czwartek, 4 lutego 2016

Jak wyćwiczyć płaski brzuch?


Tak było odkąd pamiętam i nic nie wskazuje na to, że ma się coś zmienić. Kobiety od zawsze szukają sposobu na pozbycie się fałdek na brzuchu. Mile widziany jest płaski jak deska, z delikatnym zarysem mięśni lub bez niego. Taki który nie wypływa nawet z najbardziej ciasnych spodni i nie odstaje ani odrobinę  w ekstremalnie dopasowanej ołówkowej spódnicy. Płaski w wakacje, zimą, rano i po obiedzie. Wydaje się zbyt piękne, żeby mogło być prawdziwe? Nie koniecznie. 

Praca nad własnym ciałem powinna zacząć się w głowie, jeszcze przed treningiem i doborem odpowiedniej diety. Ważniejsze niż jakikolwiek ćwiczenia jest akceptacja tego jak wyglądamy, jaki mamy typ sylwetki czy budowę szkieletu. Postaw przed sobą realne oczekiwania, dopasowane do twojego trybu życia i rzeczywistych pragnień (nie mody!). Nie chcę jednak, abyście rozumiały to jako wymówkę. Z każdym "jabłkiem" i "gruszką" da się pracować i można wypracować piękne rezultaty. Ja ćwiczę już od wielu lat, ale jeśli nie zaczęłabym wtedy to nie byłabym tutaj gdzie jestem. Ty możesz zacząć dzisiaj, a może trenujesz już od jakiegoś czasu i jesteś już poirytowana brakiem efektów? To czego potrzebujesz to determinacja, systematyczność, odpowiednia dieta i dobrze przemyślany plan treningowy.

O mięśniach brzucha pisałam już wiele razy <klik>. Pisałam również o spalaniu tkanki tłuszczowej <klik>. Dzisiaj chcę podzielić się z Wami ćwiczeniami, które stanowią nieodłączną część moich treningów. Przeważnie występują w różnych modyfikacjach, ale są to moi ulubieńcy, których wyróżniłam ze względu na skuteczność. Do ich wykonania nie potrzebujesz niczego oprócz maty. Nie są to propozycje dla osób początkujących, ale nie zostawiam Was z niczym. Ten zestaw sprawdzi  się świetnie  <klik>.

Przed wykonaniem treningu należy zrobić rozgrzewkę, na przykład tą która ostatnio pojawiała się na blogu i kanale YT. Będzie mi bardzo miło, jeśli zasubskrybujecie mój kanał <klik>, gdzie filmy pojawiają się jako pierwsze. 

Dajcie znać jak poszło! :)




Dla tych z Was, którzy szukają tylko inspiracji przygotowałam te same ćwiczenia w formie gifów. Dawno ich nie było, a wiem że bardzo chętnie z nich korzystacie. W filmiku mówię odrobinę o technice, więc jeśli macie jakieś wątpliwości to zajrzyjcie do niego. 



Ćwiczenia na brzuch

ćwiczenia na brzuch

ćwiczenia na brzuch

ćwiczenia na brzuch

ćwiczenia na brzuch

ćwiczenia na brzuch

ćwiczenia na brzuch

ćwiczenia na brzuch

ćwiczenia na brzuch

ćwiczenia na brzuch

piątek, 29 stycznia 2016

Muffiny gryczane

Apetyt na słodycze staram się zaspokajać owocami, orzechami  i tak naprawdę w większości przypadków to mi wystarcza. Czasami oprócz spełniania swoich zachcianek, chcemy też sprawić przyjemność drugiej osobie i wtedy przydatne są przepisy, które oprócz tego, że pomogą nam rozpieścić bliskich to jeszcze nie będą negatywnie wpływać na zdrowie, a nie oszukujmy się biała mąka pszenna i cukier właśnie taki zły wpływ ze sobą niosą.

W marketach coraz częściej spotykam produkty, które inspirują mnie do kulinarnych eksperymentów i właśnie tak było dzisiaj z mąką gryczaną. Kolejny dowód na to, że nie trzeba wydawać fortuny, żeby jeść zdrowo, albo chociaż zdrowiej. Jeśli wszyscy będziemy podejmować dobre wybory żywieniowe to niedługo będzie tych produktów coraz więcej, a ich ceny staną się coraz niższe.

W internecie trafiłam na przepis Olgi Smile. Pozmieniałam go pod siebie i wyszło pysznie. Przy okazji, jeśli nie znacie jej strony to bardzo serdecznie Wam polecam. Niesamowicie mnie inspiruje. 


Muffiny bezglutenowe



Podana ilość składników wystarczyła na 15 małych babeczek. Nie wiedziałam jak bardzo wyrosną, więc nakładałam do foremek niewielką ilość masy. Na upartego zmieściłabym wszystko w jednej formie na 12 sztuk.

Połączyłam suche składniki. Dodałam jajka, mleko i olej. Wymieszałam na gładką masę i wrzuciłam dość drobno pokrojone jabłka, banany i garść żurawiny suszonej. Ponownie wymieszałam. Dalej wiadomo. Do foremek i do pieca na 
30 minut 180 stopni

zdrowe muffiny

Idealne popołudnie w towarzystwie bliskich, babeczek i rumianku, potem długi spacer z psem, żeby gdzieś spożytkować tą energię. W przeciwieństwie do wypieków z białej mąki, taki deser nie spowoduje, że jedyne na co masz ochotę to przeleżeć pół dnia pod kocem.


Wiecie, że niedługo tłusty czwartek?
Polecam i życzę smacznego!

sobota, 16 stycznia 2016

Wyluzuj

Od dłuższego czasu tak sobie obserwuję i obserwuję ten fitness światek, a raczej świat i widzę bardzo wiele interesujących, a czasem niepojących zjawisk. O tym, że niski poziom tkanki tłuszczowej jest zarezerwowany dla wybranych, albo zawodniczek sportów sylwetkowych, mówi się coraz częściej, ale chyba niewystarczająco, bo widzę te same, ciągle powtarzające się historie. Jedyną zmienną są osoby, które zabierają się za coś, co nie do końca jest przemyślane i pewnie często podyktowane modą, czy presją grup społecznych.



Sami pewnie widzicie, że nastała ogromna moda (nie boję się użyć tego słowa) na sylwetkę zawodniczki bikini fitness. Dla jednych piękna, dla innych zbyt mało kobieca. Nie mnie rozstrzygać kto ma rację. Sęk w tym, że na taki blog jak mój zagląda pewnie wiele osób, które w cholerę porzuciły ćwiczenia aerobowe na rzecz żelastwa, które jest cacy i jedynym właściwym rozwiązaniem. Nie zrozumcie mnie źle. Nie krytykuję ćwiczeń siłowych. Ba! Uwielbiam je, ale wieszanie psów na ćwiczeniach aerobowych, zakładanie fanpage na facebooku typu "no cardio" strasznie mnie denerwuje, bo mają one wiele zalet, co najważniejsze zdrowotnych. Cardio = trening serca. Wprowadza to niepotrzebny zamęt i dezorientację wśród ludzi chętnych podjąć aktywność fizyczną. Po co komu sylwetka, jeśli nie ma zdrowia? Jakaś piramida wartości powinna być. 

Gdzie widzę problem? Młode dziewczyny i te starsze również, bombardowane zdjęciami modelek fitness, stwierdzają, że też tak mogą i też tak chcą wyglądać. Może start w zawodach sylwetkowych? Przecież to takie motywujące. Oczywiście każdy może wyglądać jak chce, ale... Nie każdy ma odpowiednią wiedzę i opiekę, aby przez taki proces bezpiecznie przejść. Sytuacja jest w porządku, jeśli taka osoba jest bardzo rozsądna, ambitna i dociekliwa. Wtedy ze zwykłego laika można stać się "amatorem-profesjonalistą". Serio. Czasem jestem naprawdę zszokowana tym, jaka pasja może zrodzić się w człowieku. 

Jeśli brakuje opieki trenera, wiedzy i rozsądku, bajka kończy się wyczerpaniem, depresją i hormonalną katastrofą i wielkim fochem na kłamliwy fitświat.  Nie muszę chyba wspominać o solidnym przyroście masy ciała. Odnoszę się głównie do dziewcząt i kobiet, bo nasz układ hormonalny jest dużo bardziej wrażliwy. 

Przyznam się, że też kiedyś myślałam o takich zawodach sylwetkowych. Byłoby to coś nowego, fajne wyzwanie i według mnie piękny wygląd. Na szczęści byłam zbyt zajęta, żeby zrealizować ten pomysł. Dla organizmu człowieka najzdrowszy jest stan równowagi. Nikt mnie nie przekona, że restrykcyjna dieta redukcyjna opierająca się na niewielkim wachlarzu produktów spożywczych ma coś wspólnego ze stanem równowagi w organizmie. 

trening dla zdrowia


Nie mam na celu obrazić żadnej osoby, która zdecydowała się na taką drogę życia, bo przecież w każdym zawodzie znajdziemy jakiś nieprzychylny właściwej egzystencji czynnik. Chciałabym natomiast, aby każdy, kto podejmuje się zmiany stylu życia, przemyślał dokładnie czego oczekuje. Jeśli chcesz pozbyć się nadwagi nie musisz od razu rzucać się na coś, czego tak naprawdę nie chcesz lub nie potrzebujesz. 

Nie wszyscy musimy mieć uwidocznione mięśnie, żeby pochwalić się zdrowym/sportowym stylem życia. Czasami jest tak, że dopiero kiedy wyluzujesz, zaczniesz dostrzegać, że ciało się zmienia na lepsze i z dnia na dzień pojawia się to, o co tak zaciekle i często w męczarniach walczyłeś.