wtorek, 11 listopada 2014

Idealna pora na trening

Zastanawialiście się kiedyś, o której godzinie ćwiczyć, żeby osiągnąć najlepsze rezultaty i czy w ogóle jest taka godzina? 



Największa wydolność serca i płuc pojawia się około godziny 17. Wtedy również krew ma najwyższe ciśnienie, co sprawia, że jest to idealna pora na trening. Dodatkowo mięśnie i ścięgna są najbardziej rozgrzane i elastyczne dzięki całodniowej aktywności (zmniejsza się prawdopodobieństwo powstania kontuzji).

Faktycznie. Kiedy odnoszę tą informację do swoich doświadczeń, stwierdzam jednoznacznie, że późnym popołudniem ćwiczy mi się najlepiej. Czuję wtedy, że trening przychodzi mi z przyjemnością, a dawanie z siebie 100% to prawie pestka. 




Sytuacja ma się u mnie zupełnie inaczej podczas ćwiczeń przedpołudniowych/porannych. Zacznę o tego, że nigdy nie ćwiczę na czczo. Zdania na ten temat są sporne i część specjalistów uważa, że w sytuacji, gdzie po całej nocy w organizmie mamy bardzo niski poziom glikogenu, szybciej spalamy tłuszcz (prawda!). Jest to świetna informacja dla osób, które chcą się go pozbyć. Jest też druga strona medalu. Trening bez uzupełnienia zapasów glikogenu powoduje narażenie naszych mięśni na ich spalanie, w celu pozyskania potrzebnej podczas wysiłku energii (nie chcemy takiej sytuacji, ponieważ mięśnie=wyższy metabolizm). Jestem dość sceptycznie nastawiona do ćwiczeń bez wcześniejszego śniadania, bo mdlejące na wf-ie (po niezbyt intensywnych ćwiczeniach) niewiasty, to nic pozytywnego...

Prawda jest taka - ćwiczymy, kiedy mamy na to czas, a jeśli mamy do wyboru różne pory dnia to wybieramy tą, w której nasze zdolności aerobowe/wytrzymałościowe/siłowe są najlepsze. Będziemy wtedy zdolni wykorzystać nasz potencjał w pełni. Efektywność ćwiczeń wzrośnie. Spalisz więcej, bo będziesz mogła biec dłużej, zbudujesz więcej mięśni, bo będziesz w stanie więcej podnieść itd.

Teraz sobie myślicie: "No to się naprodukowała niepotrzebnie, bo mamy ćwiczyć kiedy chcemy". Wychodzi na to, że tak ;)

Warto zwrócić uwagę na pewne informacje i zwiększyć nieco swoją świadomość, która może zaowocować lepszym dopasowaniem treningów do pory dnia:

- ćwiczenia o bardzo późnej porze mogą utrudnić nam wyciszenie się i zaśnięcie (zwiększona prace serca, ciśnienie krwi)

- poranny trening działa lepiej niż kawa, 100% pobudzenia

- w godzinach porannych poziom testosteronu (również u kobiet) jest wysoki. Zwiększa to nasze możliwości siłowe


- poranny trening na nierozgrzanych mięśniach może być ryzykowny - uważaj wtedy na kontuzje i dodaj do rozgrzewki kilka dodatkowych minut

- ćwicząc wieczorem rozładujesz stres - znamy to, prawda? ;)

- w południe praca płuc jest najsłabsza. Treningi aerobowe (bieganie, skakanie idt.) mogą być wtedy prawdziwą udręką.


Pewnie większość z Was powie, że ćwiczy wtedy, kiedy znajdzie się czas i właśnie to jest najważniejsze, żeby nie szukać wymówek, tylko znaleźć tą chwilę w ciągu dnia :)


20 komentarzy:

  1. zazwyczaj biegam wieczorami po pracy ok 18, zdecydowanie moge przebiec dłuższy dystatns niż jak biegam rano lub w południe. Ostatnio zastanawiałam się dlaczego tak się dzieje, bo teoretycznie po całym dniu pracy jestem bardziej zmęczona i powinnam przebiec mniej niż o poranku gdy jestem wypoczęta. Zauważyłam też, że rzeczywiście poranne bieganie jest bardziej męczące, szybciej łapię zadyszkę. Dzięki za wytłumaczenie dlaczego tak się dzieje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Najczęściej trenuję około 17 - po pracy, jednak zmęczona i zestresowana po całym dniu miewam chwilę kiedy odliczam do końca, uwielbiam natomiast weekendowe treningi wykonywane po śniadaniu około 10 (czyli 2 h bo jedzeniu) - zdecydowanie DLA MNIE jest to najlepsza godzina do ćwiczeń. Każdy z nas ma swoją porę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Prawda ! Zawsze biegam wieczorami a dziś z racji wolnego dnia poszłam przed południem i miałam zadyszkę na początku biegu, co wieczorem mi się nie zdarza. Dzięki Agata ! :) wieczorne bieganie najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wstyd mi. W niedzielę graliśmy w badmintona i do teraz mam zakwasy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja uwielbiam ćwiczyć wieczorami, rano czy w południe zawsze ćwiczy mi się trudniej i mam po prostu ochotę przestać, dać sobie z tym spokój. Wieczorem nie miewam takich "objawów", więc jeśli mogę wybieram treningi wieczorową porą ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Trenuję o różnych porach w zależności od klubowego grafiku. Wcześnie rano ( 6- 9:00) bardzo wolno wzrasta tętno i gorsza jest również koncentracja u ćwiczących. Dlatego uważam, że robienie mocnych interwałów i przygotowania do runmagedon od 7:00 do 9:00 to lekka przesada;-))
    Najlepszy trening siłowy wykonuję w godzinach 10 -13.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ależ mi się ten post przydał! :D i choć przeczytałam w całości, to skupiłam się na tej godzinie 17 :-) Bo dzisiaj od sierpnia 2013 (:o) pierwszy raz poszłam biegać..właśnie koło 17 :D przebiegłam co prawda ledwie ponad 2 km, ale od czegoś trzeba zacząć, prawda? :-)
    Buziaki moja Inspiracjo :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też kiedyś miałam problem z 2 kilometrami :) Będzie tylko lepiej :)

      Usuń
    2. Oj będzie, dziś już dużo lepiej - 3,1 :D

      Usuń
  8. U mnie z tym różnie. Jeśli chodzi o trening siłowy to pora nie ma znaczenia, ale bieganie najlepiej popołudniu. I nigdy na czczo! Raz spróbowałam i skończyło się krwotokiem z nosa.

    OdpowiedzUsuń
  9. Coś w tym jest! Rano i przed południem jestem zwykle ciężka i taka jakaś nie obudzona do końca, ale właśnie godzina 16/17 jest dla mnie najlepszą porą, bo nie jestem już senna ale i nie jestem jeszcze zmęczona całym dniem :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Haha czyli najbardziej wydolna jestem jak wychodzę z pracy;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja jak się odchudzałam rok temu to po szkole mogłam ćwiczyć dopiero tak o 17-18, czasem o 19 i to było świetne, z rana treningi nie były stworzone dla mnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zwykle starałam się ćwiczyć rano, jakieś dwie godziny po śniadaniu, gdyż im bardziej odwlekałam trening, tym większe było prawdopodobieństwo, że go nie wykonam. Jednakże parę miesięcy temu wykonywałam jakieś wyzwanie (jakich wiele można znaleźć w sieci), z treningami rozpisanymi na konkretne dni, więc nie mogłam już ćwiczyć według własnego widzimisię i często ćwiczyłam wieczorem. I o dziwo, odkryłam, że właśnie takie zmęczenie się na koniec dnia jest cudowną sprawą! Z własnych obserwacji wiem jednak, że w moim przypadku to nie pora dnia ma znaczenie, a ogólnie dzień jako taki :) Raz ćwiczy mi się wręcz super, jestem nabuzowana energią, innym razem modle się tylko, by jakoś dotrwać do końca...^^

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny post, naprawdę nie wiedziałam o tym ! pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. ćwicząc rano po treningu nie mam już na nic siły i cały dzień mam potem słaby, za to najlepiej ćwiczy mi się o 20-23 ;D potem prysznic i pod kołderkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Rozsądne podejście :) Brawo! U mnie chyba najlepiej sprawdza się aktywność fizyczna rano po śniadaniu. Potrzebuję jednak odczekać po nim chociaż godzinę by ćwiczenia nie powodowały rewolucji żołądkowych. Wprawdzie niekoniecznie spalam wtedy więcej tkanki tłuszczowej, ale efektywność ćwiczeń jest zawsze dla mnie wazniejsza. Pozdrawiam ciepło, Kamila

    OdpowiedzUsuń
  16. w jakim programie zrobiłaś te ładne ramki z zegarem?

    OdpowiedzUsuń