wtorek, 9 lutego 2016

Jak na zawsze zapomnieć o odchudzaniu i uniknąć efektu jo-jo?

Jak schudnąć na zawsze


Krok 1. Zastanów się czego naprawdę pragniesz


Znam tylko dwie drogi. Z innymi przypadkami raczej nie miałam do czynienia. Najbardziej zabawne jest to, że większość osób chce osiągnąć efekt z przykładu drugiego (piękniejsze ciało), a stosuje sposoby z pierwszego. No tylko, że szybko. Wszytko chcemy szybko. Przesyłka ze sklepu internetowego, obsługa w urzędzie i oczywiście odchudzanie. Najlepiej w miesiąc, bo tyle można się przemęczyć. O! Wyzwanie miesięczne! Zmieni moje życie! Niestety nie...

Jeśli pragniesz zapomnieć o odchudzaniu musisz również zapomnieć o pośpiechu. Szybka utrata wagi (duży deficyt kaloryczny), nawet jeśli twoje treningi ułożone są przez największego guru tego świata, a na talerzu masz komosę ryżową, nasiona chia i eko kurczaka, prowadzi do obniżenia metabolizmu, a to zawsze skutkuje powrotem utraconych kilogramów. Nie są to dobre wieści, jeśli za miesiąc masz wesele, ale na przyszłorocznym sylwestrze możesz już nie pamiętać jak to było być na diecie i mieć te wszystkie problemy.

Teraz odpowiedz: Chcesz szybko i na chwilę czy dłużej, ale na zawsze? 
jak uniknąć jo-jo


Krok 2. Zadaj sobie pytanie: Czym jest dla Ciebie jedzenie?


Czy jesz z nudów, na przykład w dni które dużo czasu spędzasz w domu, wieczorami? Czy stres powoduje, że spożywasz dużo bezwartościowego jedzenia? Czy jedzenie to u ciebie duża część towarzyskich spotkań? Jesz na pocieszenie?
Jeśli czytasz ten post to jest całkiem prawdopodobne, że któraś z odpowiedzi jest twierdząca. 
Jedzenie (uwaga, uwaga) jest człowiekowi potrzebne, aby pozyskiwać z niego energię. Oczywiście upraszczając. Im bliżej jesteś takiemu podejściu tym lepiej. Spożywanie posiłków powinno być jak najdalej od wszelkich emocji. Nie znaczy to, że przygotowywanie i jedzenie posiłków nie może sprawiać przyjemności. Jedzenie nie jest natomiast lekiem na problemy emocjonalne, pustkę w życiu, sercu, przepracowanie i doła.



Podam Wam przykład. Od 3 godzin zajmuję się pisaniem tego posta. Zastanawiam się jak to ująć, żeby miało ręce i nogi, robię grafiki i piszę. Przez ten czas nie myślę o jedzeniu. Z doświadczenia wiem, że muszę pilnować zegarka, żeby z kolei nie przegapić pory jedzenia, bo to też czasem jest przegięcie. Mogłabym nie jeść przez 10 godzin taki mam flow. Dzięki tworzeniu wpisu nie podjadam z nudów, a Agata sprzed lat pewnie pochłonęłaby w tym czasie górę śmieciowego jedzenia, bo pałętałaby się po domu bez celu.

Kiedy ktoś mi mówi, że nie wyobraża sobie życia bez czekolady, chleba, mięsa, mam w głowie jedną myśl: ja nie wyobrażam sobie życia bez mojego męża. Każde kulinarne przysmaki mogą w tej chwili zniknąć z powierzchni ziemi. Poradzę sobie bez nich (bez warzyw było by ciężko). Jem przede wszystkim po to, aby żyć. Moje życie nie kręci się dookoła jedzenia, a przynajmniej do tego dążę. 


Krok 3.  Aktywność fizyczna jak mycie włosów


Po kilku dniach przymusowego siedzenia w pracy, leżenia na basenowym leżaku, albo kurowania się po przeziębieniu brakuje ci aktywności fizycznej? W takim razie pomiń ten fragment. Jeśli regularne bycie w ruchu to ciągle coś co kuleje w twoim przypadku to mogę coś wyjaśnić.


Treningowe zrywy nie prowadzą do niczego dobrego. Tak jak pisałam w pierwszym punkcie, "szybko" to nie jest dobra droga do osiągnięcia ustabilizowanej masy ciała. Organizm nie lubi być wyprowadzany ze stanu równowagi. Wydzielany jest wtedy kortyzol, który jest sprzymierzeńcem nadwagi. Nasze ciało lubi natomiast być w ruchu, dotleniać tkanki, mózg. Mięśnie i kości są po to, żeby człowiek mógł się poruszać, a nie siedzieć lub leżeć. Spójrz na osoby w niepełnosprawnością fizyczną. Czy nie jest Ci trochę głupio, ze oni nie znajdują wymówek, a Ty zdrowa osoba masz je codziennie? Zdrowie to wielki dar. Doceń go i dbaj o nie regularnie. Bądź w ruchu dzień po dniu, tydzień po tygodniu.

Przykład od Agaty. Ćwiczę od kilku lat i nie było w tym czasie kilkumiesięcznej przerwy, spowodowanej np. spadkiem motywacji. Oczywiście to jest moja praca, a twoja nie (Ding, ding! Wymówka!). Wykonuje pewne ćwiczenia i te same ćwiczenia wykonuje osoba, która ma "miesięczny zryw". Dlaczego ja mam efekty, a ta osoba ich nie ma? Dlaczego ja nie mam problemu z nadwagą, a ona ma? Chyba nie muszę odpowiadać. Jesteśmy ulepieni z tej samej gliny. Prawa biologi dotyczą wszystkich w ten sam sposób.

Regularnie to znaczy regularnie. Czy ćwiczysz chociażby tak często jak myjesz włosy. Myjesz je co najmniej dwa razy w tygodniu? Mam nadzieję ;). Masz miesięczne przerwy od mycia włosów? Półroczne przerwy?! Jeśli tak samo odpowiesz na pytania o regularność podejmowania aktywności to rewelacja, a jeśli nie to w tej sferze należy popracować.


Jakie błędy popełniamy


1. Zacisnę zęby, czyli kolejny raz o "zrywach". 1000-1200 kcal i katowanie się ćwiczeniami do upadłego. Jo-jo gwarantowane. Organizm po takich przygodach ma dość i wcale mu się nie dziwię, że domaga się obżarstwa i lenistwa. Byłam tam wiele razy, sprawdziłam, nie działa na dłuższą metę, nie polecam!

2. Zewnętrzna motywacja. Poleganie na zewnętrznej motywacji jest moim zdaniem bardzo nieskuteczne i niebezpieczne. Niebezpieczne dlatego, że rozleniwia, a wtedy nie pracujemy nad naszą wewnętrzną siłą sprawczą, czyli tą która pcha nas całe życie. Nad motywacją trzeba pracować we własnej głowie, a nie dodając kolejne fit strony do obserwowanych na facebooku. Ciasne spodnie, termin imprezy, wakacje w bikini. To wszystko jest super i motywuje, ale nie wystarczy na całe życie. 

3. Brak równowagi. Zabieramy się za wielkie zmiany, a mamy kompletnie nieuporządkowane w głowie i życiu. Wiem, że czasami sytuacje nas zaskakują i nie możemy wielu rzeczom zapobiec, ale tkwienie w toksycznym związku, znienawidzonej pracy może skutecznie uniemożliwić osiągnięcie celów związanych ze zdrowiem czy ładną sylwetką. Spokój psychiczny musi być pierwszy i to od niego powinnaś zacząć swoje zmiany. 

4. Sen. To jest temat na kolejny wpis, bo u mnie wprowadził wielki przełom. Nawet sobie nie zdajecie sprawy. Jeśli się nie wysypiasz to koniecznie to zmień! Czasami lepiej jest dobrze wypocząć, niż zrobić słaby trening. Uwaga! Idź spać, a nie przeleż w łóżku z włączonym telewizorem do północy.

5. Oszukiwanie siebie samego. Jeśli ktoś mi mówi, że odżywia się perfekcyjnie i ćwiczy perfekcyjne, opowiada mi o czystej diecie i treningach, a efektów od miesięcy brak to albo ktoś tutaj kłamie, albo nie dostrzega swoich błędów.

6. Nierealne oczekiwania. Jeśli nie będziesz pracować nad zaakceptowaniem swojego wyglądu, to nigdy nie będziesz zadowolona z efektów. Ciało człowieka to nie plastelina. Kiedyś strasznie mocno wierzyłam, że po zastosowaniu diety, czy ćwiczeń będę wyglądać jak "ktoś". Ten moment nigdy nie nadszedł, a ja się niepotrzebnie dołowałam, bo oczekiwałam niemożliwego.

7. Naśladowanie innych. Nie naśladuj innych. Musisz dostosować odżywianie i ćwiczenia w ten sposób, żeby z radością stosować swoje zasady przez całe życie.

To co tutaj przeczytaliście to jest mój sposób na zapomnienie o wiecznym liczeniu kalorii, treningowym przymusie, odchudzaniu i jo-jo. Ciągle nad sobą pracuję i dzień w dzień dokonuję wyborów, które z czasem staje się coraz łatwiejsze. 

Koniecznie podzielcie się ze mną swoimi przemyśleniami i sposobami na zdrowe podejście to utraty nadprogramowych kilogramów.







36 komentarzy:

  1. Bardzo prawdziwy wpis! W dzisiejszej rzeczywistości wszystko jest szybkie: przepływ informacji, praca, życie, jedzenie, więc czemu ludzie nie mieliby oczekiwać, że i utrata wagi? Niestety, utrata wagi to proces i jako taki potrzebuje czasu...
    Sama jestem może w 1/4 drogi: mam za sobą najtrudniejsze: początek i zaczęły się już pojawiać pierwsze efekty (: Wiedziałam, że nigdy nie będę nawet próbować liczenia kalorii i restrykcyjnych diet. Miałam ciężki okres w życiu, kiedy faktycznie na potęgę zajadałam stres i utyłam. Ale gdy z tego wyszłam, postanowiłam nie tyle schudnąć (choć nie oszukujmy się, to jeden z głównych celów), ile zmienić nawyki: wykluczyć najbardziej przetworzone produkty, jeść zdrowo i regularnie ćwiczyć. Od września ćwiczę 2x w tygodniu na siłowni z trenerem - teraz, gdy jestem silniejsza i sprawniejsza, chcę dodać kolejne 2 treningi, samodzielne w domu (: Jem czyściej i uważniej od początku roku. A że efekty dopiero zaczynają się pojawiać, że jestem przed połową drogi i mam jeszcze dużo pracy przed sobą? To nie wyścigi (: Może mogłabym być już smukłą gazelą, ale jakim kosztem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że wytrwasz w swoich postanowieniach, a obiecuję, że warto :)

      Usuń
  2. Swietny post co tu duzo mowic podpisuje sie Cala soba jako ja I instruktor fitness,Fajnie by bylo gdybysmy zrozumieli,ze nasze cialo to taka swiatynia,pewnego rodzaju kwiat o ktory z pelna swiadomoscia i systematycznie trzeba dbac

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz i cieszę się, że stoimy jednym frontem :D

      Usuń
  3. Swietny wpis! A najbardziej przemawiajaca grafika z Kroku 1 :) Niby to wszystko wiedzialam ale nigdy jeszcze nie przeczytalam tego tak bardzo wprost.. Naprawde motywujace!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do mnie też ona przemawia mimo, że mam to w głowie :)

      Usuń
  4. świetny wpis !!! :) w jakim programie wykonujesz te grafiki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Inkscape, Gimp, photoscape

      Usuń
  5. Post bardzo przydatny - potwierdziłaś moje ostatnie refleksje ;)

    Od stycznia staram się ćwiczyć dwa razy w tygodniu - wiem, że to za mało, ale gdy planowałam zmuszać się do ćwiczenia prawie codziennie, bardzo szybko szybko się poddawałam. Traktuję teraz aktywność fizyczną nie jako coś przymusowego, ale miłą formę relaksu - chodzę na squash raz w tygodniu, a drugi raz ćwiczę z Mel B. Nie ukrywam jednak, że zewnętrzna motywacja - wydarzenie na facebooku z koleżankami - pomogło mi się zmotywować ;-) Równocześnie staram się ograniczyć podjadanie i zbliżyć do ideału 5 posiłków dziennie. Bardziej chodzi mi o wymodelowanie, ujędrnienie ciała i zdrowie (mam tendencję do żylaków i niedoczynność tarczycy), bo dobrze się czuję w swoim ciele i ze swoim figurą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsza motywacja (u ciebie wydarzenie na fb) jest bardzo fajna, ale dbaj o to żeby pracować nad wewnętrzną motywacją :)Życzę powodzenia :)

      Usuń
  6. Dobre rady :) niestety większość osób traktuje diete i treningi jak zło koniecznie i po jakimś czasie porzucają swoje marzenia. Najważniejsze jest zmienić nastawienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie chodzi nawet o zmianę nastawienie, ale bardziej o wytworzenia nowego, rozumienie pewnych spraw, poszukiwania i edukowania się :)

      Usuń
  7. "Aktywność fizyczna jak mycie włosów" - fajne porównanie :) Dla mnie aktywność fizyczna to jak mycie zębów :D Jeśli aktywność fizyczna będziemy traktować nie jak przymus i dążenie do smukłego ciała, ale jako codzienną przyjemności i dbanie o własne zdrowie, wtedy będziemy z przyjemnością ćwiczyli :) Trzeba tez pamiętać, że nie przytyło się 1 dzień i 1 dzień się nie schudnie :) Żeby wypracować ładną sylwetkę trzeba uzbroić się w cierpliwość, regularnie ćwiczyć, zdrowo jeść, odpoczywać i cieszyć się życiem :) I się nie poddawać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1 dzień i 1 dzień się nie schudnie i inne oczywiście mądre zdania są tak często powtarzane, że zaczęły się już odbijać od uszu. Osłuchaliśmy się z nimi :(

      Usuń
  8. U mnie tak jak napisane zdrowe odżywianie, dobry trening regularny, ale jest jedna kwestia która mi zawsze wszystko niszczy - jest to brak równowagi hormonalnej z wiecznym niedosypaniem. Z kolei jak już porządnie się wyśpię, to cały dzień boli mnie głowa. Defekty podwzgórza są beznadziejne. Mało więc śpię, czuję się lepiej, ale sylwetka ubolewa :). Jednak ten rok nauczył mnie całkowitej samoakceptacji po tym jak wskoczyło mi najpierw +16 kg bez powodu konkretniejszego niż brak regulacji estrogenu/syntezy witamin/kortyzolu!!! A wiadomo kortyzol-odpowiedź organizmu-wzmożona produkcja cukrów prostych-tkanka tłuszczowa.
    Już nie liczę na cud, że jeszcze to jakoś wyrównam bo wiem, że póki to się samo nie ureguluję mogę na przemian tyć i chudnąć non stop - przestałam się też ważyć, gdyż co miesiąc widzę +6, -7, +2 i tak na przemian :)... Bez sensu. Czerpię radość z życia, swojej pracy którą uwielbiam, pysznego jedzenia, podróżowania, imprez i znajomych :). NO I ĆWICZEŃ :). Dałam radę nawet przekonać się do biegu "Policz się z cukrzycą".. A ja naprawdę nienawidzę biegać haha (to nie był zryw treningowy, tylko siła wyższa, że chce tam pobiec - bo taką mam zachciankę) i wyszło mi na dobre!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że masz takie super nastawienie. Bardzo lubię twój wieczny uśmiech na zajęciach :)

      Usuń
  9. Rada o równowadze, spokoju i poukładanych relacjach w głowie jest niezwykle ważna! Mam wrażenie, że dopiero po kilku latach trenowania, człowiek docenia tę subtelność - że może to być sprzymierzeniec w osiąganiu efektów, ale także hamulec, który zmusza nas do powrotu do początku, obrania na nowo celów i skupienia się na wewnętrznym głosie.
    Przybijam piąteczkę! Bardzo mi się podoba Twoja lista rzeczy nie do zapomnienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) U mnie ten punkt zmienił bardzo dużo

      Usuń
  10. to wszytko prawda, tylko ja nadal uważam, że Tobie łatwiej. Dlaczego, bo przedszkole jest do 18.30 akurat żeby zdążyć wrócić z pracy i odebrać dziecko, starszemu trzeba sprawdzić lekcje, wstawić pranie i ugotować coś... Na razie jakoś mi się układa i co najmniej 2 razy w tyg jestem na siłowni.. Nie wiem jednak na jak długo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważna rzecz której trzeba się w życiu oduczyć to porównywanie się z innymi. Mam wielu znajomych, którzy mają w życiu łatwiej ode mnie, a uwierz mi bywały momenty, że miałam naprawdę ciężko i nie zamieniłabyś się ze mną miejscami. Nie porównuję się z innymi, bo to do niczego nie prowadzi. No może do frustracji :)

      Usuń
  11. genialny wpis :) ja nie dążę do schudnięcia, jednak lubie pobiegać czy potrenować np. mięśnie pośladków. Nie traktuje tego jako coś co MUSZĘ, raczej coś, co ZROBIĘ, BY PRZYNIOSŁO MI ODPRĘŻENIE. Uwielbiam się rozciągać, dążę do szpagatu i innych w miarę prostych figur.
    Mam pytanie odnośnie rozciągania. Jak poprawnie rozciągać plecy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://m.ocdn.eu/_m/6f5bfd9cbe041660d56d22b2ea645e09,62,37.jpg na celu mam oto tę figurę :) cięzko ją zrobić bez rozciągniętych pleców.. dlatego pytam o jakiekolwiek rady:) i oczywiście szpagat :)

      Usuń
    2. ooo, dziękuję ślicznie! :) super posty!

      Usuń
  12. Kochana, ten wpis to dla mnie trochę zimny prysznic, ale to dobrze, bo czuję się zmotywowana ;)
    Pamiętam, że rok temu byłam mocno zaangażowana w zdrowe odżywianie, ćwiczenia. Niestety choroba i operacja przerwały ten dobry okres w moim życiu. Wróciłam do rodzinnego domu i do starych nawyków... Po operacji długo bałam się ćwiczyć, usprawiedliwiałam się rekonwalescencją, a potem nie miałam już do tego żadnej motywacji, totalnie zapomniałam o tym, co kiedyś było dla mnie ważne, jadłam byle co i nie czułam potrzeby uprawiania jakiejkolwiek aktywności fizycznej. Teraz wyglądam i zachowuję się, jak Ty kilka lat temu. Myślałam, że efekt jojo nigdy nie będzie mnie dotyczył, jak bardzo się myliłam. Na szczęście niedawno zdałam sobie sprawę z tego, że się zapuściłam i nie jest mi z tym wcale dobrze, więc zaczynam jakby od nowa. Małymi kroczkami wprowadzam zmiany do swojego jadłospisu, codziennie staram się poćwiczyć chociaż przez 15 minut i wychodzić na spacery. Od marca mam w planie zacząć powoli truchtać ;) Nie obwiniam się, gdy czasem zjem coś mniej lub bardziej niezdrowego, bo nic nie przychodzi odrazu.Zrywy nie mają sensu, powodują tylko, że całe ciało mam w zakwasach i na drugi dzień ledwo się ruszam ;) Zwracam też uwagę na to co w środku, czyli na układ hormonalny, wyrabiam też w sobie nawyk wcześniejszego chodzenia spać, oczywiście też stopniowo. Dopiero teraz widzę, że to wszystko jest bardzo ważne. Zdrowie jest niezbędne, aby ciało było "ładne". Zmiany też muszą zajść w głowie, już się nie porównuję, godzę się na to, że moja figura jest taka, a nie inna i jest mi z tą świadomością coraz lepiej. Też mam zamiar czytać regularnie Twojego bloga, bo to kopalnia wiedzy o aktywności fizycznej i zdrowym stylu życia :) Pozdrawiam ciepło! :*
    M. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mądre i konkretne. Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Hej, nie wiedziałam gdzie zadać to pytanie, ale pomyślałam, że pod ostatnim postem będzie najprościej :) Czy mogłabyś zrobić post o błędach w żywieniu? W internecie można przeczytać tyle informacji, że już nie wiadomo, co jest dobre a co złe... Np. teraz chciałabym znaleźć zamienniki cukru, ale cóż, miód czy jakieś syropy klonowe albo z agawy też mają dużo cukrów i to dosyć złudna zamiana...

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiele moich koleżanek miało efekt jojo. Właśnie przez źle dopasowane diety - jadły bardzo mało kalorii a potem wracały do starych nawyków żywieniowych. Tyle się o tym mówi a do niektórych nic nie dociera.

    OdpowiedzUsuń
  16. Konkretny wpis. Szkoda tylko że ludzie tylko czytają a nie stosują. Nie poddawaj się. Tak trzymać.

    OdpowiedzUsuń
  17. Niestety ja musiałam przejść przez, odchudzanie + dużo treningów = jojo, bo się rozleniwiłam :) Wracam z dwojoną siłą i chce już za zawsze być fit, a nie " parę miesięcy będę parę nie" :) I wiem że się uda.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  19. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń