie indoor cycling bardzo podobny, ale inna technika też się zakochałam!! :)) Hehe i też chodziłam sama bez koleżanek, teraz sobie uświadomiła,że ja naprawdę muszę kochać aktywność fizyczną hehehe :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spinning to absolutne mistrzostwo świata jest, prawda :D

      Usuń
  26. Tak przyjemnie czyta się o prawie 40letniej Pani, której figury pozazdrościłaby niejedna 20latka... Jak najwięcej takich kobiet! Dla mnie, własnie takie Panie są największą motywacją!! Można po ciąży wyglądać dobrze, nie mając 20-kilku lat? MOŻNA!!!

    OdpowiedzUsuń
  27. Dziękuję Agatko za miłe słowa :) a co do fitness klubów to jak dla mnie (klientki :D) bardzo ważna jest atmosfera i zachowanie ludzi, którzy tam pracują. Mieszkam w malutkiej miejscowości i w moim fitness klubie panowała bardzo rodzinna atmosfera, większość osób było ze sobą na "Ty", właściciel zawsze ze mną porozmawiał o ćwiczeniach i ogólnie o życiu. Prowadzący zajęcia byli bardzo sympatycznie i mieli bardzo dobry kontakt z ćwiczącymi. Kiedy wyprowadziłam się do większego miasta (nie chcę mówić jakiego i jaki fitness klub) i poszłam do fitness klubu to atmosfera była całkiem inna...taka sztywna, dla mnie nieprzyjemna. Jedynie instruktor indoor cyclingu był bardzo wesoły, z poczuciem humoru, potrafił zmotywować, podchodził do każdego i korygował błędy. Czuło się z nim taką jakby hmmm... "więź" i poczucie, że naprawdę jest Tobą zainteresowany i wspiera Cię w tym co robisz. Ponadto widać było niesamowitą pasję jaka od niego bije w tym co robi, on to po prostu kochał. Dlatego zawsze wybierałam zajęcia z nim :) Natomiast spotkałam się też z takimi instruktorami, którzy dawali do zrozumienia "mam Cię gdzieś ja tu tylko pracuję i chcę odwalić tą godzinkę roboty". Podsumowując mój wywód moim zdaniem instruktorzy fitnessu i innych zajęć powinni kochać swoją pracę i umieć nawiązać pozywtyny kontakt z klientem :) Przepraszam za długi komentarz ale musiałam to napisać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie w większych miastach często atmosera jest gorsza. Mniej rodzinna, ale tak jak w Twoim przypadku zawsze można znaleźć pokrewną duszę:)

      Usuń
  28. Wypowiem się nie jako instruktorka, ale czynny członek fitnessowy :-D świetnie oceniłaś te typy

    OdpowiedzUsuń