piątek, 21 lutego 2014

Zrób sobie fit fotkę!

Już od jakiegoś czasu kusiło mnie, żeby o tym napisać... Zacznę może od tego, że na kilku blogach i funpagach pojawiła się dyskusja o fitspiracjach. Oczywiście przyłączam się do tego, że gonitwa za ciałem z kilku konkretnych zdjęć jest co najmniej bezsensowna i najlepszym rozwiązaniem jest budowanie z tego co nam matka natura dała, ale osobiście bardzo lubię oglądać sylwetki wysportowanych osób, bo w dziwny sposób poprawia mi to humor. 

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Mam już zarys mięśni. Widzę go podczas ćwiczeń, przeglądając się w lustrze w przedpokoju, czy na siłowni. Chcę sobie zrobić zdjęcie, które to uwieczni. Ustawiam samowyzwalacz w telefonie, staję przed nim, napinam ciężko wypracowane mięśnie, ochoczo biorę do ręki komórkę, aby z satysfakcją podziwiać pojawiające się efekty treningów i widzę.... wielkie nic!

Po co w ogóle robić sobie takie zdjęcia? Nie wiem, ale wiem czemu ja je robię (pomijając to, że lubię ilustrować swoje wpisy na blogu ;)). Z tego samego powodu, dla którego oglądam fitspiracje. Nastrajają mnie optymistycznie. W dni kiedy widzę siebie w lustrze jako zombie, przypominają mi jakie fajne efekty przynoszą treningi i skutecznie odganiają bezsensowne myśli związane z niezadowoleniem ze swojej aparycji. Sprawiają, że jestem dumna z siebie, bo sama zapracowałam sobie na wygląd ze zdjęcia. Nie pomagał mi ani chirurg, ani grafik komputerowy. 

Jak zrobić fit fotkę? Jeśli twoje fitnessowe zdjęcia nie przedstawiają tego co widzisz w lustrze, być może popełniasz jeden błąd. Chodzi dokładniej o padanie światła na fotografowany obiekt, czyli ciało ;). Przy okazji przepraszam z góry wszystkich pasjonatów fotografii, którzy tu zaglądają - jestem laikiem. Nie jest to nic odkrywczego, ale mam nadzieję, że komuś pomoże pstryknąć kilka fajnych zdjęć. Oczywiście jak zwykle to bywa, pokażę o co chodzi na własnym przykładzie.


Chyba nic nie trzeba dodawać. Zdjęcia są zrobione w niedużym odstępie czasu. Starałam się wybrać takie, które pokażą dobitnie o co mi chodzi. Jeśli staniesz przodem do okna w słoneczny dzień - nici z widoku mięśni...


Ta sama sytuacja z lampą - zabija każdy cień jaki rzucają mięśnie


Kolejne obrazki. Spójrz na cień jaki rzucają noski wszystkich trzech pań. Przy okazji zachęcam do bliższego zapoznania się z tymi kobietami.
1. Alicia Marie <klik>
2. Lauren Gleisberg <klik>
3. Nick B <klik>

Dziewczyny i chłopaki. Aparaty w dłoń i do dzieła. Wystarczy boczne światło padające na ciało. Jeśli uda się wam uchwycić coś fajnego, koniecznie się ze mną podzielcie! A może uważacie takie działanie za oszustwo? Według mnie to nie jest oszukiwanie, bo jeśli na ciele nie ma śladu mięśnia, to żadne oświetlenie nie pomoże...

34 komentarze:

  1. Podoba mi się Twój pomysł z prostego względu- przyświeca mi myśl bycia najlepszą wersją samej siebie i dlatego robienie sobie zdjęć nie jest niczym złym! Wręcz przeciwnie tak, jak właśnie pisałam we wpisie o fitinspiracjach- zasmuciłam się na chwilę oglądając filmy ze swojej lepszej formy, ale za chwilę już wiedziałam, że narzekanie nic nie da, a plan i zastanowienie się nad tym co trzeba zrobić pomoże mi wrócić do tego, co było a może i nawet prześcignąć samą siebie :)

    I dziękuję za podlinkowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego najlepszą inspiracją powinniśmy być my sami,a jeśli podziwiać to osoby takie jak Wy,prawdziwe i naturalne,które widać że zapracowały na to by nie kombinować ze światłem czy innymi ulepszeniami.

      Usuń
    2. Ale my kombinujemy ze światłem, żeby właśnie naszą pracę jak najlepiej pokazać :D:D
      Buziaki Setterko, dziękuję :)

      Usuń
    3. A mi chodziło o to że przy Waszych efektach światło czy inne takie nie są potrzebne. :) I tak wyglądacie pięknie:)

      Usuń
    4. Bez tego magicznego światełka czasem ciężko uwiecznić efekty na zdjęciu ;)

      Usuń
    5. Tak! To prawda, magiczne światło pokazujące naszą ciężką pracę...ale bez ciężkiej pracy nawet magiczne światło - przestaje być magiczne.

      Usuń
  2. Z tą lampą to święta prawda- zabije każdy cień mięśnia.
    A pomysł z robieniem zdjęć- każdy powinien to robić- niesamowita motywacja w postaci samego siebie :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny post, a Twoje ciało... MEGA <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi sie przydał :) ja jestem jeszcze większym laikiem jeżeli chodzi o fotografię :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Potwierdzam , boczne światło działa cuda!

    OdpowiedzUsuń
  6. hehe dobre, teraz już wiem o co chodzi:P w lustrze widzę jakieś efekty, robię zdjęcie a tu nic, nici, taki ze mnie marny fotograf :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie to pokazałaś, gra światła jest bardzo istotna : ) Jak świeci z boku zawsze ładniej wyjdzie zdjęcie niż centralnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odwrotnie jest z fotografowaniem twarzy ;)

      Usuń
  8. Ja to póki co staram sie pozbyć mojej skóry po odchudzaniu, która zakrywa uparcie wszystko co napotka na swojej drodze :p

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobrze wszystko wytłumaczyłaś. Na pewno w przyszłości przydadzą mi się te rady. Muszę tylko więcej popracować nad swoim ciałem :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jasne, że nie oszukiwanie :) w końcu nie jest to dorabianie mięśni w Photoshopie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Z Alicią Marie często ćwiczę i lubię. Natomiast moja druga połowa jak ją widzi to mówi że to babo chłop .... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie wygląda powalająco! :)

      Usuń
  12. To już wiem dlaczego na moich zdjęciach czasem już widać mięśnie, a innym razem wychodzi płaska deska (dobrze, że nie balon :D ).
    Moim zdaniem robienie sobie zdjęć i widoczne na nich zmiany to najlepsza inspiracją jaka możliwa.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow, na taką zależność bym nie wpadła (albo wpadłabym za 100 lat). Będę próbować jutro i pojutrze - i w ogóle przez kilka następnych dni, jak to u mnie wyjdzie ;)

    Również nie uważam kombinowania ze światłem za oszustwo. Jeśli mięśni nie ma, to nic nie pomoże ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Twoje ciało jest prześliczne <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Zrobiłam sobie zdjęcia przed rozpoczęciem regularnych ćwiczeń, i byłam załamana. Na szczęście ich nie usunęłam, można powiedzieć raz przejrzałam pogrążyłam się w żałobie i zapomniałam o nich. Po miesiącu zrobiłam nowe zdjęcia, wcale mi się nie podobała moje sylwetka na nich ale. ponieważ postanowiłam że zrobię porównanie siadłam na kompa skleiłam razem podobne zdjęcia i.... nie mogłam uwierzyć jak zmieniło się moje ciało! Niesamowicie poprawił mi się humor! Nie chodzi o to czy mam ciało jak marzenie czy dużo mi do niego brakuje ale takie zdjęcia motywują bo pokazują, że nasza ciężka praca faktycznie daje efekty a to daje dużo pozytywnej energii do dalszych treningów!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam sklejać stare i nowe zdjęcie. Chyba jestem trochę dziwna ;)

      Usuń
  16. Masz super mięśnie brzucha! I jesteś taka szczuplutka... xD Na pewno nie ma "wielkiego nic", bo jest "wielkie coś"!
    W sumie rozumiem Cię. Też swego czasu robiłam foty i na każdym wychodziłam inaczej, a dobrze wiedziałam, kiedy byłam w formie, a kiedy nie i ile ważyłam. I trochę dobijały mnie zdjęcia, na których nie było widać żadnej poprawy. Dlatego zaprzestałam.
    Spróbuję znowu zacząć :) Fajnie, że pozytywnie nastrajasz i dajesz nadzieję :D

    Zapraszam do siebie
    positiveattitudetowards.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. DZIĘKUJĘ za tego posta! Ostatnio zrobiłam zdjęcie swojej sylwetki i zrobiło mi się trochę smutno, bo nie wyglądałam dobrze, a dzięki Tobie dowiedziałam się, że po prostu źle się do tego zabrałam-przodem do okna, bo uznałam, że skoro tak wychodzą najlepiej wszelkie inne zdjęcia...

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja nie robię sobie fit zdjęć... a może powinnam:D

    OdpowiedzUsuń
  19. nie uważam, że to oszustwo, przecież o to chodzi, żeby pokazać te swoje mięśnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. To prawda, światło ma duże znaczenie

    OdpowiedzUsuń
  21. Racja, kąt padania światła ma ogromne znaczenie. Jednak jeśli chcemy robić zdjęcia dla późniejszego porównania ich, warto robić zdjęcia w podobnym oświetleniu.

    OdpowiedzUsuń