poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Mix zdjęć - idzie wiosna

Pojawiam się dzisiaj z garścią zdjęć, które udało mi się zrobić w ostatnich tygodniach. Niektóre pewnie nie są najświeższe, ale wydaje mi się, że pstrykałam je wczoraj. Mam nadzieję, że przyjmiecie tą zalep dziurkę z optymizmem. 



Sprawdzenie formy co jakiś czas to już chyba obowiązek każdej z nas :)


Zostałam wielką fanką piankowego rollera. Teraz poluję na dłuższą wersję i chyba nawet znalazłam.


smoothie z buraka (i jagód o ile dobrze pamiętam)


śniadanie "na wynos" i "na miejscu"


1) i 2) szkolenie Pilates
3) Szkolenie - trening dla kobiet w ciąży i po ciąży
4) Armia kobiet na moich zajęciach - jak miło!


Sałatka samo zdrowie i niżej chętny na nią Junior



1) Jeszcze nie takie smaczne jakie być powinny
2) Budyń, czyli smak dzieciństwa


moja hodowla 


Love, love, love <3


Po jednym z poniedziałkowych treningów. Nie ubarwiając stwierdzam, że tylko ćwiczenia potrafią poprawić nastrój w taką pogodę. Wszyscy mamy już dość tej szarości prawda?


 I na koniec najbardziej pozytywnie jak się da. Piękne, wiosenne kwiaty dla kochanej mamy na urodziny i najcudowniejszy print tego sezonu :)

Nadszedł czas, żeby po świętach dojść do siebie i przygotować się do sezonu bikini. Wiosna to dla mnie czas najlepszej organizacji i wielkiego optymizmu, dlatego jestem pełna nadziei, że i na blogu będę bardziej aktywna.

Trzymajcie się ciepło <3



piątek, 27 lutego 2015

Obciążniki na kostki i nadgarstki. Co dają? Jak wybrać? Czego unikać? Czy warto?


Od dawna zabierałam się za kupno takich obciążniki. Oglądałam je w Decathlonie i już prawie włożyłam wersję dwukilogramową do koszyka. Nie wiem co mi w nich nie pasowało. Prawdopodobnie chodziło o cenę, bo chociaż 40 zł to nie jest ogromny majątek, miałam wątpliwości, czy się sprawdzą. Spontanicznie (i pewnie kolejny raz ze względu na cenę) kupiłam biedronkową wersję za 10 zł... Miałam wątpliwości, czy takie "leciutki" ciężarki będą w ogóle odczuwalne podczas ćwiczeń. Mogę Wam powiedzieć już teraz. Są odczuwalne :)

Do czego używać takich obciążników?


Głownie do ćwiczeń wzmacniających. Mogą być czymś pomiędzy ćwiczeniami wykonywanymi z obciążeniem własnego ciała, a treningiem siłowym do którego jednak ciężko to porównać. Idealnie sprawdzą się, jeśli dodasz je do programu ćwiczeń, który już przestał na Ciebie działać. Możesz go odkopać na nowo i czerpać z niego efekty tak jak wcześniej. Ważne jednak, żeby ćwiczenia które wybierzesz nie zawierały podskoków. Nie ryzykowałabym przysiadów z wyskokiem, czy skipów z tymi obciążnikami na kostkach (w dłoniach ok).


Czego unikać?



Tak jak wspomniałam, lepiej w nich nie skakać. Być może zawodowi sportowcy używają takich metod w niektórych jednostkach treningowych, ale umówmy się, że nie jesteśmy koszykarzami.
Bieganie, czy nawet wielogodzinny marsz to również nie jest najlepszy pomysł. To trochę tak jak byś nosiła ciężką torebkę przez cały dzień - bark zaczyna się odzywać...
Jeśli na Twojej siłowni znajdują się takie cudeńka, lepiej omijaj je z daleka. Nie chcę myśleć co gromadzi się w tej tkaninie. Lepiej zainwestować we własne, na przykład takie za 10 zł.



Jak wybrać?


Moje obciążniki są przeznaczone na nadgarstki, ale jak widać bez problemu zapięły się na kostkach. Te uszyte na nogi są często (mimo regulacji) dość szerokie, przynajmniej dla mnie. Luźne obciążniki są delikatnie mówić irytujące i utrudniają kontrolowanie ciała w ćwiczeniu. Przesuwający się ciężarek ciągnie kończynę i wypacza ruch.


obciążniki na kostki i nadgarstki

Czy warto? 


Moim zdaniem tak. Wolę je od tradycyjnych ciężarków, które bierzemy do dłoni, bo dają możliwość ćwiczenia prawie wszystkich partii mięśniowych. Poszerzają wachlarz ćwiczeń na wewnętrzną stronę uda, mięsień dwugłowy, pośladki. Dzięki nim poczułam, jak przyjemnie palą mięśnie. Myślę, że kilogramowe obciążniki sprawdzą się u większości dziewczyn i na jakiś czas zaspokoją treningowo tych ciężkich do zaspokojenia. Najcięższe jakie widziałam, to te dwójki z Decathlonu. Może na nie również przyjdzie pora.



Moje propozycje ćwiczeń. Sami zobaczcie jaka jestem "trzęsąca się" przez te niewinne ciężarki :)

                      

piątek, 26 grudnia 2014

Wypoczęty/a?



Zabłąkał się na dysku mój nie taki stary trening. Do zrobienia wystarczą dobre chęci i stabilne podwyższenie. Czas jest rzeczywisty, czyli 5 ćwiczeń po minucie, więc możemy pokicać razem (powiedzmy 4 razy od pod rząd). Ja swoje, a Ty swoje. To na co masz ochotę. Co ty na to? :)