środa, 18 września 2013

Zacznij teraz, żeby w czerwcu nie żałować

Nikomu nie jest miło, gdy przychodzi lato, a ciało pokrywa zbyt obfita warstwa tłuszczu uwieńczona pomarańczową skórką. Jeśli masz trzy kilogramy nadmiaru, wystarczy porządnie przycisnąć w maju i jest ok, ale jeśli nadwaga jest spora, to teraz masz ten czas, żeby o siebie zadbać. Siedem porządnych miesięcy, żeby popracować nad ciałem i samopoczuciem. Kto się zmotywuje ten ma szczęście, a kto nie będzie żałował. 

Wiele razy popełniałam ten błąd. U mnie wyglądało to mniej więcej tak. "O kurcze - kwiecień!". Na myśl o szortach wpadałam w panikę. Dieta 1000 kalorii? O tak. Tylko ona może zadziałać tak szybko. Trochę ćwiczeń i jedzenie znacznie poniżej zapotrzebowania. 
Skutek zawsze był ten sam. Tak ubrałam te szorty bez żadnego obciachu, ale mój metabolizm był tak wolny, że wystarczyły dwa duże obiady, żeby powiększyć się o rozmiar. Wygłodzony organizm domagał się jedzenia i po niedługim czasie lądowałam w punkcie wyjścia, albo jeszcze dalej od tego co mi się marzyło. 

Po co to piszę? Żeby zachęcić te z Was, które z ulgą odetchnęły, gdy po upalnym lecie mogą włożyć swoje ulubione/znienawidzone czarne legginsy. Siedem miesięcy to dużo, ale czas płynie bardzo szybko i łatwo się zagapić. 


2010
Tak jak pisałam wcześniej. Czarne legginsy, czarny sweter. Najważniejsze, żeby jakoś przezimować. Przed latem 1000 kcal i tak prawie co rok. Macie, albo miałyście takie przejścia??


Najświeższe zdjęcia jakie mam. Nie liczę kalorii. Jem to na co mam ochotę, ale z rozsądnych ilościach. Dużo ćwiczeń, mięśnie i zadowolenie z siebie przez cały rok, a nie tylko w wakacje :)

43 komentarze:

  1. wyglądam jak Ty z 2010 daleko mi jeszcze do Twojej figury

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty chudzino! Co Ty piszesz!!

      Usuń
    2. mam wrazenie ze moje uda grają głowną rolę niestety

      Usuń
    3. Głupoty wypisujesz. Masz takie chudziutkie nóżki. Spójrz na swoje zdjęcie w legginsach. Masz idealne nogi.

      Usuń
  2. Wygladasz swietnie i w zupelnosci zgadzam sie z tym, co piszesz. Forme nalezy utrzymywac caly rok, a nie tylko latem :). Rowniez wyznaje zasade Mniej Zrec, nie stosuje zadnej diety, tylko sporo warzyw i produkty nie- albo niskoprzetworzone i duuuzo trenuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie ta "metoda" o której piszesz jest najbardziej skuteczna :)

      Usuń
  3. jak doszłaś do stanu aktualnego z tego co było "w czarnych ubraniach"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to cały blog jest na ten temat. Zapraszam do lektury :)
      Systematyczne ćwiczenia, rozsądna dieta. Żadnej magii - po prostu silna wola i włożony wysiłek :) Warto!

      Usuń
    2. ale fajnie to napisalas Agatko :)

      Usuń
  4. Oj miałam tak...i to niedawno...na wiosnę na "hura" milion ćwiczeń- mało jedzenia...
    To mój pierwszy rok gdzie zamierzam dbać o siebie bez względu na wszystko.
    Dobrze, że napisałaś o tym bo to klasyczny błąd wielu kobiet...czasem jesteśmy tego nieświadome.

    OdpowiedzUsuń
  5. Poćwiczyłabym, a się kretynka przeziębiłam i siedzę w kocach wyglądając jak siedem nieszczęść:((((
    Ja za tydzień jadę do akademika, czyli stolicy niezdrowego typu życia i nie ma bata żebym skończyła ze zdrowym trybem życia. Jak będzie: zobaczymy, a Twoja figura: tylko zazdrościć:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, żebyś była nieugięta :)

      Usuń
  6. Bardzo dobrze napisałaś. Niby tak oczywiste rzeczy,ale zawsze warto ciągle sobie o tym przypominać.

    A Twoja figura teraz jest po prostu świetna:)

    p.s. może napisałabyś post ,w którym opiszesz dokładnie swoje menu,co i kiedy najczęściej spożywasz i jak układasz to do treningu?:) Taki post w skrócie o Tobie i Twoich działaniach do tak perfekcyjnej sylwetki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, ze mogę napisać i tak zrobię, ale tak jak pisałam jem to na co mam ochotę. Są dni, że więcej. Są dni, że mniej. Więc może to być trochę mylące...

      Usuń
  7. Twój post powinien dać do myślenia nie jednej dziewczynie z nadwagą ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie ostatni miesiąc to totalna porażka, niby ćwiczę regularnie, ale zniechęciłam się totalnym brakiem efektów po miesiącu bardzo zdrowego i racjonalnego odżywiania...
    Jednak od poniedziałku (do tej pory jestem na wyjeździe) kończę z byle jakim jedzeniem i biorę się na nowo za siebie. Za rok we wrześniu ślub, więc "obudzenie się z ręką w nocniku" nie wchodzi w grę, tym bardziej, że do celu zostało mi już tylko ok. 5-7kg :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślub to świetna motywacja. Ważne dla Ciebie i ukochanego, żeby potem nie utyć z nawiązką ;)

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że nas to nie dopadnie, Narzeczony od zawsze był bardzo szczupły, a ja będę dalej o siebie dbać :)

      Usuń
  9. Świetnie napisane, skąd ja to znam, co? :)
    Wyglądasz rewelacyjnie. Może to głupio zabrzmi, ale myślałam, że zdjęcie w czarnym swetrze to aktualne zdjęcie i zastanawiałam się czego Ty właściwie od siebie chcesz- szczupła, fajna laseczka, kolorów by się Jej tylko przydało. Po zjechaniu w dół zrozumiałam. Śliczna i sexowna babka z Ciebie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. boskie zdjęcie, ale to tak na marginesie ;)
    ostatnio na blogach jest masa motywujących postów zachęcających żeby od teraz zacząć szykować się na przyszły rok. i chwała im za to :) w tym roku znowu dałam się zaskoczyć, chociaż dobrze wiedziałam że jadę do Hiszpanii - w ostatniej chwili na gwałt kupowałam Elancyl (nic mi nie dał :/) i stosowałam dietę, ale bez dobrych rezultatów, a kupowanie kostiumu to był czysty koszmar. W 2014 nie dam się tak zaskoczyć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba myśleć na zapas i uczyć się na swoich błędach :D


      Usuń
  11. wiem coś o tym, na szczęście to już za mną, teraz stawiam na rozsądek :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Tu już nie chodzi o kilogramy, ale chociażby o jędrność skóry...
    Nie chodzi o szczupłe nóżki w dżinsach, a o świetne nogi i brzuszek w bikini :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz świętą rację. Takie odchudzanie last minute ma dużo minusów. Skura sucha i totalnie nie jędrna. Nie wygląda to dobrze. W czerwcu otrzymałam masę maili, w których dziewczyny pytały o szybki i łatwy sposób na zrzucenie wagi. Takie odchudzanie przynosi więcej spustoszenia w ciele niż nam się wydaje. Liczę tylko, że wszystkie babki zmądrzeją tak jak ja :)

      Usuń
  13. Hej, regularnie odwiedzam Twojego bloga, muszę przyznać, że bardzo motywujesz ;) Ćwiczę już od dłuższego czasu ale niestety efekty mnie nie satysfakcjonowały, właściwie ich nie było, od dietetyka dowiedziałam się o błędach żywieniowych, które staram się korygować, jednak jeśli chodzi o treningi nie za bardzo mam się kogo poradzić. Wyczytałam, że jesteś osobą wykształconą w dziedzinie sportu, chciałabym Cie zapytać, o częstotliwość treningów? Czy lepiej rzadziej (co drugi dzień) ale dłuższe sesje, czy codziennie krótsze? będę bardzo wdzięczna za jakąś radę. ;)
    serdecznie pozdrawiam :)
    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co drugi dzień to dobra częstotliwość treningów. 40 min do godziny - od tego można zacząć. Piszesz, że ćwiczysz. Może problem tkwi nie w ilości treningów, a w ich jakości lub rodzaju...

      Usuń
  14. Noo taak, im wcześniej zaczniemy tym w jakiś sposób będzie nam łatwiej [myślę] a efekty pozostaną na dłużej i nię będzie jojo ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wyglądasz rewelacyjnie! Nad swoją sylwetką trzeba pracowac cały rok :) też jestem tego zdania!

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Bo jak dbać o siebie, to przez cały rok! Szczerze mówiąc mi nawet lepiej idzie branie się za siebie na jesień, bo kończą się wyjazdy, wakacyjne spotkania, dużo wolnego a zaczyna się bardziej określony plan dnia, dlatego lepiej mi wszystko zaplanować i wcisnąć gdzieś ćwiczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Znam to :-( moj metabolizm leży a ja tyje już z powietrza. Doradz cos zeby wskoczyl na szybkie tory:-( kupiłam juz nawet orbitrek kettlera zeby podgonic (chory kregoslup tylko to mi doktor pozwolil)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wzięłam się właśnie za siebie, zaczęłam od sierpnia i mam nadzieję, że do kolejnego lata wytrwam, mam już nawyk ćwiczenia przynajmniej 3 razy w tygodniu, zastanawiam się nad tym co jem i staram się jeść w mniejszych ilościach. Diet nie stosuje, bo sie do nich nie nadaję...więc mam nadzieję, że moje ciało w lecie 2014 będzie się pięknie prezentować w legginsach:)

    OdpowiedzUsuń
  19. "Jem na co mam ochotę" - to znaczy, że jak codziennie mam ochotę na McDonalda, to też mogę ? :D żarcik. a tak na poważnie, to chciałabym zapytać, jak często pojawiają się u Ciebie właśnie produkty typu pizza, fast food, paluszki, czipsy, czekolady- słowem te dla dietujących zakazane? Jesteś zdania, że raz na jakiś czas nie zaszkodzi, czy całkowicie wyeliminowałaś je z diety?
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli mam ochotę na McDonalda to zjem i nie płaczę późnej po kątach ;) Najważniejsze żeby cały czas odróżniać ochotę od łakomstwa - kiedyś tego nie potrafiłam. Czipsy, paluszki, czekolada (taka w tabliczce) - tego nie jem w ogóle, bo staram się nie podjadać, ale zjem powiedzmy co drugi dzień kawałek ciasta, loda, batonika. Pizza, kebab ze sprawdzonego miejsca jeśli czas goni też się zdarzy powiedzmy raz na dwa tygodnie :)

      Usuń
  20. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  21. Kurcze, szczerze? ja naprawdę nie widzę różnicy między zdjęciem w czarnych leginsach a tym poniżej w szortach...

    OdpowiedzUsuń
  22. O tak najpierw obiecanki noworoczne, potem wysyp wiosennych diet cud a latem i tak wiekszosc pan dalej nosi ten sam rozmiar, a samopoczucie jest co raz gorsze... Trzeba zaczac od teraz, nigdy od jutra :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Co racja to racja. Chciałabym w końcu cieszyć się z letnich zakupów, a nie przebierać w wieszakach i płakać nad głupotą. Tej zimy postaram się, żeby nie tylko ręce miały dużo ruchu. ;P

    Pozdrawiam i dziękuję za zmotywowanie. :)
    Em

    OdpowiedzUsuń
  24. Kiedyś nie sądziłam, że na frazę "dieta 1000 kcal" będzie mi się otwierał nóż w kieszeni a jednak ;)
    Popieram!
    iza-en.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. czytając ten wpis miałam wrażenie że jest o mnie mam nadzieje ze tym razem w koncu sie uda na stale osiaganac to o czym marze mam taki sam wzrost i warze 60 kg chciałabym 53

    OdpowiedzUsuń