piątek, 25 października 2013

Dlaczego fitblogerki nie pokazują twarzy?

Dopadło mnie dzisiaj po raz kolejny takie przemyślenie. Oczywiście nie uważam tego za złe, bo sama na początku prowadzenia bloga miałam wątpliwości czy pokazać swoje całe oblicze. W moim przypadku chodziło chyba głównie o pracę, bo przecież nauczyciel powinien być poważny, a prowadzenie bloga dla wielu wydaje się taką dziecinną zabawą. Co to za "pani profesor", która dodaje zdjęcia swojej miski czy brzucha? Bardzo kocham pracę z młodzieżą, ale stwierdziłam, że jeśli okaże się, że całe życie będę musiała oglądać się za siebie i zastanawiać czy robię wszystko poprawnie to zwariuję. Co ma być to będzie. Tak było u mnie :).

Sport, zdrowa dieta, walczenie ze słabościami i silna wola to rzeczy, które są godne pozazdroszczenia, a nie chowania po kątach i ukrywania.

Przytoczę Wam dialog z moją koleżanką.
Ona: "Chodź pójdziemy pobiegać pod lasem, tam nikt nie będzie nas widział"
Ja: "Dlaczego nikt ma nas nie widzieć?"
Ona: "Wiesz jacy są sąsiedzi. Zaraz zaczną się podśmiewać, że pulpet poszedł pobiegać."

Myślę, że niezależnie z jakiego pułapu się startuje, warto być dumnym z siebie, z tego że wkładasz wysiłek. Ludzie zazdroszczą. Myślę, że szczupła zazdrości swojej 15 kilogramów grubszej koleżance, że ta ma motywację i stara się być lepsza. Być może czuje na ramieniu jej oddech i boi się, że zostanie dogoniona, a może nawet wyprzedzona. Tak samo jest z tymi wszystkimi "sąsiadami", którzy zamierzonym uśmieszkiem próbują Cię zniechęcić. NIGDY nie należy się tym przejmować. Rób co masz robić! Uprawianie sportu wzbudza we mnie ogromną dumę. Nic tylko się chwalić :). 

Czytając Wasze blogi tak bardzo chciałabym zobaczyć buzię? Co kryje się za Waszą anonimowością? Walczenie ze słabościami to powód do dumy. Czy może chodzi o samo istnienie tych słabości. Przecież każdy je ma...



69 komentarzy:

  1. zanim opublikowalam swoje zdjecia na blogu (reduktorka) pomyslalam wlasnie o Twoim blogu - skoro Pani nauczycielka publikuje zdjecia na swoim blogu to w sumie czemu nie ja? chociaz i tak staralam sie umiescic zdjecia na ktorych ciezko mnie rozpoznac ;) zastanawialam sie wlasnie czy ktos ze szkoly zna Twoj blog i jak to odbiera?

    w przypadku Twojego bloga, uwazam ze to raczej uzupelnienie Twojej pracy w szkole i w klucie fitness zarazasz ludzi energia zdrowiem i motywacja skoro widzą Twoją twarz face-to-face to czemu mialabys ukrywac sie na blogu? nie piszesz tu glupot i schizofrenicznych przemyslen, nie porpagujesz stylu pro-ana tylko zdrowe odzywianie i treningi czyli to czym zajmujesz sie w pracy takze luz

    a co do innych osob wydaje mi sie ze niektorzy sa z malych miast i boją sie ze ktos ich rozpozna i zobaczy historie ich odchudzania, zmagan z otyloscia itp.. ja tez wstydzilam sie biegac po osiedlu wolalam biegac po lesie niz skupiac na sobie wzrok gapiow wydaje mi sie ze z czasem to mija i juz nie patrzymy przez ten pryzmat, teraz biegam wieczorem po osiedlu bo boje sie po lesie (po calej akcji o ktorej ostatnio bylo glosno) i nie przejmuje sie tym co inni pomyslą robię to co lubię, co sprawia mi przyjemnosc niech sie wstydzą Ci co chodzą z wielkimi brzuchami i boczkami nad tyłkiem ;)

    a Twoj blog jest mega inspirujący, swoją rpacą nad ciałem motywujesz wiele osób to dzięki Tobie ciągle mysle, kurcze gdybym nie przerwala 3 miesiace temu regularnych treningow to mialabym teraz lepsze cialo jak Agata, to co zaczne dzisiaj zaprocentuje pozniej, nie musze miec plaskiego brzucha w tydzien moge cwiczyc teraz i wiem ze na wiosne bee miala super cialo wlasnie dzieki temu, ze Ty ciągle ulepszasz swoje cialo - bo prawda jest taka ze bez regularnych cwiczen nasze cialo rządzi się swoimi okrutnymi prawami - przekonalam sie o tym przez te 3 miesiace przerwy nawet przy zdrowym jedzeniu

    pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że są w mojej szkole uczennice, które wiedzą, że prowadzę bloga. Takie mam przeczucie. Jeszcze nie spotkałam się z negatywnym odbiorem w realu. Nie będę się tego wstydzić. Nie reklamuję swjego bloga wsród znajomych więc tak naprawdę nie wiem ile osób wie.

      Pewnie są osoby, które pomyślą, że nie wiem o czym pisze, bo nigdy nie miałam nadwagi. Być może. Nie wiem jak ciężko jest się przełamać osobie otyłej. Mimo wszystko, gdy widzę taką osobę spacerującą z kiljkami lub u mnie na zajęciach to mam ochotę podejść, przytulić i jej pogratulować.

      Usuń
    2. a jak odnosnie Twojego drugiego bloga?

      Usuń
    3. W większości można mnie tak zobaczyć na ulicy ;)

      Usuń
    4. no wlasnie wiec mamy odpowiedz ze blogi to tak naprawde odzwierciedlenie naszej rzeczywistosci, jezeli piszemy na blogu prawde i przedstawiamy siebie takimi jakimi jestesmy w realu

      Usuń
  2. Ja na początku bardzo się wstydziłam dodawać swoich zdjęć. Pierwsze zdjęcie zamieściłam po 4 miesiącach i to takie, żeby jak najmniej było mnie widać. Teraz z biegiem czasu jest mi łatwiej bo zaczynam akceptować siebie i cieszyć się z tego co osiągnęłam:) Myślę też, że dziewczyny boją się nie przychylnych komentarzy, wiadomo konstruktywna krytyka czasem się przydaje ale obelgi i nieprzyjemne słowa gdzieś tam do nas trafiają i ranią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w sierpniu zrobilam akcje 'kobiece sylwetki' prawie wysztskie dziewczyny prosily o anonimowsc i wyciecie twarzy po przychylnych komentarzach i pozytywnym odbiorze akcji prawie kazda zezwolila na upublicznienie jej bloga takze cos w tym jest boimy sie krytyki, bo moze zabolec

      Usuń
    2. Ja na początku bałam się krytyki, za każdym razem kiedy wrzucałam zdjęcia siedziałam i czekałam na komentarze. Po pewnym czasie przestałam, hejterzy są i będą a ja no cóż... może nie mam fitciała (jeszcze) ale nie siedzę w domu i nie płaczę w poduszkę, że źle wyglądam. Wzięłam się do roboty i jestem z tego dumna. A ktoś kto mi napisze "Boże ale jesteś gruba" zlewam to... Owszem czasem biorę rady do siebie ale to później owocuje:)

      Usuń
    3. Ranią takie komentarze, ale myślę, że one pojawiają się za naszymi plecami również w życiu codziennym. Te same osoby krytykują u nas za gruby brzuch, a potem krytykują bieganie i ćwiczenia. Chamskie komentarze do kasacji i tyle!

      Usuń
  3. Czytając Twojego bloga coraz bardziej przekonuję się do założenia własnego ;) Sport (i psychologia, zwłaszcza motywacji ale i neuronauka) to całe moje życie, największa pasja. W lutym w końcu robię kurs instruktora fitness a w wakacje instruktora kulturystyki i trenera personalnego (nie mogę się już doczekać!) i się waham czy bloga założyć już teraz czy po kursach :P
    Kamila

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. proponuje zalozyc juz teraz i dzielic sie z nami na bieżąco relacją z kursow moze zachęcisz inne dziewczyny do przekwalifikowania się, tez myslalam o takich kursach takze z miłą chęcią odwiedzalabym Twoj blog

      Usuń
    2. Doskonała rada od Mokah. Z chęcią czytałabym Twoje relacje i dzieliłabyś się z nami wiedzą na bieżąco!

      Usuń
    3. otóż to! ja zastanawiam się nad zrobieniem kursu instruktora fitness, chętnie poczytałabym Twoje opinie :) no to masz już 3 głosy na tak :D

      Usuń
    4. Kamila dzialaj z blogiem :) i podaj nam tu linka :))

      Usuń
  4. Ja na blogu fit pokazuję swoją twarz, ale na blogu macierzyńskim nie pokazuję dziecka bo nie chcę go narażać na późniejsze nieprzyjemności {świrów w necie nie brakuje}. Myślę, że wiele dziewczyn po prostu chce zachować anonimowość w obawie przed szykanowaniem poza siecią. Często dziewczyny wrzucają zdjęcia, których nie chciałyby pokazać współpracownikom/dzieciom. Ja sama sporo fotek robię samowyzwalaczem i na niektórych mam twarz jak idź stąd i nie wracaj, dlatego czasami odcinam głowę hahaa, bo nie mogę patrzeć na wytrzeszcz od lampy błyskowej ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem jak najbardziej.A co do głowy to też czasem ją ucinam ;)

      Usuń
    2. Co do problemu "świrów" to jest to jedyny argument ,żeby nie pokazywać twarzy.A teraz mocny komentarz.Sama prowadzę bloga i miałam ostatnio problem ze świrem w necie, który wysyłał mi komentarze seksistowskie.Zastanawiałam się wtedy nawet ,żeby zgłosić to na policję, ale kolega doradził mi żebym nie odpowiadała w ogóle na to i samo się wyciszyło.jedno jest pewne.Po tej stresującej dość sytuacji już więcej nie pokażę mojej twarzy na blogi...Straszne ale z życia wzięte..:-((
      K.K

      Usuń
    3. ha mialam podobną sytuacje tylko z psychofanką mojego kolegi trenera sprawa ucichla ale co przeszlam, to nikomu nie życze

      dokladnie tak jak piszesz rozne osoby czytaja blogi ....

      Usuń
    4. Świry mogą doczepić się wszędzie. Nawet na prywatnego fb.

      Usuń
  5. "Czytając Wasze blogi tak bardzo chciałabym zobaczyć buzię? Co kryje się za Waszą anonimowością? "- oj tak! Podpisuję się, też chciałabym zobaczyć wiele twarzy ulubionych blogerek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego m.in. tak bardzo lubię Twojego bloga, bo widać Twoją buźkę :)

      Usuń
    2. Nie wyobrażam sobie- by mogło być inaczej- bez twarzy blog nie ma "pełnej osobowości"- bo każda z fit blogerek daje wiele z siebie- poświęca czas by dzielić się przemyśleniami, ćwiczeniami, motywacją- mam wiele blogów, do których zaglądam i w których jedynie brakuje mi twarzy- jako kompletnej całości.
      Ja natomiast dlatego lubię Twojego bloga- za autentyczność, za to że czuć, że jesteś sobą i za to, że jak Cie spotkam na ulicy powiem " Hej Agata" bo wiem, że Ty to Ty :D

      Usuń
    3. dodałabym jeszcze do Waszych blogó (Agnes i Agaty) Moni z bloga historia pewnego treningu, poniewaz od poczatku bloga pokazywalyscie zdjecia z twarzą :)

      Usuń
    4. i bije z tych blogów autentyczność

      Usuń
    5. Nawiązując do tego co napisałaś Agnes co do spotkania. Ostatnio miałam maraton w klubie. Dziewczyna z tego bloga http://michalina-diary.blogspot.com napisała, że jest z Kalisza. Nie wiecie jak się ucieszyłam, że być może się zjawi. Wyglądałam jej na zajęciach, ale niestety :( Pozdrawiam Michalinę i mam nadzieję, że innym razem :)

      Usuń
    6. ja w łodzi zwlaszcza w manufakturze widuję blogerki ale typu szafiarki, ale nigdy do nich nie podchodze, chociaz widze ze inni zaczepiają szafiarki, ale jak spotkalabym Agate to usciskalabym Cię za to co robisz dla nas na swoim blogu :))

      Usuń
    7. Oj ja bym chciała takie spotkanie fit-blogerek...bardzo! Albo wiedzieć, że ktoś kto pisze podobnego bloga mieszka gdzieś blisko- ale cóż, zostaje mi tylko internet ;-)

      Usuń
    8. Bywam czasem w Łodzi u mojej siostry. I zawsze uderzamy do Manu. Może kiedyś na siebie trafimy. Chyba, że wcześniej będzie jakieś spotkanie fitblogerek :)

      Usuń
    9. Agnes - znam 3 blogerki z Londynu spokojnie moglybyscie zrobic sobie takie spotkanie fitblogerek :)

      Usuń
    10. Agata - z miłą chęcią spotkalabym Cię w Manu :)

      Usuń
    11. Fajne by było takie spotkanie fit blogerek!

      Usuń
  6. Od początku, gdy tylko założyłam bloga, pokazałam swoją twarz. Na FB też publikuję zdjęcia, często dostępne publicznie i jakoś nie mam z tym problemu. Ale tylko jeśli chodzi o zdjęcia "ubrane". Nie jestem niestety na tyle zadowolona ze swojego ciała, żeby pokazać się w bikini :-o jest jednak jedno ale... nie linkuje mojego bloga na swoim profilu FB. Jakośc nie mam odwagi, żeby moi pracownicy/współpracownicy czytali o tym, co wypisuję :-o czyli jak widac moja odwaga jest tylko częściowa :-o
    Również najbardziej lubię oglądać blogi, na których widać twarz/sylwetkę blogerki. Wydaje mi się, że łatwiej taki blog zapada w pamięć i jak czytam kolejne posty, to tak, jakbym komunikowała się z osobą, którą znam na "żywo", a nie z "totalnym anonimem" :-o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Również najbardziej lubię oglądać blogi, na których widać twarz/sylwetkę blogerki. Wydaje mi się, że łatwiej taki blog zapada w pamięć i jak czytam kolejne posty, to tak, jakbym komunikowała się z osobą, którą znam na "żywo", a nie z "totalnym anonimem" :-o"

      wlasnie! to jest to! blog kojarzymy z twarzą

      a co do zdjec w bikini tym bardziej wielki szacunek dla dziewczyn, ktore upublicznily sie w akcji 'kobiece sywletki'

      Usuń
    2. Tak właśnie jest. Gdy wchodzę a bloga i widzę twarz mam dużo więcej ochoty, aby poznać historię tej osoby. Ja też nie linkuję moich postów na moim prywatnym fb. Będzie mi znacznie milej jeśli trafią na niego sami :D

      Usuń
  7. U mnie powodem ukrywania twarzy było to, co Ty napisałaś na początku - obiegowa opinia o tym, że blogowanie jest dziecinne. A że studiuję tak "poważny" kierunek, to przecież nie wypada prowadzić bloga ;)
    Teraz już to olewam i twarz będę pokazywać, chyba że zajdzie konieczność jej zakrycia z uwagi na niewyjściowy wyraz twarzy :P
    Kilkoro moich znajomych, którzy dowiedzieli się o blogu, przyjęli tę informację z zaskoczeniem i podziwem (co z kolei zaskoczyło mnie) i to chyba to przekonało mnie do tego, aby przestać się ukrywać. A poza tym skoro niektórzy uważają, że pisanie blogów jest dziecinne, to czytanie chyba też? ;)

    A co do publicznego uprawiania sportu - sąsiadami czy ludźmi odwracających się w mijających mnie samochodach nigdy się nie przejmowałam. Jestem dumna z tego, jak żyję i uważam, że wstydzić powinni się ci, którzy sportu nie uprawiają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nasze społeczeństwo dorośnie do takiego blogowania :) Przecież nie zajmujemy się pornografią :>

      Usuń
    2. Zastrzeliłaś mnie tym porównaniem :D Ale masz rację :)
      Z jednej strony nie wrzuciłabym zdjęć swojego tyłka albo gołego brzucha na prywatny profil na facebooku, ale jeśli ktoś ze znajomych trafi na takie foty na moim blogu - proszę bardzo ;)

      Usuń
    3. Po to zakładałam bloga, żeby dzielić się tym życiem fit i z rzeczami z nim zawiązanym, bo przecież nie będę znajomych zawalać moimi fotkami jak ćwiczę ;)

      Usuń
  8. Ja pokazuję Twarz :) Na fanpejdżu bloga na pewno było takie zdjęcie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadzam sie, dla mnie pokazanie twarzy jest bardzo wazne, mozna wtedy poczuc jakas wiez z autorem bloga i w ogole jest w tym autentyczosc. Nikt nie jest doskonaly, ale zakladajac bloga wyszlam z zalozenia, ze na podstawie wlasnych doswiadczen i zmian zachodzacych w moim wygladzie bede inspirowac inne dziewczyny, pokazywac, ze cos sie zmienia. Wygladam, jak wygladam, nie wstawiam fotek, ktorych bym sie wstydzila. Bardzo lubie twojego bloga, zdjecia i gify, sa dla mnie zrodlem prawdziwej inspiracji. Tak samo rzecz sie ma z blogiem Agnes :*.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam jak pierwszy raz weszłam na Twojego bloga. Pomyślałam. O! Jest buzia (ładna btw;)). Od razu zapamiętałam i klikałam i klikałam.

      Usuń
  10. kochana, jakbym ja miała takie ciało jak ty, to na pewno pokazałabym twarz. Ale że mam jakie mam - grube uda, cellulit na wierzchu, to zwyczajnie nie chcę żeby sąsiad mówiąc mi dzień dobry myślał sobie "ale ma cellulit" bo gdzieś trafił na zdjęcie albo "coś nie schudła od poprzedniej notki". nawet jeśli on tak by nie pomyślał, to ja czułabym się nieswojo.

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozumiem :) Już pisałam we wcześniejszym komentarzu " Pewnie są osoby, które pomyślą, że nie wiem o czym pisze, bo nigdy nie miałam nadwagi. Być może. Nie wiem jak ciężko jest się przełamać osobie otyłej. Mimo wszystko, gdy widzę taką osobę spacerującą z kiljkami lub u mnie na zajęciach to mam ochotę podejść, przytulić i jej pogratulować." :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Chcą one pozostać anonimowe i tyle ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. wydaje mi się, że z jednej strony chcemy pisać o tym i o tamtym, że walczymy z tym, tamtym i owamtym, a z drugiej strony, nie chcemy, żeby "pani z warzywniaka" powiedziała nam "ja tez mam mega cellulit" czy tym podobne ;-P

    OdpowiedzUsuń
  14. Zgadzam się z Tobą w stu procentach. Ludzie zawsze będą gadać, cokolwiek byś nie zrobił. Zazwyczaj Ci "mali"ludzie najczęsciej potrafią się do czegoś przyczepić. Ci "WIELCY" to po prostu ignorują, bo nie warto się czymś takim przejmować.Żyjmy dla siebie, nie dla innych, bo żyjąc dla kogos nic nie osiagniemy

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie całkiem zgodzę się, ja np nie chce narazie pokazać siebie ponieważ wole oszczędzić sobie pośmiewiska przez innych typu: przecież ty nic o odchudzaniu nie wiesz, zacznij pierw od siebie, nie jestes madra na tyle aby pomagać innym. Nie chwale sie nikomu ze środowiska , ze kocham ćwiczyć i pomagać innym osoba, bo dzięki temu, ze pomagam innym pomagam sobie. wiec dopóki nie wyjade z rodzinnego miasta zostaje anonimowa. moje miasteczko jest bardzo małe, szybko takie wieści sie rozchodzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie komentarze mogą pojawić się nawet jeśli ktoś jest anonimowy :)

      Usuń
  16. Od dłuższego czasu biję się z myślami, czy dodać w końcu zdjęcie swojej twarzy. Też jestem nauczycielką, ale w szkole nie pracuję, więc pozornie nie ma większego problemu. Ale przyznam szczerze, mam jeszcze opory. Generalnie nie przejmuję się zbytnio opinią obcych ludzi (chyba, że bliskich), ale jeszcze mnie coś hamuje. Przyznam, że Twój post zachęcił mnie do podjęcia decyzji o ujawnieniu się :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja mam blog pamiętnik /zapraszam Cię kochana/ i długo miałam zablokowany,otwarty tylko na zaproszenie moje,krępowałam się pokazywac ,może nawet nie siebie,ale moje życie.
    IAle brakowało mi rozmowy z innymi blogowiczkami.Dlatego otworzyłam,ale nie wiem czy dobrze zrobiłam...
    Zawsze są wątpliwości

    OdpowiedzUsuń
  18. jezeli ktos bedzie traktowal blog jako forme terapii napewno nie upubliczni swojej twarzy mysle ze to jakie kto ma podejscie do bloga powoduje czy chce byc anonimowy czy nie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda chociaż wydaje mi się, że zakładanie bloga-pamiętnika trochę się zmienia w momencie kiedy zaczynają na niego wchodzić czytelnicy.

      Usuń
    2. a interakcja z czytelnikami to tez forma psychoterapii, dzieki ktorej autorzy bloga wolą pozostac anonimowi

      Usuń
  19. wiesz, zazdroszczę Ci trochę tego, że tak bez oporów się pokazujesz :)

    u mnie problem jest tego typu, że dużo piszę o zaburzeniach odżywiania i wspomniałam, że jestem z nimi związana. Wykonując w przyszłości taki zawód, do którego się uczę, odnoszę wrażenie, że wiele osób będzie mnie uważać za kogoś gorszego i to złamie mój autorytet, a to już bardzo dużo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pojawia się dylemat. Czy jeśli ujawnię swoje sekrety nie zaszkodzi mi to w relacjach w pracy lub z przyjaciółmi. Znam to uczucie.

      Usuń
    2. czy jeśli spotkam kogoś, kto czyta mojego bloga - jak mnie będzie postrzegał, jeśli mam być dla niego autorytetem?

      Usuń
    3. Jedni mogą rozdzielić te dwie kwestie a dla innych możesz stracić autorytet już na starcie. takiej sytuacji rzeczywiście nie warto ryzykować. Nie neguję tego. Mimo, że nie pokazujesz swojej twarzy na blogu to i tak jest bardzo charakterystyczny i oryginalny - zapada w pamięć.

      Usuń
  20. Masz bardzo dużo racji, ale ja i tak się zazwyczaj wstydziłam ;P

    OdpowiedzUsuń
  21. Myślę, że pokazywanie twarzy, nawet jeśli całe ciało jest bardzo zadbane i nienaganne, sprawia, że "hejterzy" tym bardziej to mogą wykorzystywać. Widzą, że po drugiej stronie jest naprawdę Prawdziwa osoba, już nie anonim. Łatwiej też zagrać na emocjach takiej osoby i mogą to wykorzystać. Ja oczywiście nie jestem żadnym autorytetem, tylko fanką sportu, ale też się zastanawiałam czy się ujawnić, czy nie, ale stwierdziłam, że nie piszę o prywatności, nie zdradzam szczegółów życia osobistego, poza moimi pasjami i zainteresowaniami... więc udostępniam swoje zdjęcia, ale za to jednocześnie zaczęłam moderować komenatrze, bo pojawiło się kilka niezwiązanych z tematem moich postów, uderzające we mnie.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie moderuję komentarzy. Odpukać dawno nic wrednego się nie trafiło :P To jest dla mnie swojego rodzaju terapia - jak się nie przejmować złośliwością, zapomnieć, iść szybciutko dalej. Pomaga :)

      Usuń
    2. Ja może nie tyle się tym przejmuję, co po prostu nie chcę, by mój blog był miejscem przelewania jakichś niewyjaśnionych frustracji. Przyjmuję pozytywne i negatywne opinie, jeśli są szczere, to absolutnie je przyjmuję. Po prostu odrzucam komentarze w stylu "Ale jesteś brzydka, gruba, po co w ogóle bloga prowadzisz" - to nic nie wnosi do moich postów, żadnych argumentów. :P

      P.S. Uwielbiam Twojego bloga. :)

      Usuń
  22. Mam prośbę nieco niezwiązaną z tym wpisem. Regularnie ćwiczę dopiero od niewiele ponad miesiąca, głównie chodzę na zajęcia grupowe więc rozgrzewka jest ich częścią i nie muszę się martwić jej wymyślaniem, problem mam kiedy idę tak po prostu na siłownię, bieżnia, ergometr itd kilka razy odważyłam się porobić coś w strefie ciężarów o ile to się tak nazywa ale nie wiem jak się do tego rozgrzać, do tej pory machałam trochę to nogą to ręką jakieś pajacyki, może masz jakieś dobre rady jak korzystać i nie zrobić sobie krzywdy? Czy trucht na bieżni też można traktować jako część rozgrzewki?

    Co do notki, ja przynajmniej mieszkając na co dzień w większym mieście a od święta u rodziców w małym miasteczku widzę ogromną różnicę w podejściu ludzi do takich spraw jak dbanie o siebie, niestety w małych środowiskach, często dość ograniczonych sport kobiet jest od razu odbierany jako "odchudza się bo jest gruba i ma kompleksy" mężczyzn to może mniej dotyczy. Można się odciąć od plotek i komentarzy albo chować się po kątach, zależy od charakteru i podejścia. Na szczęście media co raz więcej trąbią o zdrowym trybie życia, pojawiają się osoby publiczne trenerzy, trenerki w telewizjach śniadaniowych i może to tylko chwyt żeby przyciągnąć widzów na gorący modny temat ale myślę że koniec końców może wywołać całkiem przyjemne skutki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trucht na bieżni jest dobry na rozgrzewkę, ale nie wystarczy. Szczególnie jeśli w treningu wykorzystujesz obciążenia na ramiona. Ja przed siłownią robię rozgrzewkę jak z lekcji wf. Krążenia ramion wymachy. Jeśli na siłowni jest dużo osób i nie chcę im przeszkadzać wymykam się na salę fitness (jeśli nie ma na niej zajęć) i tak mogę bardziej "poszaleć". Rozgrzewka może być najprostsza, ale ważne żeby ruszyć całe ciało. Nie zapomnieć o skłonach, krążeniach tułowia, ramiona, kolana, staw skokowy.

      Coraz więcej osób krytykuje E Ch , ale dzięki takim osobom ruch staje się popularny - masz absolutną rację :)

      Usuń
  23. Adres mojego bloga znają tylko 3 moje przyjaciółki. Nikomu się nie chwalę, bo...oczywiście wstydzę się. Publikuje tam zdjęcia swojej sylwetki (w bieliźnie) do tego podaję swoją wagę, której...no też się wstydzę. Myślałam o tym, żeby pokazać bloga szerszemu gronu znajomym po schudnięciu, ale dzięki anonimowości mogę wywlekać wszystkie swoje przemyślenia nie bojąc się ośmieszenia :)

    OdpowiedzUsuń
  24. ja przed zalozeniem bloga o Sh tez zastanawialam sie co ludzie powiedza :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Oprócz tych Waszych "głębokich" powodów - chyba nie macie nawet świadomości, ile w internecie jest psycholi. Oczywiście nie życzę żebyście kiedykolwiek na własnej skórze tego doświadczyły, no ale.. to może być dobry powód anonimowości ;)

    OdpowiedzUsuń