niedziela, 9 marca 2014

Chcesz być szczupła, wiotka, chuda, delikatna i powabna? Treningi nie są dla Ciebie!

Czym kierujecie się podejmując jakiekolwiek ćwiczenia? Domniemuję, że większość kobiet w pierwszej kolejności odpowie - redukcja wagi. Potem zapewne wymienią jędrność skóry, poprawę wyglądu poszczególnych części ciała. Są również panie, które dążą do uwidocznienia zarysu mięśni na całym ciele, ale nadal są one mniejszością, bo kojarzy się to z brakiem kobiecości. 

Ja aktualnie jestem na etapie fascynacji sylwetkami, jakimi mogą pochwalić się np. modelki bikini fitness. Zachwycają mnie w każdym calu, ale oczywiście jedne mniej, a inne bardziej. Ma to głównie związek z proporcjami ciała, a nie muskulaturą. 

Jaki jest Twój typ? Do jakiej sylwetki dążysz?

Sylwetka "skinny" krok po kroku

Cóż... Nie gustujesz w mięśniach. Ewentualnie delikatnych na brzuchu. Nie polecę Ci, więc siłowni, ani nawet ćwiczeń wzmacniających/rzeźbiących mięśnie, bo praca z oporem własnego ciała może poskutkować uwidocznieniem ich zarysu. Broń się przed przysiadami i wszelkim obciążeniem, jazdą na rowerze pod górkę i nawet przed skakaniem na skakance, bo łydka może być zbyt mało "skinny".  Postaw na spalanie, jogging, a tak naprawdę na długotrwały deficyt kaloryczny. Pożegnaj się z jędrnym ciałem i powitaj z luźną skórą. Niskokaloryczne diety są ubogie we wszystko, więc bujna czupryna i mocne paznokcie pozostaną marzeniem. Trochę ironicznie to piszę, ale rzeczywiście taka jest prawda i napełnia mnie smutkiem fakt, że tak dużo maili dostaję z prośbami o pomoc w uzyskaniu takiej właśnie sylwetki. Są one ukryte pod słowami: smukłe uda, nie chcę wielkich ud tylko ładne pośladki, chcę ćwiczyć, ale nie chcę wyrobić tych, tamtych mięśni. Mnie nie oszukasz ;). 

Pamiętaj! Skończy się deficyt kaloryczny i cardio - skończy się Twoje "skinny"!

Sylwetka "fit" 

Nie będę rozpisywać się przy tym punkcie, bo blog jest właśnie o tym. Ćwiczenia, dużo zdrowego jedzenia, siła, pogoda ducha, zadowolenie z siebie i własnego wyglądu, samorealizacja, a w bonusie zadbane ciało, zdrowsze włosy i skóra. Mimo, że w moich nastoletnich marzeniach pojawiała się sylwetka "skinny" (taką też miałam kilka razy) to właśnie fitness daje mi samoakceptację. 

Sylwetka "born this way"

Chciałabym Wam w tym miejscu powiedzieć, żebyście nie były naiwne. To, że czyjeś piękne ciało zdobi plakat klubu fitness lub tabelkę z rozpiską wyzwania, nie znaczy, że tak będziesz wyglądać. Spójrzmy prawdzie w oczy. Niektóre kobiety takie się rodzą. Przychodzą do mnie czasem piękności, które mają pupę jak Jen Setler, absolutny brak cellulitu, a nigdy nie ćwiczyły i zajadają się czekoladą.


Zauważyłam, że kobiety z wiekiem zaczynają coraz bardziej akceptować swoje krągłości i zakładam, że te po 30-stce wagę 60 kg uważają za fajną i rozsądną. Nastolatki są bardziej "wymagające". 50 kg i mniej, jest pewnie u wielu wymarzonym rezultatem. Oczywiście uogólniam to w okropny sposób i wybaczcie, jeśli akurat Was to nie dotyczy. Takie są moje osobiste obserwacje, z uwagi na moje profesje, często poruszam ten temat z ludźmi. Większość osób nadal swój progres uzależnia od wskaźnika wagi , dlatego posługuję się kilogramami. Osobiście używam jej raz na 3 miesiące (na oko).



















Dla jasności i żeby uniknąć niedomówień. Jestem za fit! :)

83 komentarze:

  1. Ja też jestem za fit w stu procentach! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. kiedyś chciałam być tylko skinny, ale obecnie zdecydowanie jestem za fit ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja może i jestem dziwna ,ale uwielbiam sylwetkę Belli Falconi i dążę to podobnej tylko z troszeczkę mniejszymi mięśniami. Uwielbiam swoje bicepsy,które są większe niż bicepsy innych kobiet i dobrze mi z tym :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie idealna jest Sophie Guidolin :)

      Usuń
    2. ja uwielbiam swoje bicepsy, które sa prawie takie jak bicepsy mojego faceta :D

      Usuń
  4. Ja z natury jestem "skinny" i ćwiczę właśnie po to, żeby być fit ;) Ale dopiero od niedawna moje myślenie się zmieniło. Wcześniej mięśnie też był dla mnie ble i bardzo uważałam na to aby moja waga nie przekroczyła 50kg ;) Teraz przekroczyłam już o 5kg starą granicę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli ktoś rzeczywiście polubi ćwiczenia to trochę zmieniają się priorytety związane z wyglądem

      Usuń
  5. Fajnie , że to napisałaś. Przede wszystkim ważne aby organizm pozostawał w równowadze i zdrowiu. Jedna osoba może jeść niedużo i malo ważyć, ale być w świetnym zdrowiu, zaś druga nawet mając więcej na wadze może juz mieć kłopoty wynikające z jej spadku.Co ciciało to inna historia :) oczywiście nie można tego wykorzystać jako wymówki, raczej jako zabezpieczenie aby nie popaść w obsesję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak często jest z nastolatkami. Koleżanka jest bardzo szczupła z natury i wydaje się, że ja też tak mogę. Nie każdy jest filigranowy...

      Usuń
  6. Ja ćwiczę, by mieć lepszą kondycję i lekki zarys mięśni:)

    OdpowiedzUsuń
  7. skoro pojawiła się mowa o siłowni to może napiszesz kiedyś post poświęcony temu tematowi? :) serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od dłuższego czasu się za to zabieram ;)

      Usuń
  8. Byłam skinny raz w życiu, przed maturą. Moja siostra podobnie - był to okres ogromnego stresu i mimo normalnego odżywiania obie w tym okresie byłyśmy chude. Nie szczupłe - byłyśmy chude, przerażająco - może ja nie aż tak bardzo ale siostra miała rączki jak patyczki a jak ją przytulałam to zastanawiałam się czy przypadkiem nie złamię jej kości. Ten okres już dawno mamy za sobą - na szczęście. Dziś króluje sport, zdrowe odżywianie i mięśnie!!! Takie mamy sylwetki, mamy umięśnione łydki i możemy je pokochać albo znienawidzić - wybrałyśmy miłość. Lubię swoje umięśnione uda i nic nie powiewa mi na wietrze. To może nieco ironiczne i brutalne ale taka jest prawda - jędrne ciało wygląda apetycznie i ładnie. Każdy ma inną budowę i inaczej będzie wyglądał, ale na 100% zdrowiej niż dziewczyna stawiająca wyłącznie na wielogodzinne cardio i sałatkę złożoną wyłącznie z sałaty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładnie napisałaś. Można albo pokochać albo znienawidzić :) Nie krytykuję tych którzy po prostu wybierają cardio. Każdy ma wybór, ale próbuję pokazać, tym którzy nie są przekonani do bardziej umięśnionej sylwetki, że są jej ogromne plusu :)

      Usuń
  9. Miałam okres, kiedy byłam skinny i nigdy w życiu bym już tego nie zrobiła. Byłam młoda, no dobra młodsza i głupsza. Zdecydowani sylwetka fit :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mogłabym nie mieć widocznego ani jednego mięśnia i byłabym szczęśliwa. Wcale mi na nich nie zależy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla każdego coś innego. Tak jak napisałam wyżej, jeśli polubi się ćwiczenia to na mięśnie też inaczej się patrzy :)

      Usuń
  11. Mi się podoba Twoja sylwetka. Dla mnie jesteś połączeniem skinny i fit. Fajnie jest być chudą, ale nie wieszakiem na ubrania. Dobrze gdy nie ma nadmiaru tłuszczu w naszym ciele i jednocześnie jest zarys mięśni oraz jędrna skóra. To jest to! :)
    Pozdrawiam
    AJKstyle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, za miłe słowa :) nie będę ukrywać, że podobają mi się szczupłe kobiety, ale jeśli ktoś całe życie był "przy kości" to nagłe skinny nie wygląda fajnie i odrobinę mięśni można jedynie poprawić ogólny wygląd :)

      Usuń
  12. Nigdy więcej 'skinny' - cellulit, zwiotczała skóra, brak pośladków, suchość i bladość skóry, wypadanie włosów, ciągłe zmęczenie... Wymieniać dalej? ;) Fit - zdrowie, wysportowane ciało, siła i zadowolenie z życia i dużo więcej korzyści! Bardzo dobrze, że o tym piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedyś (nawet jeszcze w zeszłym roku) moim marzeniem była waga 58 kg (jestem dość wysoka. Prawie dobrnęłam do tego celu, bo ważyłam 59, ale co z tego, jeśli moje ćwiczenia ograniczały się praktycznie do biegania i orbitreka. Teraz rzadko się wchodzę na wagę - waha się w granicach 62-63, a wyglądam dużo lepiej i szczuplej - zasługa siłowni. Ja jestem zdecydowanie za sylwetką fit, skinny nigdy nie byłam, bo zawsze miałam problemy z wagą, a do fit mi coraz bliżej i bardzo mnie to cieszy :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię być szczupła, ale z wiekiem skóra robi się mniej elastyczna i nie chcę wiedzieć jak bym wyglądała za kilka lat gdyby nie ćwiczenia :)

      Usuń
  14. Ja zaczynałam pragnąc być szczupła i delikatna. Z czasem zakochała się w tych bardziej umięśniontych sylwetkach i teraz do tego daże. ;) wydaje mi się, że sporo kobiet tak ma.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zdecydowanie FIT!!! FIT is the NEW SKINNY :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby tak, ale często zdjęcia z takim hasłem zdobią typowe skinny ;) Śmiech mnie wtedy ogarnia ;)

      Usuń
  16. Ja jestem skinny, ale byłam taka od zawsze. Od dłuższego czasu planuję rozpocząć porządny trening siłowy, ale ciągle brakuje mi kasy na zakup porządnych hantli. Niestety na siłownię nie mam zbytnio jak chodzić więc na razie kombinuje w domu i posiłkuję się butelkami z wodą itp. Czasem wnerwia mnie fakt, że zamiast machać hantlami 'bawię się' lekkimi butelkami z wodą, ale z dwojga złego lepiej ćwiczyć w taki sposób niż w ogóle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień kobiet był. Trzeba było zażyczyć sobie ;)

      Usuń
  17. To fakt, że po 30 kobiety bardziej akceptują siebie i waga 60kg jest idealna :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zależy przy jakim wzroście;) ja ważę 60 kg , mam 180 cm, ale jeżeli miałabym 170 to już chyba nie czuła bym się komfortowo...

      Usuń
    2. Ja mam 168 i 60kg- zapraszam na bloga by zobaczyć sylwetkę- jest mi z moją wagą bardzo komfortowo i przy niższej czułabym się szczupła, wiotka i chuda.

      Usuń
  18. Ja jestem w tej 3 grupie, chcę mieć widoczne mięśnie i jestem na bardzo dobrej drodze do osiągnięcia celu. Nie uważam, że mięśnie są mało kobiece, silne ciało podkreśla silny charakter! Kiedyś też byłam skinny i nie miało to nic wspólnego z dobrymi genami, ale zaburzeniami odżywiania, z którymi na szczęście się uporałam. Teraz patrzę na swoje ciało inaczej. Zdecydowanie wolę być fit, bo to nie tylko piękne, wysportowane ciało, ale też przede wszystkim zdrowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie spotkałam umięśnionej babki bez silnego charakteru, więc zgadzam się w pełni :)

      Usuń
  19. Sylwetka FIT to jest to ! ;)

    http://healthyhappychoice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Zanim zaczęłam ćwiczyć, byłabym typowym przykładem skinny fat - chuda, ale bezkształtna, z miękkim i wystającym po byle posiłku brzuchem. Nie chodziło mi o zrzucanie wagi, ale właśnie poprawienie wyglądu ciała, zwłaszcza brzucha. Z czasem wciągnęłam się w ćwiczenia i zapragnęłam rozbudowywać mięśnie - nie tylko ze względu na wygląd, to po prostu stało się moją pasją. Nadal jestem chuda, ale mięśnie wyhodowałam zacne. Na pewno nie zamierzam przybierać dodatkowych 8 kilogramów, by komukolwiek cokolwiek udowodniać. Póki co małymi krokami dążę do przybrania 3-4 kg mięśni (czyli pewnie zejdzie mi z dwa lata - ale największą radość sprawia mi dążenie do celu, a nie cel sam w sobie). Co potem, się zobaczy :) Co wiem na pewno, to to, że sylwetki pod napisem "skinny" w ogóle mi się nie podobają,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym celem mamy podobnie. MI również większą przyjemność sprawiają treningi niż samo odnotowywanie efektów (które btw również są przyjemne)

      Usuń
  21. A jak w nastoletnim okresie udało Ci się uzyskać sylwetkę "skinny"? Bez ćwiczeń?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez ćwiczeń za to z dietą 1000 kcal

      Usuń
  22. od kiedy ćwiczę lubię sobie zdrowo pojeść, ale masz rację, wagę należy schować głęboko w szafie bo tylko człowieka dołuje, co z tego , że nic mi nie zwisa jak waga i tak stoi w miejscu , szkoda na nią czasu , lepiej w tym czasie zrobić przysiad

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez właściwie wchodzę na wagę z ciekawości ;)

      Usuń
  23. Mi się zawsze marzyła sylwetka skinny... Mimo Twojej ironii, nadal niesamowicie mi się podoba... Ach, mieć takie śliczniutkie, chude ciało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobają mi się szczupłe sylwetki, ale jeśli ktoś nie jest taki z natury to nie wygląda zdrowo i ładnie jak dziewczyny ze zdjęć. Wygląda anemicznie :( takie jest moje zdanie

      Usuń
  24. Tak to już jest... Ja naturalnie mam krągłą wystającą pupę bez odrobiny celulitu, ale nad brzuchem i resztą ciała pracuję:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  26. Jeszcze jakiś rok temu chciałam być skinny, teraz chcę być czymś pomiędzy fit a skinny :)

    OdpowiedzUsuń
  27. sama prawda!

    Wstyd się przyznać,ale ja w wieku nastu lat,też nic nie jadłam, ćwiczyłam brzuszki cardio, żeby ważyć te słynne 50 kg.

    Teraz uważam, że waga 60 kg, jest dla mnie idealna i nie chcę być dłużej skinny fat, chce być fit!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paulino, a możesz napisać ile masz wzrostu?

      Usuń
  28. Dla mnie idealna sylwetka to taka z zaznaczonymi mięśniami, jędrną skórą. Wyżej ktoś rzucił przykład Belli Falconi- ideał :))

    OdpowiedzUsuń
  29. Po ciąży a właściwie karmieniu piersią ważyłam mniej niż przed ciążą o jakieś 6kg. Większość znajomych pytało jak ja to robię, że mam taka super sylwetkę po urodzeniu a dla mnie to wcale nie był powód do dumy. W sylwetce skinny po prostu czułam się źle,skóra na ciele mało jędrna, szara, ramiona strasznie szczupłe i do tego średnio było z energią do codziennych zajęć, zwłaszcza że przy dziecku nie dosypiałam. Dlatego wiem, że nie ma co na siłę upodabniać się do nikogo , zwłaszcza wychudzonych sylwetek, które niekiedy wyniszczają nasze zdrowie nie tylko fizyczne...Po roku od urodzenia zaczęłam ćwiczyć i zdrowo się odżywiać, jem dużo ale zdrowo, obecnie jest to 6 posiłków dziennie i na pewno nie jest to mniej niż 2000kcal bo raz z czystej ciekawości sprawdziłam - moje śniadanie to jakieś 400kcal, praktycznie codziennie sięgam po kostkę czeko ale gorzkiej :D po 10 m-cach z wagi 52kg/170cm wzrostu zrobiło się 58 i jestem bardzo zadowolona, Ćwiczę min 3 razy w tyg i kocham zbite , napięte ciało po treningu:D Pozdrawiam, Marta

    OdpowiedzUsuń
  30. hej właśnie zaczynam jeśli ktoś chciałby odwiedzić mojego bloga zapraszam, http://modamuzykaiwszystkocokocham.blogspot.com/ :{ MASZ SUPER BLOGA! :D

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja mam 15 lat. Kocham ciała FIT i ile bym dała żeby wyglądać jak ty albo jakaś inna fitness trenerka. Podobają mi się ładne krągłe pośladki jak Jen Selter i inne piękne kobiety. Oczywiście, że każda z nas jest wspaniała na swój sposób, ale pamiętajmy o zdrowiu oraz o umiarze przede wszystkim. Dąże do takiej umięśnionej sylwetki, mam nawet atlas w domu, ale niestety do końca nie wiem jak się za to zabrać. Daj jakiś post o takiej tematyce, proszę :))

    OdpowiedzUsuń
  32. Zdecydowanie fit aczkolwiek nie chciałabym mieć bardzo rozrośniętych mięśni, jedynie delikatne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Należy sie nie bać, bo rozrośniete mięśnie to moim daniem lata na siłowni , odzywki itp...

      Usuń
  33. świetny blog + zapraszam do mnie ( dopiero początek ;) )

    OdpowiedzUsuń
  34. Wydaje mi się, że większość dziewczyn ma taki okres, w którym chcą być skinny - dorównać modelkom, a właściwie ich 'thigh gap'. Sama się głodziłam i byłam chuda, a uda zostały masywne. Z ich jędrnością było słabo. Teraz ważę 6 kg więcej (60 kg przy 163), ale mam jędrną skórę i pomimo że uda nadal nie są chude to wyglądają o wiele lepiej. Niech skinny faty się schowają :D

    OdpowiedzUsuń
  35. Hmmm, ja też byłam kiedyś skinny... przynajmniej w moim rozumieniu i nie chcę tego więcej! Pierwszy raz kiedy byłam młoda i niestety głupia, a moja dzienną dietę był jeden jogurt naturalny i czasem jabłko. Aż sama z przerażenia trę oczy - jak ja mogłam tak żyć. Owszem byłam smukła i chuda, co podkreślałam czarnymi ubraniami i obcasami. Niestety głodowych sińców pod oczami nie dało się ukryć. Przez to wszystko nabawiłam się nadżerek na żołądku - długie leczenie i takie tam. Kolejny raz i ja jako skinny, gdy pod wpływem dużego stresu bardzo schudłam. I co z tego, że brzuch miałam płaski, jak dupę również bleeee. Teraz nie patrzę już na wagę. Z racji mojego wieku jestem mądrzejsza i nie chcę krzywdzić swojego organizmu. Kocham siłownię, kocham bieganie :-) Niestety tłuszczu mam ciut za dużo, ale z tym rozprawię się racjonalną dietą i porcją ruchu. I kocham mięśnie! Zarówno na tak filigranowych osobach jak Ty Agatko, ale też na dziewczynach z mocniejszą sylwetką. Tylko jedna zasada - minimum tłuszczu :-) Mięśnie są cudne :-)

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja przez całe życie jestem chuda i przybranie na masie to nie lada wyczyn. Marze w końcu o tym, aby nabrać kształtów i wyrzeźbić ciało, jem dużo i ćwiczę, ale efekty idą baaardzo, baaardzo wolno. Zazdroszczę dziewczynom, które tylko muszą się odchudzać, bo zrobienie masy mięśniowej przez taką osobę jak ja graniczy z cudem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możemy sobie podać rękę, ja również jestem za szczupła, chciałabym przybrać na wadze i wyrobić mięśnie. Jem sporo, nie mam pojęcia, gdzie to mi wchodzi, ale ciągle jestem za chuda 167cm/49kg. Podstawowe pytanie: jak zdrowo przytyć, przecież nie mogę co pół godziny jeść, ani wpychać w siebie na siłę :( Co robić?

      Usuń
    2. no właśnie, co robić? przybranie na wadze jest dużo trudniejsze niż zrzucenie jej..

      Usuń
    3. Przybieranie na wadze to takie samo wyzwanie jak odchudzanie. Potrzeba poświęceń i trzeba powmuszać... MOich skromnym zdaniem dobrze jest przyjrzeć się rodzicom i dziadkom. czy są bardzo szczupli, jacy byli w okresie dojrzewania i w młodości. Często jest tak, że w bardzo młodym wieku dziewczyny są "chude", a potem z dnia na dzień zaczynają tyć i tyć. Dlatego ja osobiście uważam, że jeśli ktoś ma bardzo szczupłą sylwetkę, czuje się i jest zdrowy to nie powinien na siłę tyć, ani wmuszać. Oczywiście nie da się zbudować mięśni bez nadwyżki kalorycznej.

      Usuń
  37. I ja również jestem zdecydowanie za ''fit'' !:)

    Miałam czas że myślałam że bycie ''skinny'' jest fajne jednak cieszę się że doszłam do tego że pojęcie fit jest dla mnie priorytetem:)

    OdpowiedzUsuń
  38. mi sie podoba sylwetka fit a ta pani jest boska http://instagram.com/laurengleisberg jednak ona dla mnie mimo mięśni jest szczupła :D

    OdpowiedzUsuń
  39. Jak to się mówi "skinny girls look good in clothes, fit girls look good naked" i tyle w temacie :D

    OdpowiedzUsuń
  40. "Zauważyłam, że kobiety z wiekiem zaczynają coraz bardziej akceptować swoje krągłości i zakładam, że te po 30-stce wagę 60 kg uważają za fajną i rozsądną." ... Trochę nie wiem co myśleć, kiedy czytam coś takiego. Jestem trochę przed 30-tką, ważę 74 kg, mam 173 cm wzrostu, o 60 kg nawet nie przyszłoby mi do głowy marzyć, bo nie wiem co by ze mnie zostało. Nigdy nie byłam filigranową, eteryczną dziewczynką, jestem raczej mocno zbudowana, ale nie czuję się gruba, mam za dużo tu i ówdzie (walczę z tym), ubrania noszę w rozmiarze od 38 do 42 (tylko dół), ale generalnie czuję się atrakcyjną kobietą. Na co dzień nie mam problemów z akceptacją siebie, dopóki nie natknę się na coś takiego jak te nieszczęsne 60 kg do których kobiety dorastają, aby je zaakceptować (?!). Wtedy zaczynam się zastanawiać czy aby nie jestem wielkim spasionym wieprzem żyjącym w nieświadomości tego jak wyglądam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze pojawiają się tego typu niedomówienia. Ja mam niewiele ponad 160 cm i średnia wzrostu w naszym kraju jest może trochę wyższa. Napisałam przecież że piszę bardzo ogólnikowo. Przecież zdaję sobie sprawę, że są i kobiety 150 cm i 185 cm....trudno żeby wazyły tyle samo

      Usuń
    2. Ja wiem, ale to nawet nie chodzi o Twój blog, bo przecież nie sprecyzowałaś jakiego wzrostu kobiety godzą się z tymi strasznymi 60 kilogramami... Chodzi ogółem o to na co natykam się w sieci, na forach (bynajmniej nie pro-ana) i innych blogach. Uświadamia mi to z jednej strony, że każda kobieta jest inna i waga nie jest wyznacznikiem, a z drugiej, że nie bardzo mam o czym rozmawiać z laskami, które narzekają na to, że są za grube z wagą 60 kg przy wzroście 173 cm... To nie był atak, choć mogło tak wyglądać, raczej taka refleksja. Każdy ma swoje cele i wymarzony ideał, byle tylko nie przesadzić:) A najważniejsze to tak poukładać sobie wszystko w głowie, aby być pogodzonym z własnym ciałem i wyglądem i stawiać sobie realne, zdrowe cele. Nie jest to proste w dzisiejszych czasach, kiedy kult perfekcyjnego ciała jest tak wszechobecny. Cieszę się, że nie przyszło mi się urodzić później i w najbardziej burzliwym momencie dorastania stanąć z tym twarzą w twarz. Jednocześnie nie jestem jeszcze na tyle ukształtowaną i pewną swojej wartości kobietą, aby całkiem zamknąć się na te często nieosiągalne wzorce. Takie tam dylematy.

      Usuń
  41. Ja mam podobnie jak niektóre Twpoje klientki.
    Niektórzy po prostu już tacy są. Nie potrzebują się odchudzać, a ćwiczenia i bieganie to czysta przyjemność i zabawa jak w moim przypadku.

    OdpowiedzUsuń
  42. ja przy 155 cm wzrostu to waga 50kg wcale nie jest mała ;) pozdr. i Ty super wyglądasz szczupła ale masz mięsnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Hmm... A ja tam uważam, że da się być i fit i skinny jednocześnie. Ale to zależy po prostu od warunków, bo jak ktoś jest bardzo drobny z natury to nawet ćwiczenia siłowe tak mocno go nie "przybudują" (oczywiście nie mówię o ćwiczeniu zawodowo, bo tego nie wiem). Ja na przykład tak mam, ćwiczę i cardio i siłowo i trzymam bardzo rozsądną dietę, ale zawsze jestem raczej wysportowaną skinny dziewczyną :p Najgorzej, jak ktoś dąży do sylwetki, która po prostu z natury jest dla niego do uzyskania niemożliwa.

    OdpowiedzUsuń
  44. nie uzywam wagi odkąd przytyłam 2 kg w wyglądzie stając się znacznie smuklejsza ;) kocham mięśnie <3

    OdpowiedzUsuń
  45. Ja do punktu SKINNY dodałabym jeszcze "przywitaj zmarszczki, spowodowane wychudzeniem i brakiem napięcia skórnego" :-) :-) :-)

    OdpowiedzUsuń
  46. ostatnio się zapuściłam więc mięśnie zniknęły, ale w czasie gdy regularnie biegałam, dość szybko rozbudowały mi się uda i łydki. i moja rodzicielka twierdziła wtedy, że jestem gruba. natomiast gdy zgubiłam mięśnie jest ok według niej :/ ja widzę galaretę, ale niektórym nie przetłumaczysz.

    OdpowiedzUsuń
  47. ja jestem raczej drobna, mam 17 lat, 162cm wzrostu i ważę 49kg, mam mocne uda, takie umięśnione, czasem sobie ubzduram, że są za grube (wyrobiły mi się głównie od jazdy na rowerze, a potem to już bieganie i ćwiczenia siłowe) ale wtedy mój chłopak wybija mi takie myślenie z głowy ;) jestem po zaburzeniach odżywiania, do których się doprowadziłam, ślepo dążąc do sylwetki skinny, chociaż teraz po ciężkiej pracy sama widzę i czuję, że bycie fit jest sto razy lepsze - efekty widoczne i w głowie i na ciele! :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Jestem zdecydowanie za fit !
    Też miałam okres, że moim głównym wyznacznikiem dobrego wyglądu była waga, więc stosowałam diety nie ruszając się w ogóle, bo nie chciało mi się.
    Kiedy widzę zdjęcia dziewczyn przed i po, które wyglądają lepiej przybrawszy na wadze, powoli otwieram oczy.
    Dużo biegam, więc co chwilę patrzę w lustro czy widać już zarys mięśni na łydce. Podoba mi się, gdy widzę dziewczynę/kobietę w szpilkach z ładnie zarysowanymi mięśniami. Widać wtedy, że ta osoba ciężko nad sobą pracuję.
    Chodzę na siłownię i nie boję się obciążeń !

    OdpowiedzUsuń
  49. A ja chcę być jędrna i mieć łądne kształty, już się pogodziłam z tym, że skinny to ja nie zostanę :D

    OdpowiedzUsuń
  50. Ja oddaje jeden drobny męski głos na fit. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  51. Hej ja dopiero niedawno zrozumiałam, że warto być fit a niekoniecznie skinny!! Niestety nadal uda są moim problemem - są zbyt masywne - ale nie poddaję się! ;) Jak na razie tylko góra redukuje się ze zbędnego tłuszczyku i zaczynają się pojawiać mięśnie <3 jak dół zacznie współpracować będzie idealnie ;) Pozdrawiam uwielbiam Twojego bloga i czekam na więcej wpisów.

    Może zaproponujesz ćwiczenia z obciążeniem, które możemy wykorzystać bez dodatkowego sprzętu?? Np. butelki po wodzie 0,5-1-2-5 l ?? ;) Byłoby super!!!

    OdpowiedzUsuń
  52. Hej mam pytanie co sądzisz o takim treningu wykonywanym dodatkowo codziennie rano:
    ZABÓJCZY TRENING 2 MIN, KTÓRY SPALA WIĘCEJ NIŻ PÓŁ H BIEGANIA!

    Kod 8 x 15 oznacza osiem różnych ćwiczeń, które należy wykonywać bez przerwy, każde przez 15 sekund. Pomiędzy poszczególnymi aktywnościami nie wolno odpoczywać - trzeba natychmiast przysępować do kolejnego zadania z serii.

    Pierwsza minuta:

    #1 Jumping jacks, czyli tzw. pajacyki - skoki z rozłączonymi nogami i uniszeniem nad głowę rąk;

    #2 Prisoner squats, czyli przysiady do połowy z rękami zaplecionymi nad głową

    #3 High knee skips, czyli dynamiczne skoki z unoszeniem kolan w kierunku brzucha

    #4 Side-to-side hops, czyli przeskakiwanie z prawej na lewą stronę na obu lekko ugiętych nogach jednocześnie - ramiona napięte i zgięte po obu stronach ciała;

    Druga minuta:

    #5 Pushups, czyli klasyczne pompki, dla których pozycją wyjściową jest pozycja typu plank, czyli proste ręce oparte o podłogę, nogi wyciągnięte do tyłu;

    #6 Crunches, czyli brzuszki, ale bez przyciągania głowy do kolan

    #7 Mountain climbers, czyli naprzemienne skoki wykonywane ponownie w pozycji typu plank

    #8 Bodyweight thrusters, czyli unoszenie ciężarów bez ciężarów - należy stanąć na rozstawionych na szerokość bioder nogach, ręce unieść na wysokość ramion, ukucnąć, a następnie dynamicznie podnieść się z przysiadu, jednocześnie wyrzucając ręce do góry, tak jak atleta podnoszący sztangę;

    OdpowiedzUsuń
  53. Nigdy nie chciałam być mega szczupła - dobrze się czuję w rozmiarze 38, ale po ciąży zostało mi trochę kilogramów, który przez długi czas nie mogłam stracić i mięśni też nie było widać. Nawet próbowałam chodzić na jakieś tbc, siłownię itd, ale strasznie mnie to nudziło. Ale w końcu znalazłam to, co kręci mnie na maksa, pozwala schudnąć i przy okazji sprawia, że moje ciało naprawdę wygląda fit. Dwa razy w tygodniu chodzę na squasha i wszędzie jeżdżę na rowerze, a żeby efekt był lepszy, to jeszcze zakupiłam sobie w aptece taki naturalny preparat figura extraslim, który przyspiesza spalanie tkanki tłuszczowej. I wreszcie zaczynam wracać do siebie sprzed ciąży :)

    OdpowiedzUsuń
  54. Witam, a co w przypadku kiedy błędy niskokalorycznej diety zostały popełnione - po ciąży nagle odzyskałam swoją wagę - co zaoowocowało luźną skórą szczególnie nóg. Gdy patrzę w dół widzę zwisającą wiotką skórę nad kolanami a z każdym stawianym krokiem, widzę ją jeszcze bardziej, trzęsie się jak galareta. Szczególnie gdy macham nogami, np. podczas ćwiczeń to ta skóra tak lata jakby odstaje w ogóle od ciała.... wygląda to strasznie + ta uboga dieta... brak czasu na dogadzanie sobie... czasami zastanawiam się jaka jest realna szansa na wyćwiczenie tego paskudztwa i czy w ogóle jest szansa (poza zabiegami med. est.) że to się jeszcze jakoś wchłonie???

    OdpowiedzUsuń