środa, 20 sierpnia 2014

Jaki jest Twój trener?


Wchodzi na salę dumnie prężąc mięśnie. Jego wspaniałość jest tak ogromna, że nie masz odwagi podejść, a co dopiero zapytać o cokolwiek. Trener. Nadczłowiek. 

Pracowałam w wielu klubach i widziałam niemało różnego rodzaju trenerów/instruktorów. Skłania mnie to do systematycznych przemyśleń, które wywołane są nie tylko zwykłą ludzką skłonnością do analizowania, ale również chęcią doskonalenia się i wyciągania wniosków, które mają ulepszać mnie jako trenera.

Najciekawsze egzemplarze

1. "Powiedz mi kolejny raz jak cudowny jestem" - to możesz wyczytać z jego spojrzenia, które co 20 sekund rzuca sam na siebie kierując swoje oblicze do każdego z luster znajdujących się na sali. Nie interesuje go klient. Możesz połamać sobie nogi, uszkodzić kręgosłup, ale i tak powinieneś być szczęśliwy, że poświęca Ci swój czas. 

2. "Stoper to moje drugie imię" jego cała wiedza ogranicza się do znajomości szeregu ćwiczeń, które dyktuje Ci jednego po drugim odmierzając czas na stoperze, albo lepiej - na komórce. W międzyczasie pogada w kolegą i wszyscy są szczęśliwi. Nie skontroluje Twojej techniki, bo przecież najważniejsze, że się zdyszałaś jak prosie.

3. "Zumba diva" zarzuca włosami patrząc tylko na siebie i nigdy nie może mieć dość. Jej ruchy są tak kocie, że choćbyś starała się ze wszystkich sił to i tak ich nie powtórzysz. Nie wie co to uśmiech, ale wie jak Cię uwieść. Patrzysz na nią, bo cieszy twoje oczy, ale zamiast motywacji otrzymujesz coś odwrotnego.



4. "I tak kupisz kolejny personalny, bo jestem przystojnym dwudziestolatkiem". Nie oszukujmy się. Chyba wszyscy wiemy, dlaczego wielkie sieciowe siłownie zatrudniają "modeli", którzy ledwo wyszli z gimnazjum. Nie mam wątpliwość, że doświadczenie zawodowe jest tutaj kwestią drugoplanową.



5. "Mogę Ci pokazać palcem, gdzie jest maszyna o którą pytasz", ale aby otrzymać więcej informacji idź do działu sprzedaży i wróć z wykupionym treningiem personalnym. 

6. Pan trenero-handlowiec: Trenujesz już od tygodnia?! Czas zakupić odżywki. Bez nich ani rusz. Chcesz mieć taką bagietę jak ja?



7. Spóźnialski: "10 minut to przecież nie tak dużo. I tak poczekacie, bo jestem niezastąpionym profesjonalistą"

8. Troskliwy: ""Dziewczyno po co ćwiczysz z ciężarami? Twoje miejsce jest na aerobiku". Tacy niestety również są. 


Trochę z przymrużeniem oka, ale ile w tym prawdy ;) 

Jacy są wasi trenerzy, a może sami sobie jesteście trenerami? Znam wiele osób z papierami, które nie mają większego pojęcia o swojej pracy i wiele osób, które nie są po kursach, a wiedzę z zakresu treningów i żywienia mają ogromną. 
Czasem warto zastanowić się czy trener, któremu płacisz zwykle niemałe pieniądze, przykłada się do swojej pracy należycie. Czy traktuje Cię indywidualnie, czy robi "masówkę"...

52 komentarze:

  1. Świetne grafiki, sama robiłaś? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja nienawidzę ćwiczyć z ciężarkami :) wolę "lekkie" ćwiczenia :)

    derniere-danse-me.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdy ja pierwszy raz poszłam na siłownię, byłam trochę zagubiona, bo ilość i różnorodność maszyn mnie, zauważył to pracujący trener i zaczął mi doradzać, następnego dnia dał mi rozpiskę ćwiczeń, pokazał jak co robić i wyszło na to, że przez cały czas chodzenia na tę siłownię miałam "bezpłatnego" trenera, który tylko mnie sprawdzał i doradzał. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam wielu takich fajnych trenerów - widać, że to ich pasja :)

      Usuń
  4. Trochę się uśmiałam przy Twoich typach, ale właściwie to powinnam zapłakać nad tym, że niestety jest to prawda...
    Ale "zumba-divą" jest przy mnie każda laska :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny wpis:)
    Kiedyś na siłowni widziałam jak trener podszedł spojrzał na swoje odbicie w lustrze, uśmiechnął się, napężył biceps a potem go hmm....pocałował

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo dobrze ujęte ! Ja na szczęście nie spotkałam się na swojej siłowni z nie profesjonalistami, chociaż pewnie któryś z panów taki jest ;) Jak na razie wpadam na samych zapaleńców, którzy tylko czekają żeby pogadać/ doradzić/ poprawić.
    Przykre jest to, że zdarzają się ludzie nieodpowiedzialni. Bo pracują z człowiekiem, z żywym organizmem, który może trochę przeholować bez nadzoru, zwłaszcza na początku.
    Pozdrawiam!



    http://www.3stepstohealth.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem się zastanawiam, co taki trener robi jak klient zrobi sobie krzywdę. Pewnie mu wmawia, że to jego wina...

      Usuń
  7. hehehe... jak już kilka razy wspominałam ja jestem instruktorem i to chyba bardziej z miłości niż dla papierka. Zawodowo pracuje jako grafik (nice job girl!) a hobbystycznie zajmuję się sportem.

    Sama nie wiem jakbym miała się określić. Z tego co się orientuję to uważana zawsze byłam za żyletę, ale z poczuciem humoru. Dużo gadałam i wygłupiałam się, bo to przecież jest dla przyjemności.

    W temacie instruktora #1 to nigdy nie zapomnę jak na siłowni pracował taki jeden. Pewnego razu wyszedł załamany z szatni i podnosi koszulkę i pokazuję swój wyrzeźbiony brzuch i mówi "Patrz, zdrzemnąłem się na chwilę i mi się koc odcisnął na klacie. Jak się teraz pokażę? ".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się zastanawiam jak mnie postrzegają ;)

      Widzę, że macie lepsze historie ode mnie ;)

      Usuń
  8. Haha, wiele razy widziałam personalne z 'przystojniachą' umięśnionym, lecz zalanym :) Każdej dziewczynie ustalał niemal ten sam trening, ale wiadomo myślały, że jak zapłacą 80 zł/h to robota zrobi się sama.
    Zastanawiam się nad zrobieniem trenera crossfitu level 1 i personalnego, skoro i tak całe dnie spędzam na siłowni i przeczytałam już dziesiątki książek. Poza tym byłabym jedyną babą-trenerką na swojej siłce - wtedy to ja patrzyłabym się na swoje mięśnie :D haha

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja na szczęście trafiłam na wspaniałą trenerkę :) gdyby nie ona nie ćwiczyłabym te przeszło pół roku . Traktujemy ją jak przyjaciółkę , na prawde świetna babka . W porównaniu z innymi w klubie jest niezastąpiona. Pozostałe istruktorki stoją z kamienną twarzą i ani chwili ci nie poświęcą uwagi jak poprawnie wykonać ćwiczenia. Trzeba mieć farta :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba mieć farta, albo świadomość czego należy oczekiwać. To wiele ułatwia i sprawia, że trener bardziej się stara :)

      Usuń
  10. Jeden taki u mnie był niestety :P Omijałam szerokim łukiem ! Ale kobitka, która robiła mi intro na siłowni była bardzo fajna, drugi trener też :) Kiedyś ćwiczyłam obok niego i odszedł od klienta, żeby pokazać mi jak lepiej wykonywać ćwiczenie

    OdpowiedzUsuń
  11. Niestety, sporo w tym prawdy. I, szczerze mówiąc, dziwi mnie, że kluby preferują trenerów-mężczyzn (wiem jak trudno dostać pracę kobiecie, bo sama jej długo szukałam). Ja, jako klienta, wolałabym iść raczej do zwyczajnej, przyjaznej trenerki, niż do faceta, którego bicek jest większy niż jego głowa... Pozza tym dla tych nadludzi słowo "rozciąganie" jest obce w ich słowniku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. "Gogusiów" wielu się nasłuchałam i naoglądałam! Klasyka "masówek". A "klient" to przede wszystkim drugi CZŁOWIEK, któremu wykonując naszą pracę pomagamy.;-)) Praca musi być przede wszystkim pasją a nie zmuszaniem się do niej. "Zawsze traktuj drugą osobę tak samo jak TY chciałbyś być traktowany"- mądre słowa, nigdy się nie dezaktualizują;-)!

      Usuń
    3. Wiele dziewczyn rezygnuje z pracy z trenerem-mężczyzną, bo się krępują, mają zazdrosnych mężów, a w klubie nie ma żadnej trenerki... Myślę, że faceci to fajni trenerzy, ale czasem ta bariera jest nie do przejścia.

      Usuń
  12. Ufff cieszę się, że nie trafiłam nigdy na żadnego z powyższych delikwentów :) Nie powiem na swojego trenera złego słowa ( no może czasem wymaga nadludzkiego wręcz skupienia) ;) Zawsze się mogę do niego zwrócić z jakimś problemem, bo mawia że zawód trenera trwa 24h na dobę i ma obowiązek mi pomagać. Mój trener to dobry kumpel i nie zamieniłabym go na żadną trenerkę :D

    OdpowiedzUsuń
  13. A się uśmiałam! Najgorsze jest to, że do każdego punktu znam przynajmniej jednego przedstawiciela :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Mój trener jest cudowny, ale widziałam tez takich o których wspominałaś w poście :) moj jest wiecznie uśmiechnięty, zawsze w kontakcie ze mną, motywuje mnie, poprawia, rozmawia, smieje sie, a zauważyłam, że nawet po godzinach pracy, kiedy wykonuje swoje treningi to zwróci uwagę, podpowie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja miałam tą ogromną przyjemność spotkać i w Polsce i w UK trenerów, którzy bez wykupionego treningu pracowali ze mną, sami podchodzili i pokazywali technikę oraz zestawy ćwiczeń :-) a wszyscy to byli mężczyźni ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pewnie ze względu na Twój urok :)

      Usuń
  16. Myślę, że satyra satyrą, ale poruszyłaś tutaj ważny problem. Bo tak naprawdę wyrobiłam sobie karnet na siłownię zachwycona hasłem "opieka profesjonalnego trenera w cenie" a trafiłam na faceta łaskawie robiącego masówki (to teraz obwodówka po wszystkich maszynach) i trzydziestolatkę ze skwaszoną miną w stylu "jeszcze 4 godziny do końca pracy".
    I od jakiegoś czasu ćwiczę sama z hantlami w domu nagrywając siebie i porównując technikę z panami z filmików kfd ;//

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać nie ma co patrzeć na "hasła". Myślę, że taka siłownia nie utrzyma wielu klientów...

      Usuń
  17. Dlatego ja trochę boje się iść na zajęcia do klubu, żeby nie spotkać jakiegoś zadufanego w sobie trenera. Nie jestem raczej osobą wysportowaną i jakoś szczególnie sprawną fizycznie, czuję wręcz, że widok mojej osoby jak ćwiczy nie jest czymś na co się patrzy z zachwytem i z tego względu wolę sobie pobiegać albo ćwiczyć w domowym zaciszu.

    OdpowiedzUsuń
  18. Bagieta? :->Od razu widać ze nigdy nie bylam na silowni, bo nie wiem, co to jest, a do glowy przyszlo mi tylko jedno :-P

    OdpowiedzUsuń
  19. Na różnych trenerów trafiam. Jedni robią to z miłości - z tymi najlepiej się pracuje, inni - bo jest taki trend i dla kasy. Nie lubię pracować z kimś, kto powinien wiedzieć o czymś więcej niż ja, a okazuje się, że jest inaczej. Skoro zatrudniam trenera, to oczekuję profesjonalizmu, chcąc się czegoś nauczyć, pójść do przodu o kilka kroków, a nie stać w miejscu. Dużo czytam, sport to moje hobby i poświęcam mu naprawdę dużo czasu, a kilka razy zdarzyło mi się, że pytam o coś trenera, a ten zwyczajnie nie wie, o co mi chodzi, bo nie interesuje się nowinkami. A powinien. Od lekarzy wymaga się aktualizowania swojej wiedzy, zresztą nie tylko od nich, każdy powinien się rozwijać w swojej profesji by być dobrym, a marazm naprawdę spoko jest tylko dla tych, którzy chcą być gdzieś na szarym tyle.
    dobry post :)

    OdpowiedzUsuń
  20. ależ się uśmiałam :D nie miałam niestety styczności z żadnym trenerem, bo zawsze ćwiczyłam w domu, ale mam nadzieję, że nie spotkam żadnego z takich typów na siłowni ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. idealnie napisane :D znam bardzo dużo przykładów takich trenerów

    OdpowiedzUsuń
  22. Od opisanych przez Ciebie tylko uciekać pozostaje i to w podskokach :)

    OdpowiedzUsuń
  23. U siebie na siłowni nie spotkałam się z żadną z przytoczonych sytuacji, wręcz przeciwnie, są to ludzie ogromnie pomocni, chętnie doradzą, wytłumaczą. W sumie to mogę powiedzieć, że atmosfera panuje kumpelska, przy czym są to niezwykle kompetentne osoby, zakręcone w dziedzinach których się specjalizują :) oraz niezwykle motywujące :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Brakuje tylko Pani "trener" z mojej siłowni. Kobietka po 40 która kilka lat temu zrobiła jakieś kursy i założyła własny biznes bo było na to dofinansowanie. Ja rozumiem, że ktoś chce zarobić i zabiera się za różne rzeczy które nie bardzo mogą go interesować.. ale szczerze mam dosyć jak przychodzę poćwiczyć a Pani wiecznie tylko kawa z koleżankami i głośne plotki na całą sale. Takiego trenera nie spotkałam nigdy wcześniej :D
    Nie licząc tej kawy i plotek to wszystkie kobiety próbuje namówić na jakieś tabletki cudownie spalające tłuszcz i zachęca do głodówek. Masakra jakaś

    Monika

    OdpowiedzUsuń
  25. Mój Pan trener jest niesamowity. Właściwie już nie trenuje ze mną personalnie bo póki co tego nie potrzebuję, świetnie radzę sobie sama ale nadal zdarza się, że leci przez siłownie i widzi, że robię coś nie tak i zwraca mi na to uwagę. To mega pozytywny człowiek, który zaraża swoją energią i pasją do sportu. Nie wysłał mnie też na aerobik, tylko pokazał gdzie jest sztanga, że mają kilkadziesiąt hantli z których mogę sobie korzystać, wyjaśnił czym są kettle i jak z nimi trenować, trochę zaszczepił we mnie zainteresowanie TRX - które potem rozwinęłam na własną rękę. Dodatkowo zaraził mnie miłością do biegania, bo to również jego miłość - zawsze jest w biegu więc widać to od razu, że Pan coś ma na tym punkcie. Miałam chyba niesamowite szczęście, że nie wpasował się w żaden śmieszny stereotyp ;)

    www.HealthyVibes.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry trener to również taki, który uczy tak jak u Ciebie. Fajne jest to, ze przygotował Cię do samodzielnych treningów, a nie jak u wielu trzyma w niewiedzy, żeby zarobić jak najwięcej

      Usuń
    2. Tak, on zdecydowanie na mnie nie zarobił, a wręcz to ja "zarobiłam" na znajomości i kontakcie z nim ;) a w tym samym miejscu pracują jego koledzy, którzy swoich podopiecznych mają przy sobie z pół roku, a efektów to u nich nie widać (no chyba że chudszy portfel) ;)

      Usuń
  26. Trafiłam na takich trenerów i na tych naprawdę kompetentnych i potrafiących zarazić swoją pasją. Jednak najbardziej utkwił mi w głowie trener który pokazywał mi swoje tatuaże w lustrze (podwijając spodenki i koszulkę) gdy ja robiłam wykroki i chwaląc się, że jest modelem gazetki Auchan -.-"

    OdpowiedzUsuń
  27. Dawno nie widziałam tak starannie przygotowanego posta! Kciuk w górę za oryginalność. Osobiście uważam, że masz najlepszego bloga z dziedziny fitness. Czytam każdego posta! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  28. przeciekawy i przezaawny post :) Smutne to trochę, ale mam nadzieję, że nie trafię na takie osoby, jeśli zdecyduję się kiedyś na jakegoś trenera :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Bardzo lubię Twój blog więc byłoby mi miło gdybyś mnie zaobserwowała :*
    (klikniesz w baner choies?)

    paradiska-life.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  30. Najgorszy jest taki, który na zajęciach grupowych organizuje rozgrzewkę na stepie używając dużo nieznajomych słów jak jazz squer, mambo, V step i knee up ... lata nad stepem, fruwa i kręci biodrem. I naprawdę nic a nic go nie obchodzi że grupa za nim nic nie rozumie i nie jest w stanie ogarnąć takiej choreografii ... :( On sobie przygotował że będzie tak i tak ...a ewentualny poziom grupy to już problem ... grupy :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świadczy to o jego braku profesjonalizmu, bo trener ma dostosować poziom zajęć do grupy a nie pysznić się swoimi umiejętnościami...

      Usuń