niedziela, 22 grudnia 2013

Post obowiązkowy - Jak przetrwać święta?

Na większość blogów o tematyce fit pojawia się podobny wpis i jest to świetna sprawa, bo dzielenie się doświadczeniami i pomysłami bardzo pomaga. Przynajmniej mi. Każdy z nas jest inny i to co sprawdza się u jednego niekoniecznie zadziała u innego, dlatego nie próbuję nikogo przekonać do moich sposobów. Po prostu się dzielę :)

Zacznę od tego, że w mojej diecie nie ma produktów zakazanych. Staram się odżywiać według piramidy, czyli dużo zdrowego, a jak najmniej niezdrowego. Logiczne. Prawda? Masło, biała mąka, cukier - nie jestem na odwyku od tych produktów, dlatego nie wzdrygam się na myśl o idących w uda pierogach, czy kawałku ciasta. 

1. Umiar

Właściwie cały post powinien ograniczyć się do tego jednego słowa, ale łatwo powiedzieć, a trudniej zrobić kiedy tak jak ja przepada się za wszystkimi świątecznymi przysmakami. Sama zastanawiam się jak powiem sobie stop... , ale skoro robiłam to przez ostatnie miesiące to myślę, że uda mi się i przez te kilka dni. Chyba muszę uwierzyć, że jestem w stanie panować nad nieposkromionym apetytem - przecież to potrafię! Wy też potraficie?


2. Odejdź od stołu, Powiedz "Nie. Dziękuję."

Nie mam na myśl oscentacyjnego opuszczenia rodziny. Po zapełnieniu przewidzianego miejsca w moim brzuchu, odsunę krzesło i usiądę na kanapie. Będę ciągle z rodziną i uniknę podjadania :). Nie wiem skąd się to u mnie wzięło, ale strasznie szybko jem. Szybciej od wszystkich! Zupełnie jakby w dzieciństwie, ktoś zabierał mi talerz z jedzeniem... Właśnie dlatego zgubne dla mnie jest czekanie przy stole, aż wszyscy skończą. Założę się, że ktoś pomyśli, że jest to niegrzeczne zachowanie, ale ja kocham moją rodzinę i oni mnie, znamy się na wylot i wiem, że nikt się na mnie nie obrazi. 
Moja mamuśka uwielbia "wpychać" komuś jedzenie. "Tego nie jadłaś, tylko spróbuj, no spróbuj, spróbuj!". Nikt nie potrafi jej odmówić. Macie takie mamy, ciotki, babcie? Bądź asertywna!



3. Ruch

Sprzątnij po kolacji/obiedzie. Wyprowadź psa na długi spacer, albo jeszcze lepiej - wyciągnij całą rodzinę. Brak treningu nie jest zgubny - lenistwo tak! Nie siedź w fotelu czekając, aż doniosą ci kawę i ciasto...
Boże Narodzenie to bardzo rodzinne święta, ale żeby nie zwariować dobrze jest znaleźć chwilę dla siebie. Medytacja, trening - mnie nie trzeba zmuszać. Na kartce rozpiszę sobie jakie ćwiczenia powinnam zrobić danego dnia. Wybiorę swoje ulubione i ułożę je w krótki, piętnastominutowy trening. Chociażby po to, aby doładować akumulatory, bo wiem, że jeśli tego nie zrobię to stanę się senna i leniwa. 

Oprócz tego dużo wody i jak najwięcej warzyw na talerzu. Zdrowe do granic śniadanie i niskowęglowodanowa kolacja.










Wszystkie zdjęcia są z zeszłego roku. Przeglądając je pierwszy raz w tym roku poczułam atmosferę świąt :)

18 komentarzy:

  1. Nienawidze jak ktos zmusza do jedzenia czegos czego po prostu nie jemy albo nie mamy ochoty zjesc :/ ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam czytać Twojego bloga. Ćwiczenia masz super!;-) Jedno małe ostrzeżenie dla wszystkich fit dziewczyn. Uważajcie na mango,pomarańcze, awokado i mandarynki.Jedzcie nie za dużo. Są posypywane białym , "uroczym" proszkiem..Środki antygrzybiczne. Nie do końca dają się zmyć nawet pod zimną wodą. UCZULAJĄ....ekstra wysypka...Polecam nasze rodzime jabłka i gruszki. :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny pomysł na post ;) Ja postanowiłam, że święta to jedyny okres czasu, w którym mogę zapomnieć o ograniczeniach dietowych, usiąść z rodziną, zjeść kawałek ciasta i cieszyć się wolną chwilą od uczelni :) Oczywiście nie opycham się do granic możliwości. Ale też sama staram się dopilnować, aby jedzenie było jak najmniej tuczące :)
    Wesołych Świąt ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jeszcze w wigilię wybieram się na siłownię także nie ma lenistwa :) A przez te 3 dni nie mam zamiaru trzymać się ściśle diety. Tu trochę pierogów, tam skubnę sałatki... ale w granicach normy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne i bardzo przydatne rady :) Zgadzam się co do umiaru, ostatnio postanowiłam sobie, że więcej nie będę jeść do oporu, a będę tylko tyle, ile jest konieczne aby nie czuć się głodnym. I jak na razie sprawdza się świetnie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Święta czy nie trening trzeba zrobić!
    Wesołych Świąt :**

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja mama jest taka sama ;P
    Wesołych Świąt !!! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeśli mogę wtrącić tu swoje 2 grosze, to muszę powiedzieć,że wszystko co napisałaś jest całkiem rozsądne, ale zupełnie nie rozumiem tego co się teraz dzieje.
    Może jestem z innej epoki, być może również maniacy świąteczni tacy jak ja dawno wymarli, ale ja droga Agatko kocham święta. Zupełnie nie umiem zrozumieć tego błąkania się po marketach i obżerania się, dla mnie święta to kolędy, magia, rodzina, cisza a nie jedzenie.
    Święta już jutro a ja relaksuje się przy gorącej herbacie, ludzie oblegają markety a ja zerkam na nich z politowaniem, dla mnie to jest jakiś obłęd a nie święta.
    Agato zupełnie nie kieruje tego do ciebie:) a do ciebie kieruję życzenia ciepłych, spokojnych świąt

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja już w grudniu trzy razy miałam zatrucie żołądkowe (grudzień u mnie jest obfity w rodzinne imprezy...) W wigilie zjem tylko rybę :D:D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  10. Umiar przede wszystkim! Racja :)

    OdpowiedzUsuń
  11. świetne rady :) masz rację, umiar jest najważniejszy! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zgadzam się! Zdecydowanie tak! Umiar i nie spędzanie całych dni przy stole.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dla mnie wigilia nie jest wyzwaniem, średnio lubie dania świąteczne, gorzej już z ciastami w pierwszy i drugi dzień świąt...

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja mam tak samo z szybkim jedzeniem :D Siedzenie przy stole mnie męczy, dlatego też zawsze zmykam od stołu :) Wydaje mi się, że umiar to jest podstawa :) Wesołych Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ja mam to szczęście, że mam narzeczonego, który je bardzo mało, a często, a jak on wstaje od stołu to i ja. i jakoś tak co roku więcej bawię się z kotem niż jem :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Trzeba znać umiar. Śliczne zdjęcia :)

    Wesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń