sobota, 28 września 2013

Co z tą dietą?


Podstawowa zasada, którą kieruję się przy odżywianiu to - "słuchaj swojego ciała"


1. Jestem głodna - jem, nie jestem - nie wmuszam. Odróżniaj apatyt od łakomstwa

Zdarza się, że jem więcej od mojego męża. Są też takie dni, gdy mam masę biegania i przemieszczam się tylko z klubu do klubu. Wtedy mój mózg nastawiony jest na węglowodany, a każda forma mięsa jest dla mnie odrzucająca. 

2. Pozwalam sobie na grzechy

Wielkie - rzadziej. Małe - częściej. Pizza podczas miłego spotkania z przyjaciółmi. Lody na zakupach z siostrą. Wszystko jest dla ludzi. Jestem człowiekiem, a kaloryczny deser raz na jakiś czas jeszcze nikogo nie zabił. 

3. Podstawą mojej kolacji jest białko

Wracając do domu po wieczornym treningu sięgam po serek wiejski, tuńczyka, wędlinę, twaróg. Takie produkty zaspokajają mój głód i jednocześnie czuję się lekko. Początkowo kierowałam się tym, że posiłek po treningu powinien zawierać białko. Teraz robię to tak naprawdę dlatego, że takie produkty po porostu dobrze mi służy i nie myślę o podjadaniu przez cały wieczór.  

3. Trening o 18, obiad o 15, czyli co najmniej 3 godziny przed treningiem jem solidny posiłek

Jeśli zjem później, mogę być pewna, że obiad będzie o sobie przypominał przez cały trening. Jest to strasznie nieprzyjemne i dlatego, jeśli przegapię godzinę obiadową, muszę niestety zjeść dużo lżejszy lub mniejszy obiad, a przed treningiem poratować się owocami lub batonem. Nikt nie zmusi mnie, żebym zjadła ogromną porcję obiadu, ani mama, ani teściowa - to w moim brzuchu dzieje się rewolucja spowodowana zalegającym pokarmem. 

4. Banany + jogurt naturalny

To mój ulubiony przed treningowy posiłek. 

5. Nigdy nie trenuję głodna

Nie pozwoliłam bym na to. Mam ogromny szacunek dla moich klientów i ich pieniędzy, które inwestują w zajęcia fitness. Co ta za trenerka, która pozwoliłaby sobie na osłabienie spowodowane głodzeniem się? Czy naprawdę ktoś podejrzewa mnie o taki ogromny brak profesjonalizmu? Nie lubię być głodna. Jestem wtedy drażliwa i marudna. Do moje torby zawsze trafia kilka bananów, jogurt naturalny lub batonik na czarną godzinę. 

6. Jedzenie ma być paliwem, ale chcę. żeby dostarczało mi również przyjemności

 i dlatego odstawiam to co mi nie smakuje, a jeśli jest pyszne proszę o dokładkę :)


Staram się jeść tak, żeby mieć radość z życia. Dla każdej osoby dobry jest inny sposób odżywania. Jedni preferują stosowanie diety ułożonej przez specjalistę, jedni gardzą warzywami, a inni dokonują wybory nie spożywania mięsa. Różnimy się. Mamy inne smaki, zapotrzebowanie, wzrost i cele do osiągnięcia i dlatego warto pamiętać o respektowaniu innych osób i tym samym ich sposobu odżywiania.

Dbam o zdrowie i staram się bardzo z moją dietą. To, że jestem instruktorem nie znaczy, że jestem zaprogramowana na zdrowe odżywianie. Jak każda inna osoba muszę zmagać się ze swoimi słabościami. Czy ktokolwiek z Was chciałby, żebym kłamiąc i oszukując naginała rzeczywistość?

14 komentarzy:

  1. I o tym właśnie pisałam pod Twoim ostatnim postem,w którym przedstawiłaś swoje menu. Bardzo racjonalnie do tego podchodzisz,a to ważne. I słusznie piszesz: Każdy jest inny,czego innego potrzebuje i powinien obserwować swój organizm na podstawie czego będzie mógł dobrać to co dobre dla niego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Znowu same mądre rzeczy :) Podpisuję się pod każdym Twoim słowem, to bardzo zdrowe i racjonalne podejście!

    OdpowiedzUsuń
  3. To się nazywa zdrowe podejście :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ładnie napisane :) Jesteś bardzo pozytywna :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. jak ja kocham Twoje notki (naprawdę nie podlizuję się - tak po prostu jest;P). Bo są takie "ludzkie", optymistyczne, jasno napisane i dobrze się je czyta. Już kilka razy natrafiłam na posty o jedzeniu przed i po treningiem ale wszystkie były napisane tak sztywnym językiem że nic nie zapamiętałam, a tu proszę - banan (węglowodany) z jogurtem przed, białko po ćwiczeniach.
    Mam jeszcze tylko jedno pytanie Agatko: czy po normalnym (tzn. niezbyt ciężkim, 40-minutowym) treningu "dywanowym" koniecznie trzeba coś jeść? Bo ja w tygodniu ćwiczę dość późno i zwyczajnie "głupio mi" na dwie godziny przed snem sięgać do lodówki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że mały posiłek nie zaszkodzi :) Ja pewnie zjadłabym jabłko lub jogurt

      Usuń
  6. mam to samo jak jestem głodna :D drażliwość i marudność wtedy dominują ponad wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  7. Doskonale napisane i prawdziwe.
    I zgadzam się całkowicie- różni ludzie, różne potrzeby ;) to nawet chyba było hasło jakiejś dużej kampanii reklamowej ;) co oznacza, że marketingowcy i "ludzie od gustów i preferencji" ;> już to zbadali.
    Jedzmy i żyjmy tak, żeby to nam było dobrze i szczęśliwie :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Super to napisałaś :) Mój chłopak na przykład mi mówi, że ciągle jem, a ja po prostu potrzebuję 5 posiłków dziennie, bo tylko wtedy się dobrze czuję :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Najważniejsze to się dobrze czuć, myślę, że organizm sam podpowiada co i ile potrzebuje-trzeba tylko go słuchać:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo dobry tekst :) Też staram się przede wszystkim słuchać mojego ciała, a nie tylko jego zachcianek ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo zdrowe i rozsądne podejście (ale hejterzy i tak będą hejtować ;)) głodna = drażliwa i marudna - skąd ja to znam :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny tekst, krótko i zwięźle opisane meritum sprawy. Dodam jeszcze, że bardzo dużo ludzi je z przyzwyczajenia. "Nie jestem głodna, ale zjadłabym coś z nudów". Sama walczyłam z tym nawykiem wiele tygodni, a jeszcze mi się zdarza :) Dziś zamiast podjadać staram się wychodzić na spacer, nuda szybko mija.

    OdpowiedzUsuń
  13. Znam wiele instruktorek które zupełnie nie przejmują się zdrową dietą. Są młode, biegają z klubu do klubu i widocznie udaje im się na razie "jakoś" nadrobić aktywnością fizyczną (choć po niektórych po prostu widać to złe jedzenie). To jednak nie jest motywujące dla klientów. Wiadomo, że takie tematy porusza między zajęciami i trochę dziwnie, gdy klientki lepiej się orientują niż instruktor :-) U Ciebie jest rewelacja, powinni brać z Ciebie przykład :-)

    OdpowiedzUsuń