czwartek, 18 lutego 2016

5 sytuacji, kiedy lepiej opuścić trening



Z każdej strony namawiają Cie na trening? Opuszczenie go wydaje się być oznaką słabego charakteru, albo niedostatecznej motywacji. Nie dla mnie.

Kiedy opuścić trening bez poczucia winy? Dzisiaj poznacie pięć powodów, dla których ja wybieram mniej aktywne alternatywy spędzania czasu. 

1. Choroba


Ostatnio ten punkt nie dotyczy mnie zbyt często. Mam nadzieję, że ten stan utrzyma się jak najdłużej, ale wiedzcie jedno, przeziębienie,podwyższona temperatura i trening, to nie jest zbyt dobre połączenie. Wytrącenie organizmu z równowagi, które ma miejsce podczas intensywnych ćwiczeń fizycznych, nie pomoże nam szybko wrócić do pełnego zdrowia. Oczywiście nie namawiam do zalegania na kanapie. Umiarkowany ruch może pomóc wrócić do zdrowia. Czyli co? Domowe czynności, porządkowanie w szafach, pranie, odkurzanie. Przeziębienie okazuje się idealnym momentem na pozałatwianie tych zaległości, a jeśli jesteś pedantką i nie masz w domu ani grama kurzu, możesz wybrać spacer w odpowiednim do pogody ubraniu, rozciąganie, jogę. 

2. Ból kręgosłupa


kolana, łokcia i każdego innego stawu, to sygnał, że dzieje się coś niedobrego. Organizm Cię ostrzega i najlepiej przerwać treningi na kilka dni, tydzień. Jeśli ból nie ustępuje, albo powraca wraz ze wznowieniem treningów, należy udać się do ortopedy i koniec dyskusji. Przyczyna nie zniknie sama, a objawy niestety, ale będą się nasilać. Nie chcę nikogo straszyć, ale ból kręgosłupa może mieć związek nawet ze mianami nowotworowymi i każdy nacisk podczas treningu, czy leczenia się na własną rękę u fizjoterapeuty, który nie otrzymał od Ciebie wyników badań, może skończyć się bardzo źle. 

3. Trening albo posiłek


Każdy może mieć swoje zdanie, a że to mój blog to napisze Wam moje. Kiedy wszystko wali się na moją głowę, a w domu jestem mniej niż godzinę w ciągu dnia, to przeważnie trening odpuszczam, bo z hierarchii priorytetów wybieram zdrowy, domowy posiłek przed ćwiczeniami fizycznymi. Wydaje mi się, że dla organizmu istotniejsze jest to co jemy, niż jak dużo trenujemy. Jeśli warunkiem zrobienia treningu, miałoby być zjedzenie byle czego to zrezygnowałabym z ćwiczeń, bo bezsensowne jest dla mnie dbanie o zdrowie kosztem zdrowia. Oprócz tego dodam, że organizacja to podstawa i posiłki można przygotować wcześniej. Pisze o sytuacji kryzysowej, np. kiedy nasz box z obiadem otworzył się w torbie, a po drodze na siłownię jest tylko cukiernia i McDonald ;). 



4. Czas z bliskimi


Tutaj bardzo często pojawiają się wymówki, bo nie chodzi o to, żeby spędzać czas jeden przy telewizorze, a drugi z komórką, ale żeby spotkać się z przyjaciółmi na których nam zależy, albo zrobić z partnerem coś czego nie robimy na co dzień. We wszystkim można się zatracić. W treningach też, a zaniedbywanie związków z ludźmi nie jest dobrym znakiem. 

5. Krótki urlop


Na weekendowy wyjazd raczej nie zabiorę ze sobą ekwipunku do ćwiczeń, bo zawsze okazuje się, że nie ma kiedy z niego korzystać. Weekend to jedyny czas, gdy możesz sobie pozwolić na trening, a akurat wybierasz się w fajne miejsce? Dopadają Cię wyrzuty sumienia? Pomyśl o mnie ;). Ja w takiej sytuacji też przeważnie nie trenuję. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, żeby zrobić pobudzające pajacyki, albo trzydzieści przysiadów na dzień dobry. 




Jestem bardzo ciekawa kiedy Wy robicie sobie wolne od ćwiczeń. Zgadzacie się ze mną czy macie inne priorytety? 

23 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. To też jest powód, ale nie wiem czy dobry ;)

      Usuń
  2. Zawsze odpuszczam trening gdy jestem przeziębiona, jednak uwielbiam się rozciągać :) Myślę, że niektóre sprawy są nadrzędne i trening czasami warto odpuścić :) w 100% się z Tobą zgadzam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że przemawiasz głosem rozsądku, bo faktycznie wiele osób pominięcie treningu traktuje jako słabość. Denerwują mnie wpisy/zdjęcia, które pokazują osoby, które pomimo choroby nie zrezygnowały z treningu- co gorsza, taki model często jest gloryfikowany, bo ktoś jest "twardy". Czy ból w części lędźwiowej (siedząca praca) jest powodem do zaprzestania ćwiczeń na moment? U mnie jest problem z dietą, niestety... Trening nadal jest ponad jedzeniem. Nie lubię gotować, uwielbiam za to jeść słodycze, próbuję przestać, ale to silniejsze ode mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobne odczucia kiedy wpisy "jestem chora, ale zrobiłam trening", ale każdy ma własną głowę. Ból w odcinku lędźwiowym spowodowany siedzeniem często ustępuje po ćwiczeniach, ale warunkiem jest odpowiedni ich dobór i technika. Pilates jest super w takiej sytuacji. Z tym jedzeniem to u mnie było podobnie. Powoli, powoli i się pozmieniało :)

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź, będę się stosować :). Oby z dietą mi się zmieniło, zwłaszcza, że mówisz, że to ważniejsze niż ćwiczenia- jakoś zawsze myślałam na odwrót, pewnie dlatego że lubię poćwiczyć i jestem łasuchem ;P.
      P.S. Powody, które trochę mnie odciągają od treningu, to kiepska pogoda. Na siłownię chodzę piechotą- staram się zaciskać zęby i jak najszybciej się tam teleportować i udawać, że nie dostrzegam deszczu.

      Usuń
  4. Masz rację :D ja zawsze w święta odpuszczam - rozumiem, ze ktoś ma taki styl życia, ale no, dwa dni nie zrobią różnicy, a można spędzić ten czas z rodziną. Też aktywnie, chociażby iść na spacer, pojechać nad morze itp

    OdpowiedzUsuń
  5. W większości się zgadzam - choroba, gdy już mnie dopadnie, uniemożliwia mi dojście do kibla bez zadyszki, więc nie wyobrażam sobie jakiegokolwiek treningu w takim stanie :D Czas z bliskimi, czy jakieś inne wyjątkowe wydarzenia też są dla mnie oczywistością, szczególnie, że przesunięcie treningu o dzień/dwa nic nie zmieni. Urlop/wolne to dla mnie jak yeti i w treningach nie przeszkadza. Nie rozumiem trochę punktu o bólu kręgosłupa, tzn. pierwsze dwa zdania rozumiem i popieram. Potem jest dla mnie niejasna kwestia - leczenie się na własną rękę u fizjo. To leczenie się na własną rękę, czy u fizjo? Rozumiem, ze odnosi się to stricte do przypadku, gdy ból kręgosłupa związany jest z nowotworem (choć każdy fizjoterapeuta już po licencjacie zna żółte i czerwone flagi, więc raczej się pokapuje, że w organizmie tyka bomba już na etapie wywiadu)? I w jakich przypadkach sugerowałabyś (o ile w ogóle) wizytę u fizjoterapeuty? Pytam z ciekawości, ostatnio wokół tego zawodu dużo się dzieje i widzę, że każdy postrzega go inaczej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już tłumaczę, bo może czasami pisze zbyt zwięźle, żeby nie zanudzać ;) Najpierw do lekarza, potem na badania (u mnie był to rezonans), potem diagnoza, a z diagnozą do fizjoterapeuty, aby dobrał odpowiednie techniki, zabiegi. Pójście np na masaż kiedy boli kręgosłup i nie wiemy czemu ("na własną rękę" czyli bez diagnozy lekarza) = fizjoterapeuta błądzi po omacku. Dobry specjalista nie będzie działał bez lekarskiej diagnozy. Po wywiadzie raczej nic nie wynika. Nawet lekarz po wywiadzie nie powiedział mi nic bez wyników rezonansu. Do fizjoterapeuty mogę sobie iść sama kiedy mam pospinane mięśnie - niech ugniata ;) Mam wielki szacunek do tego zawodu, ale jak w każdym trzeba szukać dobrych specjalistów. Pozdrawiam i przepraszam za tysiąc razy użyte te same słowa ;)

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź! Z tym wywiadem miałam na myśli podejrzenie, że ból może być nowotworowy, z resztą, każda wątpliwość powinna skłonić fizjoterapeutę do odesłania pacjenta na dodatkowe badanie.
      Także pozdrawiam i żadnych powtórzeń nie dostrzegam :p

      Usuń
  6. Musze pokazać wpis przyjaciółce. Obecnie jest ona chora dość mocno. Zawalone zatoki gorączka a ona do mnie ze jest po treningu! Mowie jej by odpuściła a co usłyszałam? Nie mogę odpuścić na więcej jak trzy dni! Brawo dla samozaparcia i motywacji, jednak nie pochwalam. Wiadomo po co sobie szkodzić? Zwłaszcza przy traceniu wagi lepiej dać czas. A dla mnie powodów innych brak :)super wpis

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokazuj, ale wiem z własnego przykładu, że do takich rzeczy trzeba dojść samemu :)

      Usuń
  7. Ja czasami odpuszczam ze względu na okres. Kiedy czuje się słaba i obolała siłownia to ostatnie miejsce w którym mam ochotę być. Zrobię wtedy ewentualnie delikatnie rozciąganie lub poćwiczę jogę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat z okresem nie mam problemu, ale wierzę, że dla niektórych dziewczyn jest to nie do przeskoczenia.

      Usuń
  8. Zgadzam się z wymienionymi przez Ciebie punktami :) Sama odpuszczam również, kiedy kompletnie nie mam weny oraz nastroju na trening. Mówi się, że właśnie wtedy tym bardziej powinno się go zrobić :) Ja jednak wiem, że taki trening nie sprawiłby mi żadnej przyjemności, więc czasem po prostu wole odpocząć i zaszyć się pod kocem z ciekawą książką. Tym bardziej, że nie jestem zawodowo związana ze sportem, więc kto mi zabroni? ;) Pilnuję tylko przy tym, by nie wypaść z treningowego rytmu i za bardzo się nie rozleniwić :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja zawsze przede wszystkim słucham swojego ciała. Jak mówi mi, że ostatnią rzeczą, na którą ma ochotę jest siłownia i nie jest to spowodowane wyłącznie leniem wtedy zdecydowanie odpuszczam. Mam problemy z barkami i to duże, ale wiem, że ćwiczenia w większości bardziej pomagają mi niż szkodzą - w dni kiedy boli ale nie jest najgorzej po prostu ograniczam ciężary, natomiast jeżeli czuję się na prawdę źle i pójście na siłownie musiałoby się wiązać z wzięciem tabletki przeciwbólowej odpuszczam. Drugą taką kiepską kwestią w moim przypadku jest refluks, który potrafi mocno zniechęcić do treningu, bo jak ćwiczyć z ciągłym uciskiem w żołądku o.O Ale nie poddaję się i to jest wg. mnie najważniejsze. Bywają tygodnie kiedy zamiast standardowych 3 razy będę na siłowni tylko 2 a czasem wcale ale jak tylko się poprawia wracam i robię swoje ;) W myśl zasady "nie ważne ile razy upadasz... " :)

    p.s. Dla jasności jestem pod kontrolą lekarzy - po prostu jestem tym beznadziejnym przypadkiem, który usłyszał "niestety tak pani ma i musi się pani do tego przyzwyczaić, bo nic nie jesteśmy w stanie zrobić". No cóż... to ja może coś zrobię ;]

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam dolegliwość, która wymusiła na mnie branie tabletek przeciwbólowych ( nienawidzę ich bo trują organizm !!!) Nie jest to choroba, nie jest to ból kręgosłupa ( na szczęście :D ) ani żadne z pięciu kryteriów podanych przez Panią Agatę. Przerwa w terningach spowodowana tą dolegliwością jest dla mnie dyskomfortem, z drugiej strony jest dowodem na to, ile radości i dobrago samopoczucia daje codzienny, wielominutowy ruch :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja bym dodała jeszcze "te dni". Osobiście bardzo ciężko się wtedy czuję i kiedyś, gdy byłam w takim transie treningowym, postawiłam sobie za cel ćwiczyć nawet w te pierwsze najgorsze dni... No cóż, skończyło się to źle... Więc dziś bez wyrzutów sumienia robię sobie wolne, ale za to wybieram się na dłuższy spacer z psem. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Przyznam się, że utożsamiam się z tym, co napisałaś. Zawsze czułam się spychana na margines, bo przyznałam się, że tego dnia odpuściłam sobie wizytę na siłowni, gdyż za mało przebywałam w domu. Dla mnie ważne oprócz dobrego, zdrowego posiłku jest także równowaga i zdrowie psychiczne. Jeśli zbyt mało spędzam czasu w domu, nie mam okazji pobyć z rodziną, czuję się zabiegana i nie mam z kim porozmawiać, to automatycznie na treningu dam z siebie mniej i mniej potrafię wykonać powtórzeń. To rzeczywiście ważne, choć też i trudne, by umieć zadbać też o inne sfery, niż tylko życie treningowe.

    OdpowiedzUsuń
  13. Rezygnuję z treningu w podobnych sytuacjach co Ty :) Szczególnie gdy chodzi o bliskich. W końcu są ważniejsi niż trening :) Masz boski brzuszek! <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Ah ja dopiero teraz zaczynam to rozumieć, żeby nie przekładać treningów nad sen :) I zaczyna mi to wychodzić.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ah ja dopiero teraz zaczynam to rozumieć, żeby nie przekładać treningów nad sen :) I zaczyna mi to wychodzić.

    OdpowiedzUsuń
  16. Dokładnie tak jak piszesz.
    Ja na swoim blogu za to, kiedyś opisałem jak sobie psychicznie poradzić z wyrzutami sumienia - po odpuszczeniu treningu - tak by łatwiej było do trenowania wrócić.

    OdpowiedzUsuń